Apr 092012
 

Tekst Lecha Kościuka w kwietniowym numerze Nowej Techniki Wojskowej przynosi między wierszami tytułowe pytanie o możliwość zdominowania przez roboty walki na zamkniętym morzu jak Bałtyk. Pytanie jawi się jeszcze bardziej wyraziście po lekturze tekstu Maksymiliana Dury o nowej fazie rozwoju robotów – od rozpoznania, roboty przechodzą do przenoszenia uzbrojenia. Stają się więc systemami bojowymi. Czy są w stanie wyprzeć całkowicie współcześnie nam znane systemy załogowe? Lub też będą tylko ich uzupełnieniem? Próbę odpowiedzi znalazłem w artykule Will Unmanned Undersea Vehicles Replace Submarines? Autor (podwodniak z doświadczeniem ze służby na dziewięciu SSN) próbował zastosować do analizy teorię o technologiach przełomowych (disruptive technologies) pochodzącej ze świata ekonomii. Jego pierwszym spostrzeżeniem jest to, że wspomniana teoria o wiele lepiej wyjaśnia zdarzenia z przeszłości niż przewiduje wydarzenia z przyszłości. Tak więc stwierdza, że przełom z użyciem danej technologii nie jest ani nieunikniony ani przewidywalny. Niemniej zwraca uwagę na konieczność obserwacji “znaków ostrzegawczych” o nadejściu przełomu. Tu cytat, który wypisz, wymaluj pasuje do naszego zakątka:

Dolny zakres rynku na okręty podwodne jest najprawdopodobniej najbardziej podatny na zakup podwodnych pojazdów bezzałogowych zamiast okrętów podwodnych. Kraje, które polegają na okrętach podwodnych z napędem dieslowskim do realizacji zadań ograniczonej odmowy dostępu dla celów obrony własnych wód terytorialnych odkrywają, że utrzymanie floty podwodnej jest kosztowne i technicznie wymagające. Ponadto, wiele z tych krajów nie posiada możliwości budowania okrętów lokalnie. W rezultacie, gdy podwodne pojazdy bezzałogowe zaczną posiadać możliwości odmowy dostępu, będą sobą przedstawiać atrakcyjną opcję dla użytkowników ze średniej półki.

Niemniej droga do realizacji takiej wizji jest dość wyboista i wymaga pokonania wielu przeszkód. Główne problemy koncepcyjne stojące na drodze realizacji wizji zastosowania militarnego robotów to zasięg, autonomiczność i ryzyko. Roboty będą podlegały tym samym kryteriom optymalizacyjnym, co systemy załogowe. Mogą mieć zasięg wręcz globalny albo taktyczny i wówczas muszą być przeniesione do teatru działań za pomocą “platformy”. Ta z kolei również może być bezzałogowa i wówczas powstaje problem autonomiczności. Ograniczona autonomiczność wymaga olbrzymiej ilości informacji transmitowanej zwykle na duże odległości, co “zatyka” pasma łączności. Wysoka autonomiczność powoduje wzrost ryzyka użycia (zwłaszcza bojowego) robotów i konieczność zaprojektowania łącza pozwalającemu człowiekowi na ostateczną decyzję. Wraz ze wzrostem zasięgu sprawa się komplikuje. Nie należałoby również lekceważyć ludzkiej zdolności do oceny sytuacji na miejscu. Znów cytat z The 21st-Century Naval Environment (World Politics Review Features):

Woda i odległość przedstawiają sobą największe przeszkody dla hybrydowej floty. Fale radiowe rozchodzą się źle w wodzie, utrudniając operatorowi pozostawanie w nieprzerwanym kontakcie z robotami podwodnymi a nawet nawodnymi, w sytuacji gdy kontakt radiowy zostanie zablokowany przez fale. Podobnie, wielkie odległości w locie nad oceanem mogą nadmiernie obciążyć infrastrukturę łączności z UAV.
(…)
Zasadniczo, Marynarka nie ufa w pełni swoim robotom i ten brak zaufania pozostanie, gdy roboty będą uzbrojone i atakowały cele blisko obiektów cywilnych.

Być może największą przeszkodą do pokonania jest nie sama technologia ale człowiek. Technologia jest tylko narzędziem, którym musimy się umieć posługiwać. Broń pancerna Francji w 1940, Lotnictwo arabskie w wojnie 1967, broń podwodna włoskiej Regia Marina czy lotnictwo Regia Aeronautica w wojnie na Morzu Śródziemnym wskazują, że bez jasnej koncepcji użycia technologii i właściwego poziomu wyszkolenia, wyniki są słabe a koszty wysokie. Stąd być może bardziej realistyczne podejście Office of Naval Research w formułowaniu swojej wizji (podkreślenie moje):

Osiągnąć zintegrowane, hybrydowe siły zbrojne złożone z systemów załogowych i bezzałogowych posiadających zdolność do zbierania i interpretacji informacji, przewidywania, komunikowania, planowania, podejmowania decyzji i właściwych akcji niezbędnych do osiągnięcia celów. Zastosowanie takich systemów zredukuje ryzyko dla Marynarzy i Żołnierzy oraz zwiększy możliwości.

Takie podejście ma swoje uzasadnienie w “drugiej stronie medalu”, czyli w niewypowiedzianej wprost niemożliwości sił nawodnych do przetrwania na Bałtyku. Ten sam ONR prowadzi równolegle badania mające na celu:

Rozwijać ruchliwe, oszczędne i elastyczne w zastosowaniu platformy zdolne do operowania w określonych środowiskach. Umożliwić załogowym i bezzałogowym platformom i siłom morskim operowanie w wrogim otoczeniu i jednocześnie być zdolnym do unikania, przełamania i przetrwania ataku.

Bliżej nas, Szwedzi argumentowali swoją decyzje o budowie Visby faktem, że okręt aby odeprzeć atak musi być albo “Niezwyciężony”, albo “Niewidzialny”. Pierwszą opcję zostawiają bogatym krajom a sobie zarezerwowali drugą. Dodać warto, że prace Wayne’a Hughesa wprowadzają trzecią opcję – “Niezliczony”, w której rozproszone siły ofensywne wykorzystują słabość rozpoznania przeciwnika i czas na swoją korzyść. Jak dotychczas dyskusja skupia się na “Niezwyciężonym” i ta opcja rzeczywiście przedstawia sobą największe koszty i ryzyko, co czyni systemy bezzałogowe bardziej atrakcyjnymi.

Czy z powyższych rozmyślań płynie jakiś pożyteczny wniosek? Roboty reprezentują sobą poważny potencjał technologii przełomowej. Czy tak się stanie, nie jest oczywiste. Niemniej jednak roztropnie jest jak najszybciej wprowadzić bezzałogowe systemy do Marynarki Wojennej po to aby dać flocie czas na opracowanie koncepcji użycia, eksperymentowanie i zmianę podejścia do tematu. Ponieważ są to procesy bardzo czasochłonne, nie od rzeczy by było wprowadzić roboty do służby jak najszybciej, nawet przed jakimkolwiek planowanym okrętem. Niestety, nie jesteśmy liderem ani znaczącym użytkownikiem, mogącym mieć wpływ na rozwój rynku czy technologii robotów. Być może właściwym miejscem dla polskiego zaplecza naukowo-badawczego byłoby rozwijanie software’u dla systemów dowodzenia robotami a hardware po prostu należałoby kupić.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)