Mar 252012
 

Wygląda na to, że z trzech najbardziej znanych teorii wojny na morzu, Alfreda Thayera Mahana, Sir Juliana Corbetta i Jeune Ecole, Polska wybiera ostatnią. Pytanie, czy jest ona najkorzystniejsza, lub choćby najbardziej spójna z poglądami Prezydenta i BBN-u? Zacząć należy od pytania, czy rzeczywiście jesteśmy zaangażowani w realizację nowej mutacji Jeune Ecole.

Szybkie spojrzenie na listę zakupów MON na 2012 rok pokazuje, że z 276 pozycji około 20 dotyczy Marynarki Wojennej. Wśród nich dominują zakupy dotyczące szeroko pojętego C2, rozpoznania i wojny minowej. Tylko dwie dotyczą inwestycji w nowy sprzęt – śmigłowce i okręt podwodny. Jeśli dodać do tego najnowszy nabytek – Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy, to trudno o lepszą ilustrację systemu odmowy dostępu, czyli współczesnej wersji Jeune Ecole. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być w zgodzie z Prezydenckimi postulatami obrony kraju i ograniczenia się do Bałtyku Plus.

Sięgnijmy jednak do źródeł. Jeune Ecole w swoim zamyśle, narodziła się we Francji jako sposób na przełamanie dominacji Royal Navy. Torpedowce miały zadać cios brytyjskim pancernikom, a krążowniki i okręty podwodne niszczyć żeglugę Anglii. W pewnym sensie była to pierwsza, formalna doktryna asymetryczna. Miało to sens w odniesieniu do przeciwnika, będącego potęgą morską i nie posiadającego z Francją granicy lądowej. A w naszym przypadku? Aby zachować chociaż trochę poprawności politycznej i postarać się nie urazić nikogo, użyjmy tylko dla celów poglądowych, historycznych oponentów Polski. Dwóch spełnia podstawowy warunek braku granicy lądowej z Polską – Szwecja i Turcja. Zwalczanie morskich linii zaopatrzenia i odmowa dostępu są wtedy strategicznie uzasadnione. Szczególnie w sytuacji jakiejkolwiek potęgi przedostającej się na Bałtyk przez Cieśniny Duńskie. Czy przewidujemy jednak powtórkę z Jana III Sobieskiego lub z Potopu?
Natomiast w przypadku obu naszych wielkich sąsiadów, z którymi graniczymy, to działania na morzu będą pod olbrzymim wpływem rozwoju wydarzeń na lądzie. Przypadek Rosji jest dla nas bardziej interesujący z powodu izolacji Kalliningradu od reszty kraju. Zaopatrzenie może tam docierać bądź drogą morską, bądź poprzez Republiki Bałtyckie. Tym sposobem docieramy do prostej konkluzji, że kluczem jest przesmyk przez Mierzeję Wiślaną i oba porty na Zalewie, a alternatywą jest zajęcie Republik i prawdopodobny konflikt z całym NATO. Odcięcie dostaw do obwodu może stać się celem wyznaczonym Marynarce Wojennej przez Sztab Generalny, ale według Corbetta, byłoby to możliwe przy posiadaniu przewagi na morzu, co jest zaprzeczeniem idei Jeune Ecole. NDR jest w stanie, przynajmniej teoretycznie “zakorkować” przesmyk, ale odsunięcie go o choćby kilkadziesiąt kilometrów w tył za pomocą działań na lądzie zabezpieczy oba porty. Pozostaje więc marynarka, ale jaka? Czy któraś z pozostałych teorii wojny morskiej jest nam w stanie pomóc? Moim zdaniem, obie. Sir Julian Corbett podkreślał, że wojny rozstrzygają się na lądzie a działania morskie mają o tyle znaczenie, o ile wpływają na wydarzenia na lądzie. I tego wątku trochę mi brakuje w skądinąd żywej i ciekawej dyskusji na forach. Drugim rysem charakterystycznym wspomnianej dyskusji jest skoncentrowanie się na obronie (aż do stwierdzenia jej niemożliwości) przy jednoczesnym braku rozwijania myśli ofensywnej. Nawet w sytuacji znaczącej przewagi przeciwnika, można zastosować “aktywną obronę” w interpretacji mistrza walki partyzanckiej, Mao Zedong – “obrona służy do kontrataku i przejścia do ofensywy”. Do Mahana należą z kolei słowa:

Prawdziwe tempo wojny to nie jest pędzenie w przód na złamanie karku, tylko nieustanny strumień energii nie tracącej czasu.

Zresztą dopóki nie dojdzie do eskalacji, nasz przykład Kalliningradu dotyczy sił znajdujących się w danym momencie na terenie obwodu, a nie całych sił Federacji. Polityczna poprawność nie pozwala nam na otwarte rozważanie realnych scenariuszy zagrożeń, o których być może w głębi duszy myślimy. Oficjalne dokumenty BBN-u publikowane na stronie internetowej mogą więc pozostać w zawieszeniu, niewykorzystane. A propos Szwedów. Szukając ilustracji do tego wpisu, natknąłem się na obraz bitwy pod Oliwą. Przyznając się do historycznej niewiedzy, zerknąłem na opis bitwy. I co znalazłem? Ciekawy scenariusz do powyższej dyskusji. Bitwa była istotnym, ale epizodem w wojnie lądowej ze Szwedami. Przeciwnik używał sił morskich do transportu wojska i ekonomicznej blokady Polski. W bitwie pod Oliwą flota polska była liczniejsza, lecz okręty były słabiej uzbrojone a załogi słabiej wyszkolone. Strona polska wykorzystała atut zaskoczenia i uzyskała zwycięstwo. Dwie uwagi – to nie była asymetryczna walka odmowy dostępu, tylko bitwa równych sił, z których jedna wykorzystała lepiej taktycznie swoje punkty silne. Druga uwaga to cytat z książki Toshi Yoshihara i Jamesa Holmesa, Red Star over Pacific:

Nie bez powodu pułkownik John Boyd ogłosił, że ludzie, idee i sprzęt – “w tej kolejności” – są podstawowymi determinantami rywalizacji jaką są działania wojenne. Lub bardziej dokładnie, Mao Zedong odrzucił “tak zwaną teorię, że uzbrojenie decyduje o wszystkim, co leży u podstaw mechanicznego podejścia do zagadnień wojny. … To ludzie, nie rzeczy są czynnikiem decydującym”

Na koniec cytat podsumowujący, również z tej samej książki:

Flota obrony wybrzeża otwarcie przyznaje się do swojej niższości wobec przeciwnika, nie przyznając się jednocześnie do porażki.

Być może jest to zgodne z naszym stanem ducha, ale czy zgodne z naszymi interesami i potrzebami?

 

  8 Responses to “Jeune Ecole Strikes Back!”

  1. Obwód Kaliningradzki mógłby uzyskać łączność z “mainlandem” Rosjii poprzez Białoruś, i to byłby chyba najbardziej prawdopodobny scenariusz.
    Tym niemniej blokada Bałtijska byłaby najprostszą metodą obrony przed ew. dywersją od strony wybrzeża, czy jakimikolwiek innymi działaniami Floty Bałtyckiej. Można by to rozwiązać nie tylko poprzez NDR, ale też minowanie chociażby za pomocą artylerii – tak lądowej, jak okrętowej.
    A co do mądrości Mao i roli ofensywnej MW RP – to kłaniają się okręty podwodne. Można by też trafić w wielki, dość wrażliwy i trudny do obrony cel, jakim jest Gazociąg Północny. Istnienie sił specjalnych/ dronów podwodnych, czy innego skutecznego narzędzia dedykowanego zniszczeniu rurociągu mogłoby być naszą wersją “fleet in being”: jeśli kiedyś nam zagrozicie, GP zostanie poważnie uszkodzony – policzcie koszty.

    • Witam ponownie Panie Krzysztofie!
      Pana uwagi są cenne, bo zmuszają do uściślenia i sprecyzowania poglądów. Wejdźmy więc trochę głębiej w szczegóły. Jedna uwaga, Obwód Kaliningradzki nie graniczy z Białorusią, choć jest bardzo blisko. Muszę trochę wyjaśnić moje motywy ostatniego wpisu. Myślę, że nasz problem z Rosjanami jest w dużej mierze psychologiczny i tylko nasz, rodzimy. Rosjanie tego problemu nie mają. My dla nich po prostu nie istniejemy! The Military Doctrine of the Russian Federation wyznacza jako kierunki strategiczne rejony złóż surowców naturalnych , zwłaszcza gazu i ropy. Rosja jest zainteresowana kontrolowaniem Arktyki, Morza Kaspijskiego i ewentualnie Dalekiego Wschodu. Główne Floty to Północna i Pacyfiku i tam zostaną przydzielone Mistrale. Za zagrożenie Rosja uważa instalację w państwach sąsiadujących, broni o charakterze ofensywnym i strategicznym. Jest również naturalne, że Obwód Kaliningradzki jest pod specjalną opieką, jako terytorium oddzielone od macierzy. Tak więc przykładowa instalacja Tomahawków na okrętach podwodnych czy obrony przeciw-balistycznej w Polsce będzie skutkowała eskalacją zbrojeń, w której nie mamy najmniejszych szans. Inaczej mówiąc, walczymy z wiatrakami. Natomiast wojna minowa, która jest znacznie tańsza, może być używana zarówno ofensywnie (do blokady) jak i defensywnie (do odmowy dostępu) i nie powinna wywoływać alergicznych reakcji. Ponadto to są zdolności floty, które mogą być wykorzystane zarówno w czasach burzliwego pokoju, jak i w zagrożeniach asymetrycznych czy do budowania sojuszy. Jestem, podobnie jak Pan za rozbudową sił specjalnych i dronów podwodnych oraz ogólnie za zdolnościami do monitorowania tego co się dzieje pod wodą. Ale, paradoksalnie jestem ZA OBRONĄ rurociągu północnego. Wynika to stąd, że jest to nie tylko pokaźne źródło przychodu dla Rosji, ale w tym samym czasie kluczowym odbiorcą są Niemcy. Przecinając rurociąg, wkurzamy jednocześnie I Rosjan i Niemców. Czy można wymyślić czarniejszy scenariusz dla Polski?

      Serdecznie pozdrawiam

      • No można, czarniejszy scenariusz już był – niedziałającego sojuszu. A groźba wobec rurociągu byłaby jednocześnie ekonomicznym argumentem dla sojuszników, że powinni wypełnić zobowiązania.
        Izrael – toutes proportions gardées – też wszystkich wkurza, ale nikt nie zaryzykuje napaści “symetrycznej” na jego terytorium.
        A z Obwodu Kaliningradzkiego do Białorusi jest niecałe 40 km… przez polskie terytorium.
        Zgadzam się, że problem zagrożenia rosyjskiego w dzisiejszej perspektywie nie istnieje, ale doktryny i okręty buduje się na dekady.
        I jak zwykle dziękuję za dyskusję!

        • Panie Krzysztofie,

          Jak widać, rurociąg można “używać” na różne sposoby. Tak czy inaczej, trzeba móc monitorować, co się wokół niego dzieje. Co do Białorusi, to prawda. Jeśli dojdzie do otwartego konfliktu. Najprawdopodobniejszy scenariusz to tak zwana dyplomacja, czyli demonstracja siły i na to trzeba być przygotowanym. Przykład Izraela jest ciekawy i nie tylko pod tym względem. Zasadniczo mówi nam, że nie należy się bać podejmować trudnych kroków. Niemniej Izrael jest regionalną potęgą militarną z potężnym sojusznikiem za plecami. A w naszym przypadku, jak Pan słusznie zauważył – sojusze, w które chcemy wierzyć. Pod tym względem poglądy gen. Kozieja są bardzo trzeźwe lub otrzeźwiające. Ale my tu gadu-gadu a decyzje padły. Prezentacja MON-u odnośnie Marynarki wisi już na stronie i będzie niewątpliwie tematem dalszych ciekawych dyskusji. Tym bardziej, że Jeune Ecole, czy też A2/AD wygrało!

          Serdecznie pozdrawiam i dziękuje za celne uwagi.

  2. Witam,
    Przy braku dyskusji o teoretykach myśli wojennej na morzu w naszej przestrzeni, chciałby zwròcić uwagę na charakter strategii i operacji na morzu wewnętrznym jakim jest Bałtyk. W przypadku analizy czynnikòw przestrzeni i czasu możnaby się pokusić o tezę potrzeby swoistego miksu Ecole’a i Corbetta. Cel leży na ladzie , w szczegòlności biorac pod uwagę naszych sasiadòw. Historia WWII na bałtyku pokazuje z jednej strony brak Corbetta czy działań połaczonych ( nie liczac ostatniej fazy ewakuacji niemieckiej korytarzem morskim), a z drugiej wielka role jednostek torpedowych i minowych. Warto byłoby popatrzeć na koncepcję A2AD z perspektywy działań historycznych na Bałtyku gdyż moim zdaniem zwiększył się jedynie zasięg uzbrojenia i koncepcja połaczonego uzycia sił. Sens uzycia major surface combatant na morzu wewnetrzym stoi pod duzym znakiem zapytania. Szukanie decydujacego starcia w stylu Mahan’a moim zdaniem jest poza zasiegiem przyszłego potencjału obronnego jeszcze przez dlługi czas.
    Rozumiem logike wywodu na temat obwodu jednakże uważem że błędne jest podstawowe jego założenie czyli jego izolacja w przypadku teoretycznego konfliktu z Polska. Z punktu widzenia teoretycznego agresora pierwszym etapem powinna być neutralizacja odizolowanego obszaru trzech krajòw bałtyckich ( raport Rand pokazuje że nie musi to trwać wcale długo) co zmniejsza problem SLOCs dla obwodu, a stawie pytanie jak utrzymać zaopatrzenie i posiłki dla rejonòw bałtyckich przez siły NATO w warunkach A2AD.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Witam Panie Grzegorzu,

      Jeune Ecole w naszym przypadku napotyka na swoje ograniczenia. Był to koncept wymierzony przeciwko Wielkiej Brytanii i składał się z dwóch członów. Pierwszym było atakowanie handlu morskiego Anglików jako wrażliwego punktu dla kraju uzależnionego od importu i eksportu drogą morską. W naszym przypadku ani my ani Rosja nie jesteśmy od tego uzależnieni w takim stopniu. Drugim członem była obrona wybrzeża za pomocą nowinek technologicznych jak torpeda i jej nosiciele. Zarówno torpedowce jak i okręty podwodne były wówczas jeszcze tanie. Jednak odmowa dostępu odnosi się do przeciwnika oddzielonego od nas morzem. To też nie jest spełnione w naszym przypadku. Tak się stało w czasie WWII, kiedy Niemcy wyeliminowali Flotę Bałtycką eliminując jej bazy w trakcie kampanii lądowej. Ostatnią bazę zablokowali poprzez zagrody minowe i systematycznie wykruszali w atakach na Leningrad. Ten podany przez Pana przykład pokazuje, że potęgi lądowe wolą polegać na swoich podstawowych kompetencjach walki na lądzie i nie doceniają frontu morskiego, DOPÓKI NIE MUSZĄ! Tu pojawia się Pana drugi przykład ewakuacji Niemców z Pribałtyki. W wyniku kampanii na lądzie tym razem w drugim kierunku Niemcom pozostawała często tylko droga morska. Na tym etapie duże okręty nawodne brały aktywny udział w walkach pomimo zagrożenia z powietrza i spod wody. Natomiast dobry przykład działań połączonych można znaleźć po stronie Rosjan na Morzu Czarnym, równie zamkniętym. Co do obwodu to jest to broń obosieczna. Dla Rosjan warunkiem jego utrzymania jest zajęcie Pribałtyki. Dla NATO warunkiem utrzymania Pribałtyki jest neutralizacja Obwodu. Złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma!

      Pozdrawiam,

      Przemek

      • Zgodze sie iz A2 ( anti-acces) rozumiane przeze mnie jako odmowa dostepu, nie ma w tej sytuacji zastosowanie. Pozostaje jednak druga część, cyli AD ( area denial) i tutaj osobiście mam problem. W moich oczach wyglada to na odmowe użycia środkòw ktòre maja dostep do teatru. Czyli możemy wprowadzic siły ale nie możemy użyć. Idac tym tokiem istnieja obszary do ktorych obie strony maja dostep majac w tym samym czasie “odmowe uzycia?”. Moze to dotyczyc aktorow majacych wspolna granice morska i ladowa.
        Co Pan o tym myśli?

        • Jeśli dobrze zgaduję, pisze Pan z Newport. Polecam w takim razie lekturę Sam Tangredi (USN) Anti-Access Warfare. Countering A2/AD Strategies. Autor w zasadzie stwierdza, że A2 i AD to to samo, tylko jest wynikiem rywalizacji Navy i Air Force :). Jest to również bardzo amerykański punkt widzenia, bo USN jest prawie zawsze siłą przychodzącą “z zewnątrz” i widzi problem jako kwestię dostępu i działania na danym akwenie. Chińczycy prawdopodobnie widzą to jako bardziej Mahanowskie panowanie na morzu, bo jak inaczej nazwać walkę o swobodę działania w odległości 1.000nm od brzegu? Pana sugestia, aby dokonać pewnej syntezy z Corbettem jest dobra. Właściwie nie potrzeba dokonywać syntezy, tylko opisać zjawisko w kategoriach “sea control” czasowego i miejscowego, tak jak widział to brytyjski teoretyk. Rozróżnienie A2 i AD jest trochę sztuczne, bo po co mi dostęp jeśli nie mogę na danym akwenie nic zdziałać? Byłoby to umożliwienie dostępu dla samej obecności. Czyli z punktu widzenia Corbetta nie wykorzystujemy przewagi na morzu dla osiągnięcia celów na lądzie. To po co marynarka wojenna? Wracając na Bałtyk. Jeśli Rosjanie odizolują, ale nie zajmą Pribałtyki, to oczywiście mamy problem z zaopatrzeniem Republik Bałtyckich. Wówczas mamy dwa rozwiązania – neutralizację systemów w Obwodzie (np. poprzez cybernetyczne obezwładnienie systemów rozpoznania i naprowadzania – patrz Wayne Hughes anti-scouting tactics), albo wykorzystanie teorii Corbetta. Jak można pod okiem nieprzyjaciela działać nie posiadając przewagi na morzu? Można, przykład inwazja Niemców na Norwegię w 1940. Na Pacyfiku Guadalcanal. Jest jeszcze jeden aspekt A2/AD trącący sprzecznością logiczną. Mówimy o pojedynku słabszego z silniejszym. Jeśli jednak AD okaże się skuteczne, to czy możemy mówić o słabszym, czy też staje się to pojedynek bardziej równorzędnych przeciwników. A jeśli AD ma nie działać, to czy nie wracamy do von Clausewitza i jego teorii o obronie jako silniejszej formie walki, czyli obrona jest oczekiwaniem na zaistnienie korzystnych warunków do ataku. Modyfikacją jest teoria aktywnej obrony Mao Tse Tunga.
          Obawiam się, że ta nowoczesna terminologia dość dobrze służy USN ale u nas jest przyjmowana bez wystarczająco głębokiej refleksji i “zawłaszczana” przez polityków do swoich celów. Tak więc dyskusja na ten temat jest jak najbardziej wskazana i pożyteczna.
          Pozdrawiam,

          Przemek

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)