Jun 102012
 

Być może jest to zaskakujące, ale wygląda na to, że prędkość okrętu nie jest tylko jego cechą taktyczną lecz może zdecydować o składzie floty. Niezwykłe osiągi LCS-ów budzą wiele kontrowersji i ich uzasadnienie ginie gdzieś w mroku dziejów. Są one również zaprzeczeniem spostrzeżenia uczynionego przez znanego architekta okrętów i publicysty Davida. K. Browna w książce Future British Surface Fleet:

Wysoka prędkość jest zawsze użyteczna dla okrętu wojennego, ale koszt jej uzyskania jest taki, że zazwyczaj wybiera się bardziej umiarkowana prędkość.

Jaka więc prędkość jest wystarczająco dobra i skąd się biorą wymagania wobec niej? Przegląd podręcznej biblioteczki daje rezultat dość zaskakujący. Większość publikacji opisujących genezę powstania okrętów pomija pytanie zgrabnie stwierdzając, że taka a taka prędkość była wymaganiem, ale dlaczego? Na szczęście można się doszukać kilku odpowiedzi. Przykładowo lekkie krążowniki Tenryu miały 36 węzłów aby dotrzymać kroku szybkim niszczycielom, dla których były liderami flotylli i okrętami dowodzenia. Innym przykładem podanym przed D.K. Brown w Rebuilding Royal Navy. Warship Design from 1945, jest fregata ASW Type 12 (Whitby), która musiała mieć prędkość 27 węzłów, aby móc efektywnie zwalczać okręty podwodne zdolne wówczas do rozwijania 17-18 węzłów. Sporo światła na sprawę rzucają poglądy US Navy z lat 30-tych, a wspomniane przez N. Friedmana w książce US Destroyers:

Pewnym alternatywnym poglądem było, aby marynarka budowała dwa typy niszczycieli: jeden do osłony trzonu floty o prędkości 28-30 węzłów (uwaga, pancerniki wówczas rozwijały 21-23 węzły), 2400 ton i liczne działa 5″ oraz drugi przeznaczony wyłącznie do ataku, 1100 ton, 37-40 węzłów.

Dalej Friedman wspomina o kwestionariuszu Biura CNO (Szefa Operacji Morskich) z 1939 roku, gdzie na pytanie:

Ponieważ niszczyciele wymagają wysokich prędkości, aby skompensować ich wrażliwość i aby mogły odpowiednio manewrować w czasie bitwy, jaką powinny mieć prędkość – 36 węzłów?

… pada odpowiedź, 5 węzłów więcej niż Iowa. Powyższe cytaty mówią, że prędkość lekkich sił nawodnych wynika z potrzeby albo towarzyszenia okrętom przez nie osłanianym, albo wręcz przeciwnie, z potrzeby skutecznego zwalczania przeciwnika. Ankieta US Navy wprowadza nas jednak w inny obszar taktyki, a mianowicie szybkości jako atrybutu ataku, będącego zazwyczaj w repertuarze lekkich sił nawodnych. O brytyjskich niszczycielach ponownie D.K Brown tak pisze:

Brytyjskie niszczyciele okresu międzywojennego były projektowane do  działań floty na Morzu Północnym i Śródziemnym. To prowadziło do wymogu silnego uzbrojenia torpedowego, niskiej sylwetki, małego rozmiaru i krótkiego zasięgu.

Obsesja bitwy Jutlandzkiej skierowała uwagę na prędkość maksymalną, szczególnie dla niszczycieli. W wyniku tego, forma kadłuba została zoptymalizowana pod kątem prędkości maksymalnej z marginalnym zyskiem, ale z dużą szkodą dla prędkości krążowniczej.

Ironia losu polega na tym, że większość tych założeń się nie sprawdziła w czasie wojny i okręty działały jako eskorta na Atlantyku. W rezultacie w wielu przypadkach starszych niszczycieli, zamieniono jedną maszynownię na zbiorniki paliwa aby zwiększyć zasięg kosztem prędkości. Zasięg i prędkość ekonomiczna miały o wiele większe znaczenie w przypadku okrętów typowo eskortowych i we flocie amerykańskiej ze względu na olbrzymie obszary oceanów Spokojnego i Atlantyku. Ciekawym przypadkiem była Kriegsmarine, w której niszczyciele, według Gerhard Koop German Destroyers of World War II, były używane jako substytut krążowników lekkich, których brak był odczuwalny. Stąd eksperymenty z napędem dieslowskim.
Podobna logika do wspomnianej wcześniej, panowała po drugiej stronie kanału La Manche z tą różnicą, że nacisk położono na silne uzbrojenie artyleryjskie, a nie torpedowe. Poniższy cytat pochodzi z książki On Seas Contested, Vincent O’Hara, W.David Dickinson, Richard Worth:

Relatywnie zamknięte wody zachodniego i środkowego Morza Śródziemnego wymagały innych okrętów i innej taktyki. Przewidywano działania o krótkim czasie trwania, potyczki flot charakteryzujące się manewrami na dużej prędkości; rajdy przeciw żegludze i wybrzeżom przeciwnika oraz przeciwdziałanie podobnym akcjom przeciwnika. Projekty okrętów, zbudowanych dla osiągnięcia powyższych celów w latach 20-tych i 30-tych podkreślały wysokie osiągi (zwłaszcza prędkość i siłę ognia artyleryjskiego) kosztem zasięgu i autonomiczności.

Wczytując się w powyższe teksty można zaryzykować tezę, że geografia i poziom zagrożenia istotnie wpływają na wymóg prędkości. Im bardziej przewidujemy działania na wodach zamkniętych, co pośrednio skutkuje wysokim stopniem zagrożenia, tym bardziej rośnie potrzeba wysokiej prędkości, skrytości i odporności na ciosy. Poziom zagrożenia może również wynikać z postrzegania własnej pozycji jako słabszej wobec przeciwnika, wówczas zgodnie z teoriami Sir Juliana Corbetta zostaje nam kontratak jako użyteczna forma walki. To z kolei podkreśla jeszcze bardziej zapotrzebowanie na szybkość i skrytość działania. Współczesna argumentacja może się również opierać o teorię Johna Boyda i jego cyklu Observe, Orient, Decide, Act (OODA). Teoria mówi, że istotną przewagę nad przeciwnikiem można uzyskać, jeśli jest się zdolnym do działania wewnątrz cyklu OODA przeciwnika, a więc po prostu szybciej. Prędkość okrętu jest wówczas jednym z elementów wpływających na czas trwania całej operacji, która aby być skuteczną, powinna zmieścić się wewnątrz cyklu OODA oponenta.

Popatrzmy jakie to może mieć znaczenie dla Okrętów Obrony Wybrzeża czy Okrętu Wsparcia Operacyjnego. Jeżeli naszym priorytetem jest Bałtyk a postrzeganie zagrożenia wysokie, prędkość może być bonusem a Okręt Wsparcia Operacyjnego przypominać bardziej JHSV niż klasyczne propozycje LPD.

Niszczyciel min, aby przetrwać może ewoluować w kierunku Visby a Okręt Obrony Wybrzeża, aby dotrzymać kroku JHSV, mieć równie egzotyczną formę kadłuba. Jeśli percepcja zagrożenia jest umiarkowana, wówczas rosną szanse rozwiązania LPD dla Okrętu Wsparcia Operacyjnego, a niszczyciel min może być klasyczny. Co ciekawe, rosną szanse Gawrona w zubożonej wersji z hangarem na Okręt Obrony Wybrzeża. Byle tylko nie mieszać obu rozwiązań w ramach małej, było nie było, floty.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)