Feb 162012
 

Aktualna sytuacja Marynarki Wojennej w kontekście politycznym powoduje, że powinniśmy wrócić do samych podstaw. Oznacza to zadawanie sobie codziennie pytania o sens istnienia floty. Tylko w ten sposób będziemy w stanie stworzyć propozycję atrakcyjną dla społeczeństwa oraz państwa. I tylko wtedy Marynarka Wojenna będzie miała rację bytu w kraju zdominowanym przez kontynentalny sposób myślenia. W tym celu pozwolę sobie zacytować większe fragmenty artykułu National Policy and The Transoceanic Navy, autorstwa Samuela Huntingtona a opublikowanego w USNI Proceedings z maja 1954 roku (tłumaczenie, niestety moje):

Podstawą sił zbrojnych jest ich przeznaczenie lub rola w implementowaniu strategii narodowej. Definicję tej roli możemy nazwać koncepcją strategiczną danego rodzaju sił zbrojnych. Zasadniczo, ten koncept jest określeniem jak, kiedy i gdzie siły zbrojne zamierzają chronić naród przed pewnymi niebezpieczeństwami dla swojego bezpieczeństwa. Jeśli dany rodzaj sił zbrojnych nie posiada takiej koncepcji, wówczas staje się organizacją bez celu, miota się się pomiędzy różnymi sprzecznymi celami i ostatecznie podlega fizycznej i moralnej degeneracji.

W tym miejscu krótki komentarz. W dokumencie BBN-u Budowa zintegrowanego systemu bezpieczeństwa narodowego Polski, polityka bezpieczeństwa ma bardzo szerokie pojęcie a polityka obronna jest zagnieżdżona wewnątrz:

  • Polityka zagraniczna
  • Polityka bezpieczeństwa
  • Polityka obronna

Wróćmy do Samuela Huntingtona

Drugim elementem sił zbrojnych są ich zasoby, ludzkie i materiałowe, które są niezbędne do zaimplementowania koncepcji strategicznej. W celu zabezpieczenia tych zasobów niezbędnym jest, aby społeczeństwo zrezygnowało z alternatywnych celów przeznaczenia dla tych zasobów i przyzwoliło na użycie ich dla celów militarnych. Tak więc zasoby, które rodzaj sił zbrojnych jest w stanie uzyskać w społeczeństwie demokratycznym jest funkcją wsparcia publicznego dla tej formacji. Na wojskowych spoczywa odpowiedzialność aby zbudować to wymagane poparcie, a mogą to zrobić tylko wtedy, gdy siły zbrojne posiadają koncept strategiczny jasno formułujący jego związek z bezpieczeństwem narodowym. Jeśli dany rodzaj sił zbrojnych nie posiada dobrze zdefiniowanej koncepcji strategicznej, opinia publiczna i przywódcy polityczni będą mieli niejasność co do roli formacji, będą niepewni co do konieczności jej istnienia i apatyczni lub wrodzy wobec roszczeń czynionych wobec zasobów społeczeństwa.

Zmiany w międzynarodowej równowadze sił nieuchronnie przyniosą zmianę podstawowych zagrożeń dla bezpieczeństwa każdego, rozważanego narodu.To musi się spotkać ze zmianą w strategii państwa i zależną od niej koncepcją strategiczną danego rodzaju sił zbrojnych. Siły zbrojne zdolne do stawienia czoła określonemu zagrożeniu, tracą rację bytu, kiedy to zagrożenie słabnie lub zanika. Jeśli dana formacja ma trwać dalej, musi stworzyć nową koncepcję strategiczną związaną z innym zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Wraz ze zmianą swej misji, może się okazać konieczne dla danego rodzaju sił zbrojnych rozszerzenie, pozyskanie lub zmiana źródła wsparcia publicznego jak i zmiana struktury organizacyjnej odzwierciedlającej zmiany w roli.

W dalszej części artykułu autor odpowiada w sposób pozytywny na pytanie zadane przez samego siebie “dlaczego w ogóle powinniśmy mieć Marynarkę Wojenną?” Ale jego odpowiedź dotyczy Stanów Zjednoczonych i nie jest to recepta dla każdego. Samo pytanie jest jednak uniwersalne. Po przestudiowaniu powyższego tekstu nasuwa mi się kilka refleksji. Po pierwsze, dotychczasowa dyskusja na temat sił zbrojnych w ogóle, a Marynarki Wojennej w szczególności skupia się na polityce obronnej. Tak swoją misję i rolę widzą marynarze, ale nowa doktryna kładzie większy nacisk na szeroko pojęte bezpieczeństwo niż na politykę obronną. Jakie więc cele polityki bezpieczeństwa i polityki zagranicznej może wykonywać lepiej i efektywniej niż inne rodzaje sił zbrojnych? Oraz za pomocą jakich zasobów czy platform? Dobrym przykładem zmiany postrzegania okrętów podwodnych jest artykuł w publikacji BBN, podkreślający zdolności ISR okrętów podwodnych w konfliktach hybrydowych i asymetrycznych.
Po drugie autor jasno wskazuje, że to do wojskowych należy stworzenie doktryny i zyskania dla niej poparcia. W przypadku braku poczucia zagrożenia (a więc w dzisiejszej sytuacji), państwo samo z siebie przeznaczy zasoby na coś innego. Alternatywą jest stworzenie wizji, którą można społeczeństwu i politykom “sprzedać”. I tu podstawowy problem to pytanie, jak to zrobić? Poniżej propozycja “pozycjonowania marketingowego” Marynarki Wojennej w klasycznym trójkącie zadań floty.

Powracam po nartach i życzę wszystkim miłych ferii zimowych.

  2 Responses to “Raison d’etre”

  1. No cóż, Marynarka Wojenna jakieś 3-4 lata temu przespała szanse na zaproponowanie czegoś co dałoby się przepchnąć. Politycy podjęli doraźną i przemyślaną chyba tylko pod jednym kątem decyzję. Myślę, że na chwilę obecną można odłożyć wszelkie marzenia o flocie wojennej między bajki, bo choć wielokrotnie pokazywano, że czasami decyzje w MON nie potrafią przeżyć nawet jednego roku to nad – fatalnie realizującą politykę marketingową – Marynarką Wojenną nikt nie zapłacze. W tym kontekście wydaje się być przesądzone, że to co jest zakreślone na przedstawionym trójkącie misji nie ma już dziś większych szans na cokolwiek prócz chwili zadumy u sympatyków naszej MW. Czy należy zatem obwiniać DMW za to, że nie zadbała o interesy państwa polskiego (bo wszak nie można zarzucać, że nie zadbało o “swój” interes)?
    Decyzję o anulowaniu programu Gawron odbieram w wymiarze symbolu i dowodu na to, że nie ma szans na to by rola MW mogła polegać na tym, co zaznaczone jest jako proponowana rola MW. Na dekadę można całkowicie o tym zapomnieć. Być może przy dużej dozie szczęścia uda się w końcu pozyskać okręt podwodny (choć osobiście w to wątpię), ale jego “zdolności ISR […] w konfliktach hybrydowych i asymetrycznych” są zdecydowanie przeceniane (jest to pochodną tego, że naprawdę usilnie starano się udowodnić jakiś sens wysyłania naszych OP na Morze Śródziemne). To trochę tak jakby uważać, że należy doceniać rolę Volvo XC90 w wożeniu zaopatrzenia do warzywniaka.

    Pozdrawiam i gratuluje bardzo ciekawego blogu,
    Marmik

    • Dziękuje za komentarz i dobre słowo o blogu. Niestety, z diagnozą w zasadzie się zgadzam. Do DMW nie mam i nie mogę mieć pretensji o to ,że używa swojej najlepszej wiedzy dla dobra służby. Może trochę żalu, że zbyt łatwo się “podkładają”, używając słownictwa korporacyjnego. Co do polityków, to niestety króluje zarządzanie przez tabele Excela. Zwrócenie uwagi na ISR okrętów podwodnych to czysty marketing. Artykuł był na stronie BBN, a nietrudno zauważyć jak MON i BBN mówią dzisiaj jednym głosem. Cóż pozostaje? Wykorzystać luki w wypowiedziach polityków. Zostawili wciąż otwarte niektóre furtki. Jeśli je wykorzystać, to będzie im trudniej je zamykać po fakcie. No i pozostaje pisać. Mam znajomych wśród pilotów i entuzjastów lotnictwa. To niesamowite, jaki potrafią stworzyć lobbying.

      Serdecznie pozdrawiam,

      Przemek

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)