Oct 292012
 

Dwa projekty związane z planem modernizacji marynarki wojennej wysuwają się na pierwszy plan. Jest to budowa okrętów podwodnych i zaraz za nimi niszczycieli min. Jest to raczej naturalne biorąc pod uwagę złożoność i czas opracowania założeń taktyczno-technicznych i procedur przetargowych w naszym kraju oraz to, że właśnie dla tych dwóch klas część prac została już wcześniej wykonana. Jeżeli minister Skrzypczak chce przełamać biurokrację aby spełnić postulaty generała Skrzypczaka, to nie pozostaje mu nic innego jak skupić się na projektach już w jakimś stopniu zaawansowanych, jak wspomniane okręty podwodne i walki minowej, czy tez wciąż czekający swego losu Gawron. Zaczynamy jednak od pozycji najdroższych w budżecie.
D.K Brown zauważył, że niszczyciele min są obok okrętów podwodnych najdroższymi jednostkami w przeliczeniu na tonę. Sprawdźmy na kilku przykładach:

  • planowany okręt podwodny dla MW za 1.500 mln PLN przy wyporności około 1.500 ton. Koszt tony wynosi 1.0 mln PLN
  • planowany niszczyciel min za 500 mln PLN przy wyporności około 650 ton. Koszt tony wynosi 0.78 mln PLN.
  • koreańska korweta Incheon, która wydaje się być tania za około $300 mln przy wyporności 2.300 ton. Koszt tony wynosi 0.42 mln PLN.
  • LCS, który wydaje się być drogi, za $460 mln bez modułów dla jednostki seryjnej, przy wyporności około 3000 ton. Koszt tony wynosi 0.49 mln PLN.

Pomimo tak wielkiej wartości zarówno materialnej jak i operacyjnej, czy wręcz strategicznej, okręty walki minowej posiadają dla samoobrony armatę małokalibrową plus wersje ręcznych rakiet przeciwlotniczych. Powstaje więc pytanie, na ile takie jednostki mogą czy maja być wyspecjalizowane bez zwracania uwagi na otoczenie i poziom zagrożenia, w którym operują. Dokument Barriers, Obstacles, and Mine Warfare for Joint Operations stwierdza:

Najbardziej efektywnym sposobem zwalczania min jest zapobieżenie ich postawieniu. Ofensywne stosowanie MCM zakłada niszczenie i zanegowanie zdolności przeciwnika do stawiania min, zanim tego dokona.

Nawet w Stanach Zjednoczonych, gdzie rozwiązaniem jest osłona zapewniona przez większe jednostki, temat jest podnoszony. Zwłaszcza, że US Navy coraz mniej jest gotowa wystawiać na ryzyko działania na wodach przybrzeżnych swoje niszczyciele i krążowniki Aegis. Stąd wywodzi się geneza Littoral Combat Ship. Analiza Naval Mine Warfare. Operational and Technical Challenges for Naval Forces stawia problem całkiem otwarcie:

Ponadto, okręty i helikoptery przeznaczone do walki minowej będą wrażliwe na ataki przeciwnika z użyciem rakiet przeciw-okrętowych i przeciwlotniczych w trakcie wykonywania zadań w ich zasięgu.

Dlatego też rekomenduje CNO, aby:

CNO zapewnił, że okręty i helikoptery do walki minowej, które mogą być wysłane w rejony gdzie istnieje zagrożenie atakiem z morza lub lądu, będą wyposażone w odpowiednie środki samoobrony.

Trudno sobie wyobrazić, aby tak w sumie niewielki i bardzo wyspecjalizowany okręt mógł posiadać pełną gamę środków obrony. Są jednak pewne rozwiązania oraz precedensy warte uwagi. Niszczyciele min są w tym względzie po trochu podobne do OPV. W tym wypadku wiodącym pytaniem jest, jak wiele warto inwestować w systemy samoobrony w jednostkę, która często nie jest nawet klasyfikowana jako okręt wojenny, a podstawowe zadania takich zdolności nie wymagają. Rozwiązanie proponowane przez Thales to ekonomiczna wersja obrony pasywnej w formie EW, być może uzupełniona przez wyrzutnie celów pozornych. Wspomnianym precedensem jest system aktywnej obrony bezpośredniej w formie systemu CIWS Phalanx zainstalowanego w nietypowej lokalizacji, bo na dziobie izraelskich korwet Saar 4.5.

Jeśli przyjrzeć się pierwotnej konfiguracji klasy Frankenthal, to widoczne są dwie armaty Boforsa 40mm L/70 na dziobie i na dachu rufowej nadbudówki.

Zamiana dziobowej armaty na Phalanx 1B lub wręcz na lekką wersję RAM z zasobnikiem na 11 rakiet, a rufowej na RWS klasy Sea Protector Kongsberga lub podobny daje spore możliwości. RAM jest zdolny nie tylko do zwalczania celów powietrznych ale także w ograniczonym zakresie, celów nawodnych. Ostatnie doniesienia mówią nawet o odpalaniu pocisków Griffin z wyrzutni RAM, co znacząco obniża koszty zwalczania lekkich celów nawodnych.

Sprawa jest o tyle interesująca, że polityka Bałtyk Plus zakłada konflikty asymetryczne lokalne, niekoniecznie wymagające udziału sojuszników. Co oznacza, że nasze okręty walki minowej będą zdane na osłonę 1-2 Okrętów Obrony Wybrzeża, o których niewiele wiadomo a ich budowę skutecznie oddala planowane zaangażowanie środków budżetowych w zakup okrętów podwodnych. Istnieje pewna wewnętrzna sprzeczność w ironizowaniu na temat najdroższej motorówki świata przy całkowitej aprobacie kompletnej bezbronności okrętu jeszcze bardziej drogiego w przeliczeniu na tonę.

  2 Responses to “Bezbronny skarb”

  1. Tytułem sprostowania nieścisłości jaka się wkradła, przedstawiony niszczyciel min Kulmbach nie należy do typu Frankenthal, lecz do typu Kulmbach (pierwotnie trałowiec typu Hameln). Obecnie na pokładzie nie ma już 40-stek Boforsa. W zamian na dziobie ustawiono automatyczną armatę MLG27 (możliwy montaż drugiej w miejsce po rufowym Boforsie).
    Ciekawa uwaga co do aprobaty kompletnej bezbronności okrętu drogiego w przeliczeniu na tonę, ale chyba wszystkie kraje podobnie podchodza do uzbrajania okrętów przeciminowych. Tyle, że… nie wszystkie kraje mają jakąś tam bliżej nieznaną koncepcję Bałtyk Plus. Być może więc uzbrojenie okrętów przecimiowych w rakietowy system samoobrony byłoby uzasadnione, tyle że tego uzasadnienia jakoś nikt nie przedstawia, a sama koncepcja dla każdego przeciętnego, acz zaciekawionego Polaka pozostaje zbiorem slajdów z wiosennej prezentacji. Nie przypominam sobie by było tam jakiekolwiek racjonalne uzasadnienie.
    Pozdrawiam i gratuluję jak zwykle bardzo ciekawych wpisów.

    • Dziękuję za sprostowanie. Ma Pan całkowitą rację, a ja za bardzo uprościłem sobie sprawę. Wydaje mi się, że dopóki nasze niszczyciele min miałyby operować w zespołach sojuszniczych, czy to na Bałtyku czy na Plusie, to klasyczna konfiguracja może wystarczać. Chociaż historia INS Hanit jest sygnałem ostrzegawczym. Jeśli jednak Sztabowi Generalnemu chodzi po głowie strategia odmowy dostępu i wyższy poziom zagrożenia, to praktycznie każda jednostka tej mikro floty powinna mieć minimum możliwości samoobrony, bo któż inny ją zapewni?
      Pozdrawiam i dziękuje za dobre słowo.

      Przemek

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)