May 142012
 

Tak można by podsumować dyskusję toczącą się ostatnio na blogach Informationdissemination i Cimsec na temat Littoral Combat Ship. Wydawałoby się, że na temat tej nowej klasy okrętów powiedziano już wszystko. Najwyraźniej za mało, co jest dowodem na tezę, że jasność koncepcji i jej miejsce w strategii są ważniejsze niż charakterystyki techniczne poszczególnych jednostek. To jest najwyraźniej lekcja dla nas do odrobienia, przy definiowaniu czym ma być Okręt Obrony Wybrzeża. Pokrótce streśćmy główne tezy dyskusji i zacznijmy od serii cytatów:

Jest bardzo łatwo skupić się na tym, czym ten okręt (LCS) nie jest. Jest o wiele trudniej spojrzeć w przyszłość i stwierdzić, czym może on być.
Rear Adm. Thomas Rowden, USN

LCS jest wyrazem technologii defensywnej – jest użyteczny w obronie pozwalając Stanom Zjednoczonym zabezpieczyć morza przed bezprawiem i wspólnie z sojusznikami i partnerami zapobiec ekspansji wpływów Chin, które używają w tym celu środków “soft power”.

Siła taktyczna nie zawsze przekłada się na strategiczną użyteczność. Dobrze by było zapamiętać, że “Cooperative Strategy for 21st Century Sea Power” stwierdza: zapobieganie wojnie jest równie ważne jak ich wygrywanie.
LT Kurt Albaugh, USN

Dobre wieści są takie, że nie zgadzam się z Panem Albaugh. LCS może być użyte w sposób ofensywny, torując drogę do projekcji siły. I nie zgadzam się z Panem Hipple, że okręt został zaprojektowany bez misji czy w oderwaniu od strategii.

To nie znaczy, że LCS może wykonywać każdą misję niszczyciela czy fregaty – ale to jest OK, to nie jest to, co Marynarka miała na myśli lub potrzebuje czynić.
LT Scott Cheney-Peters, USN

Wobec tak rozbieżnych opinii samego użytkownika (wszyscy autorzy są oficerami USN), pozostaje chyba wybór pomiędzy powrotem do źródeł koncepcji lub też przeciwnie, wykorzystując potencjał modyfikacji tkwiący w okręcie, przekształcić go w kierunku klasycznej korwety. Mnie bardziej interesuje ścieżka pierwsza. Uzasadnienie znajduję w numerze kwietniowym USNI Proceedings, poświęconemu relacjom amerykańsko – chińskim. Przewija się tam wątek Tajwanu, wobec którego Chiny bez ogródek formułują swe intencje. Tajwan posiada 8 fregat Olivier Hazard Perry i zamierza dokupić jeszcze cztery. Czy to naprawdę będzie stanowiło przeciwwagę dla dynamicznie rozwijającej się potęgi morskiej Chin? Nawet Indie i Japonia nie są w stanie sprostać morskiemu wyścigowi zbrojeń z Chinami. Dysproporcja będzie się pogłębiać. Pozostaje więc droga “dla ubogich” czyli walka asymetryczna. Czy klasyczna korweta spełni się w tej roli? Zanim odpowiemy sobie twierdząco, wydaje się, że lepiej przestudiować koncepcje alternatywne.

Robert Work, zanim został Podsekretarzem Marynarki napisał następujące zdanie w swojej analizie Naval Transformation and the Littoral Combat Ship (zainteresowanym polecam i ostrzegam – dokument ma 190 stron):

Jedynym okrętem z załogą, który obecnie mógłby spenetrować sporne wody przybrzeżne, to okręty specjalnego przeznaczenia, o ekstremalnie zredukowanych sygnaturach lub też okręty o ograniczonych sygnaturach z ekstremalną odpornością na ciosy. Jedynym pojazdem, który mógłby operować na wodach zdominowanych przez przeciwnika to są systemy bezzałogowe.

Tu dygresja i ciekawostka – do wyżej wymienionej definicji pasuje zarówno Visby jak i Zumwalt. Koncepcja Streetfightera zainicjowana pracami Wayne’a Hughesa, przeobraziła się po symulacji Global 2000 War Game w trzy osobne koncepcje:

  • małego, modułowego okrętu bojowego o przenoszonym ładunku 160 ton
  • trochę większego, modułowego i szybkiego transportowca o ładowności 400 ton
  • oraz niewielkiego okrętu lotniczego o ładowności 1200 ton, przenoszącego 7 samolotów F-35 i dwa śmigłowce.

Kombinacja powyższych miała zapewnić bezpieczną dostawę dóbr i usług na ląd w trakcie operacji połączonych sił zbrojnych, jak definiował to Wayne Hughes. Pierwsza idea zamieniła się w LCS a druga w JHSV. Trzecia, nazwana roboczo Sea Archer wciąż czeka na swój dzień. Czym jednak LCS wyróżnia się od korwety? Prędkość nie jest wyróżnikiem, chociaż przykuwa uwagę. Cechą dominującą jest modułowość i szerokie użycie pojazdów bezzałogowych, kompensujących brak znaczącej redukcji sygnatur i odporności na ciosy. Dla nas ważne jest to, aby zachować pewnego rodzaju uniwersalność Okrętu Obrony Wybrzeża. Rozumiem przez to, że OOW powinien móc operować na wodach zamkniętych jak Bałtyk ale i u wybrzeży Somali czy Afryki, tam gdzie będzie tego wymagała racja stanu bądź zobowiązania sojusznicze. Oznacza to zdolność to samodzielnego przejścia z Bałtyku na przybrzeżne wody innego obszaru geograficznego, a co za tym idzie odpowiednią dzielność morską, zasięg i samowystarczalność.

Na zakończenie dygresja idąca w zupełnie innym kierunku. Chciałbym zwrócić uwagę na wspomniany blog CIMSEC. Jest on prowadzony w większości przez czynnych oficerów USN. Stany Zjednoczone mają długą, bogatą a czasem burzliwą tradycję relacji cywilno-wojskowych i nadzoru polityków nad armią. Oficerowie zabierają jednak głos w dyskusji na kontrowersyjne tematy i jest to akceptowane. Istnieje więc możliwość rozróżnienia krytyki od nieposłuszeństwa, co warto przestudiować głębiej.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)