Sep 302012
 

Praktycy sztuki wojennej mawiają, że żaden plan nie wytrzymuje pierwszego kontaktu z nieprzyjacielem. To oznacza konieczność adaptowania działania do wciąż zmieniającej się sytuacji. Decyzja o kontynuacji budowy Gawrona ogłoszona przez Premiera pociąga za sobą szereg konsekwencji. Jedną z nich jest pomysł połączenia Stoczni Marynarki Wojennej ze Stocznią Remontową Nauta. Aby jednak uniknąć losu SMW, nowy twór musi mieć sens ekonomiczny. Stabilność finansową daje portfel zamówień na przewidywalną przyszłość. Z tego punktu widzenia, kontynuacja serii Gawron może być rozważana pod warunkiem, że koncepcja okrętu okaże się użyteczna i nie kolidująca z budżetem. Pozwoli to zaoszczędzić czas, bo projekt i łańcuch logistyczny dostawców jest w zasadzie gotowy. Gawron ma zostać ukończony jako okręt patrolowy z pewnymi możliwościami wykrywania okrętów podwodnych. Czy również ich zwalczania okaże się po poznaniu specyfikacji. Zastanówmy się więc przez chwilę nad znaczeniem słów okręt patrolowy. Najpierw, czym jest okręt?

Okręty są budowane do walki i muszą być zdolne do przyjęcia ciosów, tak samo jak do ich zadawania

– Admirał Floty Lord Chatfield cytowany przez D.K. Brown.

Zdolność do unikania oraz przyjmowania ciosów i podjęcia walki pomimo tego, jest cechą najbardziej wyróżniającą okręt od uzbrojonego statku. Co prawda, następuje zbliżenie norm cywilnych i wojenno-morskich, a statki wykazują często niezwykłą odporność na uszkodzenia czy też ogień artylerii, nie zmienia to faktu, że okręty wojenne są projektowane z myślą o intencjonalnie poczynionych uszkodzeniach, a nie skutkach działania sił natury czy wypadku.

Przechodząc do słowa “patrolowy” za wzór obrałem CONOPS dla Offshore Patrol Cutter, US Coast Guard. Według dokumentu, podstawowym zadaniem kutra ma być przeszukiwanie powierzchni morza i przestrzeni powietrznej w poszukiwaniu  podejrzanych celów. Cele muszą zostać wykryte, sklasyfikowane i zidentyfikowane aby można było podjąć decyzję o dalszym działaniu. Wymagana jest zdolność do ciągłych operacji przez 14 dni pomiędzy uzupełnianiem paliwa i 21 dni pomiędzy uzupełnianiem pozostałych zapasów. Obok tradycyjnych zadań dla Staży Przybrzeżnej wymienia się również Defense Readiness, czyli gotowość do działań bardziej militarnych w ramach Theater Security Cooperation. Zadania okrętu wówczas się rozszerzają i wymagana jest prędkość, która pozwoli:

…skutecznie eskortować statki Military Sealift Command, operować w ramach morskich grup zadaniowych, takich jak Expeditionary Strike Group, oraz przechwytywać/eskortować statki handlowe z wystarczającą rezerwą prędkości pozwalającą reagować na potencjalne zagrożenia skierowane przeciwko kutrowi jak i eskortowanej jednostce.

Za podstawowe atrybuty w tej roli uważa się posiadanie:

  • sensorów
  • środków łączności zapewniających działanie w warunkach siecio-centryczności oraz komunikację z innymi rządowymi agendami oraz sojusznikami
  • C2
  • środków obrony jak armata średniego kalibru, system obrony bezpośredniej pasywnej i aktywnej przeciw rakietom
  • zdolności prowadzenie operacji lotniczych.

Jak widać, Gawron zupełnie przyzwoicie wpisuje się w powyższy opis rozszerzają dodatkowo przeszukiwaną przestrzeń o głębiny wodne, a jego głównym mankamentem jest brak hangaru. Jeśli przeprojektowanie okrętu tak, aby posiadał hangar dla 5-tonowego śmigłowca okaże się zbyt nieefektywne, wówczas zawsze można wygospodarować miejsce dla Camcoptera lub dwóch, jak uczynili to Niemcy na K130.

Przy założeniu kosztów jednostkowych na poziomie 600-700 mln PLN w budżecie jest miejsce na dwie jednostki, a jeśli przypisze się im opcjonalnie funkcję ELINT, to może nawet i trzecia się zmieści. Wszystko przy założeniu budżetu na nowe inwestycje obciętego do poziomu 500 mln PLN rocznie.

Bliźniak dla Gawrona dałby nowej stoczni gwarancję realności planów MON-u i skrócił czas oczekiwania na nowe okręty. Od tego, jak Marynarka Wojenna wyobraża sobie okręt obrony wybrzeża oraz okręt wsparcia operacyjnego zależy czy dalsza kontynuacja serii ma sens.

  3 Responses to “Bliźniak dla Gawrona”

  1. Witam
    Ciekawe, czy na bazie projektu Gawrona daoby się stworzyć produkt mający szanse na eksport. Jak Pan sądzi?
    Bo budowa 2 jednostek dla 1 odbiorcy to chyba niespecjalnie jest perspektywa biznesowa dla stoczni.

    • Witam Panie Krzysztofie,

      Obawiam się, że na oba pytania odpowiedź jest negatywna. To prawda, że dwie jednostki to nie jest biznes dla stoczni, ale jest większy niż dokończenie tylko jednego okrętu. Intencją moją było raczej danie poczucia jakiejś stabilności i jasnego sygnału, że rzeczywiście rząd ten program chce realizować.
      Co do eksportu, to rynek jest opanowany przez rekiny branży, w której:
      – brak nam kompetencji, szczególnie w integracji systemów
      – brak własnych projektów (sprzedajemy cudze)
      – brak inwestycji w badania i rozwój (świat idzie cały czas do przodu)
      – brak nam dostępu do rynków
      – brak jasnej korzyści dla klienta dlaczego od nas? Przecież nie pobijemy Koreańczyków ceną a TKMS, DCNS czy BAE kompetencjami.
      Na koniec, rachunek ekonomiczny. Jeśli rynek okrętów wojennych będzie tylko małą częścią obrotu nowej stoczni, to nie będziemy się liczyć jako poważny dostawca. Jeśli będzie to spora część obrotu firmy, to przy dużym ryzyku musimy mieć opanowany kawał światowego rynku, a tego nie widzę.
      Innymi słowy, bariera wejścia na taki rynek jest olbrzymia. Skupiłbym się na tym, że taka stocznia może stanowić zaplecze remontowe dla naszej marynarki, pod warunkiem, że utrzymuje się z zupełnie innego biznesu, co jest przypadkiem Nauty.

  2. Witam,

    Przepraszam za tak późną odpowiedź. Oczywiście, że są to moje prywatne spekulacje. Niemniej starałem się o realistyczną ocenę. Założenia znajdują się we wpisie A może plan B w tabelce. Udział Marynarki Wojennej na poziomie 8% jest prawdopodobny i przyjąłem go po analizie archiwalnych budżetów MON znajdujących się na stronie ministerstwa. Uwaga! Najlepiej szukać danych w latach sprzed centralizacji budżetu inwestycyjnego. Dzisiaj analizowanie budżetu MON to niezła łamigłówka, bo budżet centralny wymienia programy kluczowe, ale nie sumy. Można podejść do sprawy jeszcze inaczej. Jeśli całość budżetu MON to jakieś 30 mld PLN a udział MW to 8% a w tym inwestycje to 25%, co jest wskaźnikiem dla całych sił zbrojnych, to mamy 600 mln.

    Jeśli chodzi o sumę 600-700 mln za okręt, to z jednej strony jest to suma 400 mln wydanych plus 250 mln planowanych na dokończenie jednostki w wersji patrolowej. Inaczej podchodząc, myslę, że kadłub z siłownią i urządzeniami ogólno-okrętowymi można zrobić taniej, bo gawron jest budowany nieefektywnie w mojej opinii. Dodatkowo 60 mln PLN kosztowała licencja, która rozłoży się na 2 jednostki. mamy więc oszczędności, które można poświęcić na wyposażenie.

    Co do 2 czy 3 jednostek w budżecie na poziomie 500 mln, to znów odsyłam do wspomnianej tabelki. 2-ga jednostka mogłaby byc sfinansowana zamiast planowanych 3 okrętów patrolowych, a trzecia zamiast 2 jednostek ELINT. Brakuje jakieś 200-250 mln PLN w ciągu 15 lat, ale to już chyba jest do przejścia.

    Pozdrawiam,

    Przemek

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)