Mar 182012
 

Niezależnie od tego, jak głęboki jest rozdźwięk koncepcyjny pomiędzy Marynarką Wojenną z jednej strony, a MON-em i BBN-nem z drugiej, jedna rzecz jest dla obu stron wspólna. Wspólnym mianownikiem jest obrona przeciwlotnicza. Przechodząc do szczegółów zdania znów są rozbieżne, ale samo to spostrzeżenie skłoniło mnie, aby powrócić na chwilę do nieco fantazyjnego pomysłu Cooperative Engagement Capability dla Marynarki Wojennej RP z wcześniejszego wpisu. Ma on kilka zalet użytkowych (lub jak kto woli – operacyjnych) i politycznych. Wyobraźmy sobie dwa niewielkie (pierwszy ukłon w stronę oponenta) okręty, wyposażone w rakiety Aster-30, krążące po morzu w odległości powiedzmy 100km od nadbrzeżnego radaru dozoru powietrznego 3D. Nad tym trójkątem lata platforma z radarem Airborne Early Warning. Mniej więcej tak, jak na poniższym rysunku.

Załóżmy, że okręty nie posiadając wyrafinowanego radaru, mają jednak możliwość korekty lotu rakiet. Ciekawą cechą tego układy jest łagodna degradacja możliwości. W pełnej konfiguracji, system jest w stanie zapewnić obronę przed ograniczoną liczbą samolotów i rakiet atakujących na dowolnej wysokości (ograniczenie wynika z uproszczonego wariantu CEC i małej ilości rakiet). Jeśli pozbawić system radaru Airborne Early Warning, w dalszym ciągu jest możliwość obrony przed samolotami lecącymi na dużych i średnich wysokościach. To eliminuje zagrożenie ataku za pomocą uzbrojenia typu JDAM. Wyeliminowanie któregoś z okrętów znacznie ogranicza ilość zwalczanych celów, ale nie rodzaj. Dopiero pozbawienie systemu, nadbrzeżnego radaru 3D pozostawia okręty wyłącznie z uzbrojeniem obrony bezpośredniej. Ale tylko wtedy, gdy są one wyposażone w radary 2D, jak Terma Scanter, natomiast w przypadku posiadania radarów 3D jak SeaGiraffe, każdy z okrętów zachowuje możliwości porównywalne z fregatami OHP.
Zaletą polityczną jest realizacja priorytetu obrony przeciwlotniczej kraju (drugi ukłon w stronę oponenta), a korzyścią fakt, że bateria jest umieszczona na okręcie, który i tak może wykonywać inne zadania, bardziej związane ze strategią morską. Dwa elementy natury technologicznej wymagają sprawdzenia. Pierwszy to łącze pozwalające na korektę lotu. Aster 30 jest powiązany z radarami EMPAR, SAMPSON, ARABEL czy HERAKLES. Wszystkie te systemy wymagają co najmniej fregaty. Czy można jednak zastosować łącze z CAMM systemu Sea Ceptor do rakiety Aster? Przypuszczam, że taka kombinacja otwarłaby drogę do współczesnego odpowiednika taniego okrętu eskortowego, jakim była fregata Olivier Hazard Perry. Drugim problemem jest Airborne Early Warning za akceptowalną cenę. Tu możemy się posiłkować doświadczeniami Brytyjczyków z radarem umieszczonym na śmigłowcu SeaKing. Nowe wcielenie systemu o nazwie Vigilance firmy Lockheed Martin UK jest oparte o radar AESA z samolotów myśliwskich F-16 i F-35 i może być zainstalowane relatywnie łatwo na wielu platformach.

Artykuł z AINonline wymienia śmigłowce Blackhawk, Merlin i nawet Mi-17. Z samolotów godny uwagi jest CASA CN-235, czyli mniejszy brat znanych nam C-295. Tu następny ukłon w stronę oponentów, bo MON zamierza uzupełnić stan posiadania samolotów transportowych CASA, jest więc okazja do podczepienia się do programu. Cały tekst jest w gruncie rzeczy przykładem na to, że idee odrzucane przy pierwszym spojrzeniu, mogą przy bliższym oglądzie naprowadzić na całkiem nowe rozwiązania. A może cała koncepcja jest egzotyczna, ale warta przestudiowania?

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)