Nov 022012
 

Plan modernizacji marynarki wojennej ogłoszony w marcu jest niewątpliwie bardzo pozytywnym znakiem, ale dla postronnego obserwatora pozbawiony koncepcyjnej podbudowy. Być może ona istnieje, lecz jest po prostu nieopublikowana czy też nie znana szerszemu gremium. Jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że plan jest swoistym kompromisem wynikającym z dwóch rzeczy. Problemów ze sformułowaniem strategii dla Polski w jej położeniu geostrategicznym, pomiędzy tradycyjnymi dwoma europejskimi potęgami lądowymi z jednej strony oraz doświadczeń operacyjnych Marynarki Wojennej wynikającej z ponad 10-cio letniej współpracy z NATO i uczestnictwa w operacjach sojuszniczych z drugiej strony. Pomiędzy tymi dwoma procesami brak jest łącznika scalającego plan modernizacji w spójną strategię kierującą rozwojem taktyki i techniki.

Tytułowe pytanie mieszkańca podkrakowskich Bronowic sprzed ponad 100 lat w Weselu Wyspiańskiego zaskakuje szerokością spojrzenia i zachęca dzisiaj do spoglądania na doświadczenia innych, choćby tak odległych krajów, jak Chiny. James Holmes w artykule wartym przeczytania w całości, rozwija wątek floty obrony wybrzeża, działającej w zasięgu rakiet przeciw-okrętowych czy balistycznych, co we współczesnych realiach oznacza setki mil:

Chiny próbują połączyć stare koncepcje i nową technologię w coś, co komandor US Navy i znany teoretyk potęgi morskiej, Alfred Thayer Mahan nazwał “fortress fleet”, flotę działającą prawie wyłącznie pod osłoną wsparcia ogniowego z lądu.

Kluczową cechą tej strategii jest fakt, że nowoczesna technologia daje możliwość wyrwania się Ludowo-Wyzwoleńczej Marynarki Chin (PLAN) poza wody przybrzeżne.

Źródła takiej strategii tkwią w koncepcji aktywnej obrony, doktryny wypracowanej przez Mao Zedonga w czasie wieloletniej walki najpierw z okupacyjną armią Japonii a później w trakcie wojny domowej. Jakkolwiek sekretarz Mao czerpał wiele z Sun Tzu, to 100 lat wcześniej w Europie, Carl von Clausewitz twierdził podobnie, że silniejszą formą walki od ataku jest obrona. Przy czym obaj teoretycy zgodnie krytykowali obronę tylko pasywną. W książce Red Star over Pacific jest cytat z Mao Zedonga:

Walka obronna, która posiada pasywną formę, może być aktywna w swej treści i może być zmieniana z fazy, w której jest pasywna w formie do fazy, w której jest aktywna zarówno w formie jak i treści.

Dla Mahana koncept miał wydźwięk negatywny, bo zasięg artylerii był mały, co w konsekwencji prowadziło do pasywnej postawy floty i utratę inicjatywy. Technologia daje jednak starej koncepcji nowe życie i pozwala na operowanie daleko od własnego wybrzeża, co powinno zniwelować negatywne skutki opisywane przez amerykańskiego teoretyka. Dla nas oznacza to rozszerzenie zasięgu operacyjnego poza Bałtyk. Ponadto “forteca” kontrolująca otaczające wody z lądu ma szansę na zniwelowanie psychologicznego poczucia nierówności sił i zwolnienia sił nawodnych do realizowania zadań dyplomatycznych i budowania sojuszy na obszarze Bałtyku jak i poza granicami, co jest o wiele bardziej spójne z doświadczeniami operacyjnymi Marynarki Wojennej w ostatniej dekadzie.

Powyższe stwierdzenia dotyczą głównie sił nawodnych, ale ma również zastosowanie dla kontroli sytuacji pod powierzchnią morza. Nie tylko można wykorzystywać śmigłowce ZOP bazujące na lądzie co pozwala na zastosowanie znacznie większych maszyn o większym zasięgu, udźwigu i mniejszej wrażliwości na pogodę, ale pozwala także na zainstalowanie sieci sensorów na dnie morza. Przykładem niech będą dość zaskakujące dane z pierwszego okresu II wojny światowej prowadzonej na obszarze Kanału La Manche i wód przyległych. Poniższy cytat pochodzi z książki Naval Warfare in the English Channel 1939-1945:

Niemcy odważnie i zdecydowanie użyli swoje flotylle niszczycieli do stawiania min w samym kanale La Manche, u wrót głównych baz brytyjskiej marynarki, w zasadzie niezauważalnie i z sukcesem. U-booty nie osiągnęły takiego sukcesu, gdyż było ich mało, a ich zastosowanie spodziewane. Przeciwdziałanie jak patrole czy położenie defensywnych pól minowych, wkrótce spowodowało, że U-booty zapłaciły wysoką cenę i ich działalność została wkrótce wstrzymana.

Trzecia i ostateczna faza zablokowania dostępu do Kanału La Manche dla niemieckich okrętów podwodnych nastąpiła po położeniu pól minowych, poprzez położenie pomiędzy polami podwójnego systemu pętli wykrywających, które notowały każde przejście jakiegokolwiek okrętu podwodnego przez wzbudzanie prądu elektrycznego w kablu leżącym na dnie morza.

W późniejszym okresie zarówno okręty podwodne jak i lotnictwo odegrało swoją role, ale mówimy o początkowym okresie około 18 miesięcy, czyli dość długim. Innym przykładem, znacznie nam bliższym, są idee wielkiego innowatora Royal Navy, Sir Johna “Jackie” Fishera. Stanął on wobec skomplikowanego problemu utrzymania prymatu Royal Navy na morzach w sytuacji coraz silniejszych ograniczeń finansowych i gwałtownie rozwijających się nowych technologii. Jeśliby rozwijana przez Francuzów doktryna Jeune Ecole wojny asymetrycznej okazała się skuteczna, olbrzymi kapitał zainwestowany we flotę pancerników okazałby się bezużyteczny. Sir John Fisher zdołał wykorzystać siłę nowych koncepcji i technologii dla swoich celów i stworzył wizję dwuczłonowej floty:

  • krążowniki liniowe dzięki swojej prędkości i nowatorskiemu zastosowaniu jednolitej artylerii dużego kalibru były zdolne do obrony linii komunikacyjnych i posiadłości rozległego imperium
  • obronę własnych wód przybrzeżnych zapewnić miały asymetryczne nowinki jak miny i torpedy przenoszone przez okręty podwodne i flotylle nowo powstałej klasy niszczycieli, wspierane przez całkiem nowe, ale moralnie przestarzałe pancerniki.

Był to również okres szybkiego rozwoju łączności radiowej, która pozwalała na tworzenie obrazu sytuacji jeszcze nie taktycznej ale strategicznej na skalę globalną, co Norman Friedman celnie nazwał Picture Centric Warfare. Taki obraz był niezbędny do efektywnego wykorzystania małych i szybkich zespołów krążowników liniowych. Tak samo jak dzisiaj jest konieczny do naprowadzania rakiet dalekiego zasięgu, odpalanych z “fortecy”. Stare powiedzenie mówi, że nie ma róży bez kolców, o czym przekonał się Sir John Fisher już przy budowie Dreadnoughta, który był w zasadzie kompromisem między jego pomysłami a werdyktem bardziej tradycyjnej komisji Comitee on Designs. W październikowym numerze Proceedings, komandor Gerard D. Roncolato USN, wskazuje na potencjalne problemy związane z wprowadzaniem radykalnych idei w życie:

  • z perspektywy długiego okresy pokoju bez przeciwnika na morzu, powstaje pytanie w jaki sposób marynarka wojenna ma ożywić swoje myślenie koncepcyjne o pełnym spektrum działań wojennych na morzu w warunkach zmian w technologii i nowo powstających rywali
  • jak nowa technologia ma być wprowadzona do floty w znaczeniu zarówno materialnym jak i doktrynalnym
  • przyznając, że często systemy zbudowane z myślą o jednym celu są używane z czasem do innych celów (jak w przypadku brytyjskich krążowników liniowych), w jaki sposób marynarka ma zamiar zarządzać ryzykiem związanym z taką sytuacją

Z tego punktu widzenia w warstwie materialnej plan modernizacji marynarki nie wygląda źle i jest dość wyważony pomiędzy tradycją a nowoczesnością. Warstwa doktrynalna jest jednak głęboko ukryta dla postronnego obserwatora. Niemniej powyższa mieszanina starej koncepcji i nowej technologii może być atrakcyjna poprzez możliwość połączenia w spójną całość operacyjnego doświadczenia floty i obronnych koncepcji Sztabu Generalnego.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)