Nov 052011
 

Marynarka Wojenna i jej kształt są wynikiem interakcji pomiędzy marynarzami a politykami. Dialog musi istnieć pomiędzy tymi grupami aby jakakolwiek sensowna strategia mogła powstać. Jest on bardzo trudny, bo jak zauważa Colin. S. Gray w książce Fighting Talks: Forty Maxims on War, Peace and Strategy:

Polityka jest Królem, ale często ignoruje naturę i charakter wojny.

Nie ujmując niczego politykom, możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że nie studiują Clausewitza, Sun-Tzu czy Tukidydesa. Decydują o wojnie i użyciu siły militarnej, ale nie mają istotnej wiedzy o prowadzeniu działań wojennych i ich konsekwencjach. Decyzje, które podejmują podlegają weryfikacji przez rzeczywiste możliwości militarne będące w dyspozycji, ale rzadko politycy są w pełni świadomi tych ograniczeń. Inna dewiza pokazuje drugą stronę medalu:

Rozum króluje nad wojną, ale Pasja i Szansa zagrażają tej zasadzie.

Wojskowi w ogniu walki, skonfrontowani z Pasją i stojąc wobec Szansy są zwykle przytłoczeni ciężarem chwili. Podobnie jak politycy,którzy nie zagłębiają się w filozoficzne aspekty Rozumu, Pasji i Szansy z teorii wojny Clausewitza, tak wojskowi w czasie walki nie analizują wszelkich aspektów politycznych wynikających z ich działania. Może wówczas dojść do sytuacji, że to wojna kieruje polityką a nie odwrotnie.

Na razie jesteśmy daleko od struktury Marynarki Wojennej, gdyż cytując Corbetta:

Na pierwszy rzut oka nic nie wydaje się bardziej niepraktycznym, najmniej obiecującym w osiągnięciu pożytecznych rezultatów, aniżeli podejście teoretyczne do studiowania wojny.

Pamiętając jednak o prymacie polityki nad wojną, powtórzmy za Samuelem Huntingtonem brzemienne w skutkach w swym czasie pytanie:

Jaką funkcję wypełnia Marynarka Wojenna, która to funkcja zobowiązuje społeczeństwo do przejęcia odpowiedzialności za jej utrzymywanie?

Wobec braku jasnego zagrożenia, trudnych wyborów i mocno ograniczonych środków, jasność myśli i koncepcji połączona z analitycznym osądem jest jedyną drogą do uzyskania wiarygodnej odpowiedzi. W tym miejscu czynię pierwszy krok w kierunku marketingu. Za wiarygodną odpowiedź uważam taką, wobec której można stosować metody marketingowe w dialogu marynarzy z politykami. Odpowiedź musi być łatwa do zrozumienia, zapamiętania i wręcz oczywista. A ostatecznym testem niech będzie łatwość, z jaką możemy to wytłumaczyć swojej Cioci.
Poszukiwanie “raison d’etre” Marynarki Wojennej jest zadaniem nieustającym ale mocno zanurzonym w aktualnym kontekście politycznym, ekonomicznym, kulturowym i nie zapominajmy – geograficznym. Flota prawie nigdy nie ma znaczenia rozstrzygającego w konfliktach zbrojnych i pełni rolę pomocniczą. Z punktu widzenia innych rodzajów sił zbrojnych, morze jest po prostu dodatkowym wymiarem dla manewru. W przypadku Polski, kraju o położeniu kontynentalnym, zasada służebności sił morskich lub też, używając języka współczesnego, operacji połączonych jest jeszcze wyraźniejsza i taki jest pewnie punkt widzenia Sztabu Generalnego. Marynarka Wojenna RP pozostanie więc przypuszczalnie flotą małą. Możemy w tym miejscu wyrazić wiarę, że małą tylko materialnie i poprzeć cytatem Lorda Barham z 1779 roku dotyczącego działań słabszej floty przeciwko silniejszemu przeciwnikowi:

Tak więc największa umiejętność i zręczność są rekwizytami do przeciwdziałania planom przeciwnika, do obserwowania i przejęcia korzystnych warunków do akcji oraz do wykorzystania okazji by poczynić wysiłki w takim lub innym słabym punkcie wroga; lub jeśli taka okazja się nie pojawi, do krążenia wokół przeciwnika, trzymania go w szachu i zniechęcenia go do podejmowania czegokolwiek co nie niosłoby dla niego ryzyka; do skupiania jego uwagi i zmuszania do myślenia o niczym innym jak tylko o obronie przed waszym atakiem.

Sukces małej floty przeciwko silniejszemu przeciwnikowi jest bowiem możliwy dzięki sile woli, bo jak zauważa Colin. S. Gray we wspomnianej książce:

Celem militarnym wojny nie jest pokonanie przeciwnika, choć zwykle jest to instrument wojny. Zamiast tego, celem jest przekonanie przeciwnika, że został pokonany.

Corbett dodatkowo zwraca uwagę na fakt, że w przypadku wojen ograniczonych, szanse małej floty rosną, bo zmienia się bilans sił:

Wojny ograniczone nie skupiają się na zbrojnej sile stron walczących, lecz na tej części siły, którą strony są zdolne lub mają wolę użyć w punkcie krytycznym.

Z kolei Moltke uznając za Clausewitzem defensywę jako silniejszą formę wojny, radzi, jak taką flotę ewentualnie użyć:

…najsilniejszą formą wojny, to jest formą, która ekonomicznie daje największą siłę przy danych środkach jest strategiczna ofensywa połączona z taktyczną defensywą.

A na koniec polityczne uzasadnienie skuteczności małej, ale dzielnej floty daje nam Geoffrey Till w Seapower – A Guide for the Twenty-First Century:

Samo istnienie sił „z dolnego końca spektrum”, które bardziej potężny przeciwnik jest zdolny fizycznie zmieść, może postawić poważne polityczne ograniczenia dla jego swobody działania

Jaki z tego płynie wniosek? Współczesnymi ambicjami Polski oprócz wzrostu dobrobytu obywateli jest zwiększenie znaczenia Polski w Europie i na arenie międzynarodowej oraz wspólne bezpieczeństwo. Rosnąca globalizacja powoduje, że w naszym interesie leży nie tylko obrona kolektywna ale przede wszystkim promowanie porządku i stabilności w obszarze zainteresowań Europy, we współpracy z sojusznikami. Jest to zgodne z nową koncepcją NATO. Istnieje więc konieczność włączenia się w „sieć” z koalicjantami a także instytucjami poza militarnymi a zaangażowanymi w tworzenie morza bezpieczniejszym dla wszystkich. Tak więc, o czym już na tym blogu wspominano, Marynarka Wojenna powinna być użytecznym narzędziem Państwa i jego polityki zagranicznej w czasie pokoju lub kryzysu (czy też wojen ograniczonych) oraz udostępniać dodatkowe pole manewru dla Sił Zbrojnych w czasie wojny nieograniczonej.
W tym miejscu głos należy oddać fachowcom, jak konkretnie nasza flota ma wyglądać. Poniższy przykład, wykorzystujący jak klocki LEGO, różne idee z wcześniejszych wpisów, jest tylko ilustracją (choć może być pretekstem do dyskusji). Ma jedynie zwrócić uwagę na potrzebę nośności nazwy i pokazania w zwięzły sposób korzyści dla użytkownika (w tym wypadku dla polityków). Albowiem chyba łatwiej nauczyć się podstaw marketingu niż studiować Clausewitza.

Kompozycja Marynarki Wojennej RP, zgodna ze Strategicznym Przeglądem Bezpieczeństwa Narodowego, Koncepcją Strategiczną NATO 2010 i Planem Budżetowym:

1. Zespół Mobilności Morskiej Sił Zbrojnych
Prom Ro-Ro typu JHSV (z pokładu mogą operować śmigłowce szturmowe lub ZOP)
Okręty eskorty (tymczasowo stare OHP)
Eskadra śmigłowców ZOP
Zespół służy w czasie wojny do przerzutu wojsk. Możliwy zakup Ro-Ro w ramach Pool & Sharing z państwami bałtyckimi. W czasie pokoju do operacji humanitarnych i ekspedycyjnych. Okręty mogą być wydzielone do NATO Response Force.

2. Zespół Wojny Minowej
Niszczyciele min plus moduły na okrętach Zespołu Patrolowo-Rozpoznawczego
Wojna minowa jest skuteczną formą walki ofensywnej i defensywnej na Bałtyku. Okręty mogą być wydzielone do NATO Response Force.

3. Zespół Patrolowo-Rozpoznawczy
Okręty patrolowe (z alternatywnym modułem walki minowej lub rozpoznania radioelektronicznego)
Samoloty patrolowe
Pojazdy bezzałogowe
Środki rozpoznania radioelektronicznego na platformach Zespołu
Pozwala na wykorzystanie pełnego zasięgu Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego. Możliwe uczestnictwo w operacjach NATO, EU czy ONZ wspierających porządek prawny na morzu.

4. Zespół Obrony Wybrzeża i Portów
Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy
Małe Okręty Rakietowe
Śmigłowce szturmowe
Sieć radarów nadbrzeżnych
Obrona przeciwlotnicza, przeciw-podwodna portów

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)