Oct 032011
 

W książce The Royal Navy 1930-1990 znalazłem w rozdziale poświęconym niezrealizowanemu projektowi lotniskowca CVA-01, następujący fragment (przepraszam za moje nieudolne próby tłumaczenia):

Civil Lord (…) argumentował za “projektem około 40.000 ton zabierającym na pokład 24 samoloty i kosztujący być może 43 miliony funtów” i wykorzystującym do działania raczej mniejsze gabarytowo samoloty VTOL, wówczas i jeśli wejdą do służby. (…) propozycja została zmiażdżona przez resztę Admiralty Board a First Sea Lord argumentował przeciwko “projektowi drugiej jakości” …

Już w tym fragmencie widać ziarno przyszłych problemów. Civil Lord, czy Naczelny Inżynier z natury był przyzwyczajony do poruszania się w świecie sprzecznych ograniczeń. W tym wypadku wymienia wielkość okrętu, zaokrętowaną liczbę samolotów i koszt, pomiędzy którymi musiał balansować. Przedstawiona propozycja była najprawdopodobniej ciężko wypracowanym kompromisem. First Sea Lord nie tylko ją odrzuca ale nazywa “projektem drugiej jakości” powodowany pewnie niekończącą się spiralą wymagań taktyczno – technicznych.
Projekt został ostatecznie przerwany i poniższy cytat jest zwięzłym podsumowaniem całej historii:

Ostatecznie, CVA-01 nie został oczywiście przerwany z powodów technicznych lub ponieważ był zbyt innowacyjny; raczej został zakończony dlatego, że potrzeba i argumenty za dużym i kosztownym lotniskowcem nie zostały wyartykułowane przez Royal Navy w panującym klimacie politycznym, gdzie dominującymi ograniczeniami były finanse i zasoby.

Historia ma ciąg dalszy i nie bez pewnej dozy ironii. Wychodząc z zupełnie innych założeń i w atmosferze opozycji do użycia samolotów VTOL na małych okrętach, w 1980 powstał HMS Invincible. Okręt o wyporności 19.000 ton i zabierający kombinację śmigłowców i samolotów VTOL dwukrotnie mniejszą od “projektu drugiej jakości” okazał się być wszechstronnym i elastycznym nabytkiem. Reakcje na ostateczna decyzję o wycofaniu tych okrętów ze służby można by opisać słowami poety – “Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz”.

Wydawałoby się, że to już definitywnie koniec tej opowieści i czas na morał, ale najwyraźniej przeżywamy aktualnie następną fazę tego samego zjawiska obserwując projekt Queen Elisabeth i Prince of Wales i jego perypetie po ostatnim Przeglądzie Strategicznym.

Podobnie jak wspomniany Civil Lord, osoby decydujące o planach rozwoju Marynarki Wojennej, stoją wobec przeciwstawnych wymagań. Z jednej strony muszą uwzględnić panujące aktualnie ograniczenia polityczne czy ekonomiczne. Z drugiej strony długofalowy program rozwoju powinien być niezależny od zmiennego klimatu politycznego. Pewne jest tylko to, że ignorowanie istniejących ograniczeń prowadzi donikąd.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)