Jan 062012
 

Wątpliwości co do słuszności tytułu powinny się rozwiać po przeczytaniu informacji MON-u o priorytetach modernizacji technicznej. Drony znalazły się na 2 miejscu! Zapotrzebowanie na drony jest już duże i będzie rosło. W znacznej mierze jest to związane z szeroko pojętym rozpoznaniem (scouting). Wayne Hughes w książce Fleet Tactics and Coastal Combat zwraca uwagę na fakt, że dwukrotne zwiększenie zasięgu broni zwiększa czterokrotnie obszar do przeszukania. Ponadto krótki czas reakcji na atak rakietowy można skompensować najczęściej tylko dodatkowym dystansem od przeciwnika. Jak autor wspomnianej książki pisze, powstają wówczas trzy kręgi:

The smallest is the region of control: an enemy inside it must be destroyed. The next is the region of influence or competition, something like no man’s land. The largest is the region of interest: an enemy inside it must be prepared against. Scouting in the first region seeks targeting data; in the second, tracking; and in the third, detection. Thus the effect ot the increase in weapon – system range and speed has been not simply to increase the area in which weapons may be delivered but to expand the size of the battlefield so that it includes the entire region of scouting and preliminary maneuver.

Mamy zaległości w zbieraniu doświadczeń zarówno operacyjnych jak i eksploatacyjnych z wykorzystaniem autonomicznych pojazdów bezzałogowych i jeżeli naprawdę myślimy o własnych, rodzimych konstrukcjach to najwyższy czas zacząć eksperymentować. Cytowana książka wspiera pogląd, że sama technologia, nie ważne jak rewolucyjna, nie wygrywa wojen bez towarzyszącej jej rewolucji w taktyce. Co prawda Marynarka Wojenna operuje pewną liczbą pojazdów bezzałogowych ale, o ile dobrze rozumiem, są to Remotely Operated Vehicles a nie pojazdy autonomiczne. Inicjatywa szybkiego wprowadzenia tego typu uzbrojenia ma kilka walorów:

  • polityczny, bo jest w zgodzie z oczekiwaniami MON-u i BBN-u (tego chce klient – patrz ostatni wpis)
  • operacyjny, bo zwiększa możliwości w zakresie ogólnie pojętego rozpoznania
  • finansowy, bo możliwy jest zakup niezależnie od przyszłej platformy za kwoty nie będące przedmiotem tak gorących kontrowersji jak Gawron.

Rodzaj wybranych pojazdów autonomicznych/dronów i wstępna eksploatacja pozwoliłaby również na własną ocenę rozwiązań Launch&Recovery. Moda modą ale wybór pomiędzy slipem a żurawikiem czy dźwigiem nie wydaje się być banalny. Podobnie, decyzja o wyborze konfiguracji z pokładem dla 10-tonowego śmigłowca oraz hangarem dla 5-tonowego w przypadku L’Adroit wydaje się być przemyślana, ale czy taki układ będzie dobry dla nas, to zależy od wypracowanej taktyki działania i rodzaju planowanego sprzętu. Aby móc o takich kwestiach decydować świadomie, szybki zakup byłby tym bardziej wskazany. Innymi słowy – pojawia się okazja i trzeba ją wykorzystać, zanim zniknie. Poniższa krótka lista potrzeb tylko pokazuję jak obszerne jest pole do działania i jak bardzo by się przydał dokument doktrynalny na temat zastosowania dronów w Marynarce Wojennej :

Potrzeby UAV:

  • taktyczne rozpoznanie i kierowanie ogniem – odpowiednik wodnopłatowców bazujących na krążownikach w latach 30-tych. Przykładem jest Camcopter-100.
  • MALE – długodystansowiec do rozpoznania strategicznego i przekaźnik łączności. Substytut dzierżawionych łącz satelitarnych. Zapotrzebowanie na pojemność łączy szybko rośnie. Podobno aktualni oferenci dla MON-u to Predator, Hebron, Hermes 900 i Dominator … ale czy Marynarka Wojenna jest w tym planie ujęta? Być może alternatywą mógłby być balon wysokościowy. Aparaty lżejsze od powietrza mają swój renesans.
  • Bojowy UAV klasy Fire Scout do przenoszenia uzbrojenia. Lokalnym kandydatem może być WestlandAugusta SW-4 ze Świdnika. W przypadku realizacji pomysłu na okręty patrolowe dla Marynarki Wojennej, tymczasowo rolę katalizatora dla rozwoju taktyki może pełnić Głuszec, używany przez 25 Brygadę Kawalerii Powietrznej. Takie rozwiązanie byłoby uzasadnieniem hangaru dla 5-tonowego śmigłowca.

Potrzeby AUV

  • rozpoznawczy do poszukiwania min i REA. Istnieje szereg rozwiązań jak Remus, Hugin, SeaOtter, AUV62, Bluefin czy Asemar. Ewidentnie Akademia Marynarki Wojennej prowadzi eksperymenty nad adaptacją torpedy do takich samych celów.
  • Do niszczenia min jak SeaFox czy Głuptak.

Potrzeby USV

  • Patrolowy do monitorowania portów lub działań antypirackich. Mamy już krajowy prototyp i można prace kontynuować.
  • Wielozadaniowy do przenoszenia zdalnie sterowanych ładunków niszczących miny, transmisji danych pomiędzy dronami a okrętem bazą czy też do holowania trałów. Tu jest ewentualnie miejsce na eksperymenty ze stalą amagnetyczną. Pojazd 7-11 metrowy jest projektem łatwiejszym do ogarnięcia niż niszczyciel min Kormoran. Przykładem bardzo dobrym i perspektywicznym jest Textron CUSV, choć być może poza naszym zasięgiem. Ten rodzaj pojazdu może wzbudzać w naszej marynarce kontrowersje ze względu na poczucie zagrożenia dla projektu Kormoran II. Z drugiej strony zastosowanie USV w kombinacji z UAV z modułem C2 umieszczonym na brzegu może stanowić rozwiązanie dla kontrolowania podejść do portów. To chyba najtańszy sposób na wprowadzenie nowych rozwiązań do Marynarki Wojennej bez wzbudzania nadmiernych polemik.

Jeśli European Defence Agency i rządy państw europejskich dojdą do porozumienia na temat mniejszej ilości wspólnych projektów w zamian za większą serię i mniejsze koszty jednostkowe, to możemy się już przygotowywać bo Polska uczestniczy w pracach EDA i powinniśmy wykorzystać posiadaną wiedzę na temat kierunków rozwoju. To jednak może być trudne, zwłaszcza w aktualnej sytuacji politycznej UE i niewykluczone, że zostaniemy z alternatywą – czekać na konsolidacje projektów europejskich czy też wybrać ofertę rynkową. Pierwsza opcja ma swoje walory polityczne druga premiuje czas. A tego ostatniego jest coraz mniej.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)