Oct 152011
 

Polska Prezydencja w Unii kładzie nacisk na ideę Pooling and Sharing jako sposób na lepsze wykorzystanie inwestowanych środków w zdolności militarne w ramach Wspólnoty Europejskiej. Za najwłaściwsze obszary zastosowania wymienia się transport lotniczy i morski. W pierwszym przypadku mamy już pozytywne przykłady jak AWACS czy C-17 na aplikacje w drugim przypadku czekamy.

W przypadku Marynarki Wojennej RP już na samym początku napotykamy na przeszkody doktrynalne, nie ma bowiem sformułowanej misji dla tego typu okrętów. Nie jest to bynajmniej wina Marynarki Wojennej, dla której taka klasa okrętów jest tylko szansą na rozwój w pewnym kierunku ale nie podstawowym zadaniem. Ale dla Sztabu Generalnego już tak, jeśli spojrzeć na sprawę z punku widzenia połączonych sił zbrojnych i wykorzystania morza jako dodatkowego wymiaru manewru. Powstaje pytanie o jaki transport morski chodzi. Popularny ostatnio w prasie Mistral jest przykładem okrętu klasy “amphibious assault” służących do lądowania oddziałów na wybrzeżu bądź do tego nieprzygotowanym bądź bronionym przez przeciwnika (opposed landing). Wydaje się, że ta ścieżka prowadzi donikąd z dwóch powodów:

  • nie ma w Siłach Zbrojnych ani takiej doktryny ani formacji do tego typu działań. Nie ma również takich priorytetów.
  • okręt LHA/LHD jak Mistral jest w stanie zabrać na pokład połowę 25 Brygady Kawalerii Powietrznej lub połowę posiadanych przez Polskę śmigłowców szturmowych. Czy Wojska Lądowe są gotowe do wydzielenia tak poważnej części swoich sił i środków do działań ekspedycyjnych lub na kierunku pomocniczym w przypadku lokalnego konfliktu?

Do rozpatrzenia pozostaje ewentualnie użycie idei Pooling and Sharing dla okrętów klasy LPD jak Rotterdam/Galicia. To jednak wymagałoby uzgodnień ogólnoeuropejskich a dla Polski ma wartość tylko w przypadku operacji ściśle ekspedycyjnych i koalicyjnych. W praktyce poza Bałtykiem.

Alternatywą, którą poddaję pod rozwagę i dyskusję jest skupienie się na transporcie sensu stricte a nie zdolnościach desantowych. Konkretną propozycją byłby zakup szybkiego promu jak Joint High Speed Vehicle dla potrzeb grupy zainteresowanych państw bałtyckich w ramach Pooling and Sharing. Przemawia za takim rozwiązaniem kilka argumentów:

  • daje możliwość manewru z morza dla Wojsk Lądowych bez posiadania wyspecjalizowanych formacji i sprzętu.
  • jest narzędziem politycznym i militarnym współpracy państw bałtyckich a w szczególności Republik Bałtyckich i Polski. Wnosi dodatkową wartość do podniesionej swego czasu kwestii wzmocnienia obrony Republik Bałtyckich w ramach NATO.
  • umożliwia uczestnictwo w działaniach ekspedycyjnych na odległych akwenach mórz. DID podaje robiący wrażenie opis możliwości JHSV:

Normalnie przerzut batalionu Piechoty Morskiej z Okinawy do Południowej Korei na zwykłym promie lub okręcie desantowym zajmuje 2-3 dni a transportem lotniczym potrzeba 14-17 “ładunków” C-17 co oznacza nawet kilkanaście “przerzutów” w zależności os liczby dostępnych samolotów. To samo zadanie może być wykonane przez wyczarterowany katamaran WestPac Austala w 24-30 godzin, czyli inaczej mówiąc w czasie o połowe krótszym niż klasycny transport morski lub za około 25% kosztów transportu lotniczego.

  • może służyć jako okręt logistyczny i wsparcia dla innych jednostek używających systemów modułowych i skonteneryzowanych. Dotyczy to również zaopatrzenia w formie skonteneryzowanej.
  • przez amerykanów był używany jako okręt dowodzenia siłami przeciwminowymi (a więc następca Czernickiego). Do sprawdzenia jest opcja wykorzystania jednostki do zadań rozpoznania radioelektronicznego z wykorzystaniem np. skonteneryzowanej Gunicy.

Kontrowersyjna forma kadłuba i związana z nią prędkość ma uzasadnienie nie tylko we wspomnianym wcześniej wariancie transportu strategicznego ale również na Bałtyku w wypadku lokalnego konfliktu bądź wysokiego zagrożenia.  Piloci wojskowi mają powiedzenie “speed is life”, wyrażające pogląd, że aby przeżyć w środowisku dużego zagrożenia, trzeba przede wszystkim zminimalizować czas ekspozycji na to zagrożenie. Szybki prom nadaje się do tego podwójnie – nie tylko skracając czas przebywania na morzu ale także poprzez zoptymalizowanie czasu rozładunku w porcie. Dobry przykład historyczny to konwoje na Maltę w latach 1041-1943. Ponosiły one wielkie straty aby dotrzeć do celu, ale mało się pisze o fakcie, że po dotarciu rozładunek był mało efektywny i Luftwaffe była w stanie zniszczyć część statków w porcie zanim zostały rozładowane. Innym, pozytywnym przykładem znaczenia prędkości na wodach przybrzeżnych jest historia bitwy w cieśninie Otranto w czasie I-wszej Wojny Światowej, kiedy zespół krążowników austro-węgierskich zdołał po wykonaniu zadania uciec pomimo zapędzenia się na wody daleko poza linią głównych baz morskich przeciwnika. .

Projekt ma oczywiście ten minus, że nie da się zbudować takiego okrętu w Polsce. Stawia to ponownie, jak wcześniej Gawron a ostatnio Kormoran II pytanie pozostające bez odpowiedzi o rolę polskiego przemysłu w modernizacji Marynarki Wojennej. Tym bardziej jest to ciekawe, że pozostaje w pewnej sprzeczności logicznej z głoszoną przez polską Prezydencję idei Pooling and Sharing.

  One Response to “JHSV dla państw bałtyckich EC w ramach Pooling and Sharing”

  1. W mojej “wizji” WL 7 Brygada Obrony Wybrzeża stanowi tj. w czasach UW polską piechotę morską.
    Uważam, ze warto byłoby wydzielić ją, podobnie jak 21 BSP ze struktur obecnie istniejących dywizji.
    Wspólnie z 6 BPD i 25 BKP powinny to być formacje odwodowe Naczelnego D-cy SZ RP -każdy z nich w swoim środowisku działania (otwartym jest czy np. 21 BSP lepiej uczynić brygadą “zmotoryzowaną” na KTO, czy też lekką co ułatwiłoby jej pełnienie dedykowanej roli jednostki górskiej piechoty).
    Natomiast 7 BOW mogłaby o ile stworzono by jej możliwości przerzutu tworzyć:
    – siłę możliwą do błyskawicznego przerzucenia na zagrożony odcinek wybrzeża celem odparcia ataku,
    gdy wiadomo już gdzie skierowane jest główne natarcie / desant wroga ;
    – narzędzie szybkiego wsparcia obrony sojuszników w basenie Morza Bałtyckiego (głównie krajów
    “Pribałtiki”, ale być może w przyszłości Finlandii,
    – rodzaj środka nacisku na Rosję, w charakterze ew. środka opanowania portu w Bałtijsku
    albo nawet w ramach większej operacji sojuszniczej do operacji w rejonie Zatoki Fińskiej.
    Naturalnie aby tak się stało należałoby mocno zainwestować w jednostkę o specjalności nie tak bardzo
    dziś potrzebnej SZ RP, ale w razie dysponowania wolnymi środkami można by to przemyśleć.
    Oczywiście wtedy, gdy stać nas by było na posiadanie zasadniczego komponentu WL na poziomie
    nowoczesnych i w pełni rozwiniętych 3 dywizji w składzie 3-4 brygad pancernych, 3 zmechanizowanych i 3 zmotoryzowanych (nie licząc 7 BOW i 21 BSP), oraz przynajmniej 1 jednostki powietrono-manewrowej (o łączonej specjalności desantowo-szturmowej lub 2 jednostek: spadochronowej i przerzucanej śmigłowcami).

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)