Nov 182012
 

Rok temu na tym blogu pojawił się szkic struktury floty jako propozycja do dyskusji. Pytanie jednego z czytelników skłoniło mnie do spojrzenia wstecz i zadania sobie pytania, na ile roczne poszukiwania wpłynęły czy też zmieniły tamte poglądy. Stąd pomysł okresowego podsumowania “stanu świadomości” i wynikającej z niej propozycji struktury floty. Poniżej rezultat w formie krótkich paragrafów.

 

  • W państwie o orientacji kontynentalnej, flota pełni funkcję pomocniczą w czasie wojny rozszerzając pole manewru dla innych rodzajów sił zbrojnych, jednocześnie na zasadzie symetrii uniemożliwiając przeciwnikowi takiego manewru. Natomiast w czasie pokoju pełni role prewencyjną i dyplomatyczną. Tak więc Marynarka Wojenna powinna być użytecznym narzędziem Państwa i jego polityki zagranicznej w czasie pokoju lub kryzysu (czy też wojen ograniczonych) oraz udostępniać dodatkowe pole manewru dla Sił Zbrojnych w czasie wojny nieograniczonej.
  • Główne teorie wojny morskiej, Mahana i Corbetta zostały napisane na podstawie historii i doświadczeń wielkich potęg morskich swego czasu. Jedyną popularną teorią stworzoną w państwie będącym potęgą lądową z ambicjami morskimi jest Jeune Ecole. Powinniśmy być świadomi, że w naszej sytuacji, jakkolwiek ważność wspomnianych teorii wciąż jest aktualna, poruszamy się po ich obrzeżach lub jak kto woli, warunkach granicznych. Wymagają więc one refleksji i interpretacji.
  • Niezależnie od tego jak marynarka wojenna widzi swoją misje i zadania, musi spełniać rolę użyteczną społecznie, co pośrednio powinno się przejawiać we wsparciu politycznym. Od odpowiedzi na pytanie Samuela Huntingtona – Jaką funkcję wypełnia Marynarka Wojenna, która to funkcja zobowiązuje społeczeństwo do przejęcia odpowiedzialności za jej utrzymywanie? – nie uciekniemy. Bez politycznego wsparcia wszelkie programy będą napotykały opór biurokratyczny i bariery finansowe. Każdy okręt według D.K. Browna ma swoją wartość w dwóch wymiarach. Możliwości bojowych i wynikający z nich koszt z jednej strony oraz wartość użytkowa i związany z nią pułap osiągalności finansowej, z drugiej. Jeśli koszt uzyskania możliwości bojowych przekracza wartość użytkową i barierę osiągalności, projekt traci poparcie. Pierwsza wartość jest stosunkowo mierzalna i spoczywa w rękach konstruktorów i marynarzy. Druga jest domeną percepcji i polityków.
  • Marynarka wojenna w każdym państwie spełnia rolę zarówno w czasie wojny jak i pokoju. Obie są RÓWNIE ważne. Prowadzi to do struktury floty Hi-Lo, czyli dwuczłonowej zorientowanej na dwa różne poziomy zagrożenia. W strategii Bałtyk Plus możemy więc mówić o flocie dwuczłonowej do obrony na Bałtyku i wypełniania misji dyplomatycznej i prewencyjnej poza nim. Taką szanse daje wspomniana teoria floty fortecznej uzupełniona okrętami zdolnymi do działań poza Bałtykiem. O ich użyciu może decydować polityczny nadzór nad siłami zbrojnymi, ale istnienie technicznej zdolności do takich działań powinno by warunkiem wstępnym.
  • Na wodach mórz zamkniętych, współdziałanie wszystkich rodzajów sił zbrojnych jest podstawą przetrwania i sukcesu. Opieranie obrony przeciwlotniczej zespołów okrętów na morzu wyłącznie lub głównie o systemy okrętowe jest nieskuteczne. Skondensowana przestrzeń prowadzi do znacznie większej szybkości i dynamiki działań i skraca znacznie czasy reakcji. To utrudnia obronę strefową i premiuje broń o większej sile ognia na krótszych dystansach. Konsekwentnie, każda platforma powinna mieć minimum możliwości skutecznej samoobrony. Dodatkowo nie można przyjąć za pewnik bezpieczeństwa portów.
  • Sprzęt, wyszkoleni ludzie i właściwa doktryna nimi kierująca stanowi całość i wymaga wyważenia. Jak twierdził Mahan, dobra załoga na kiepskim okręcie historycznie okazywała się lepsza od złej załogi na dobrym okręcie. Nie byłoby uderzeniowych grup lotniskowców na Pacyfiku bez wypracowania właściwej doktryny, jak PAC 10.
  • Baza przemysłowa niezbędna do budowy okrętów może nie mieć wsparcia w realnych zamówieniach dla, było nie było, niewielkiej floty. To prowadzi do konieczności zdecydowania w co warto inwestować. Czy decydujemy się na proste prace w ramach usług poddostawcy, czy też specjalizujemy się w danej dziedzinie, np. wojnie minowej, czy też na systemach dowodzenia i rozpoznania. Niemniej, jeśli już jakiś produkt mamy to można go dalej rozwijać, ale do tego są niezbędne realne zamówienia. Jak jeden z cytowanych na blogu autorów zauważa, lepiej jest mieć sprzęt niedoskonały ale zacząć zdobywać doświadczenia wcześnie niż oczekiwać na doskonalsze rozwiązania technologiczne spełniające wygórowane wymagania.
  • Marynarze, działając w środowisku surowym i mało tolerującym błędy, mają uzasadnione powody dla swojego tradycyjnego konserwatyzmu, ale bez innowacji istnieje ryzyko zainwestowania olbrzymich środków w przestarzałe technologie. Istnieje więc konieczność wbudowania mechanizmów promujących innowacje ale i biorących pod uwagę tradycje wynikające z wielu lat doświadczeń. Tak więc preferowanym rozwiązaniem jest ewolucja a nie rewolucja.

Jak te kilka powyższych paragrafów wpływa na propozycję struktury Marynarki Wojennej? Rewolucji nie ma, ale jest ewolucja. Jest w poniższej propozycji wiele miejsca na rodzime rozwiązania, które mogą być wprowadzane relatywnie szybko. Dotyczy to okrętów Ślązak, systemów walki minowej, śmigłowców szturmowych w oparciu o Głuszcza, czy bezzałogowy wariant SW4. To samo dotyczy prawie wszystkich elementów służących do ochrony baz morskich. Bardzo możliwe jest zbudowanie okrętu MRV w Polsce. Jeżeli będziemy w stanie ukończyć Ślązaka, to powinniśmy dać sobie radę z takim zadaniem. W dalszym ciągu jestem zdania, że minimalizowanie konieczności tworzenia nowych wymagań taktyczno – technicznych na rzecz stopniowej modernizacji ma szansę na przyśpieszenie procesu wprowadzania do służby nowych systemów. Przetarg na wyposażenie Ślązaka w rakiety przeciwlotnicze czy sonar holowany powinien być łatwiejszy niż przetarg na Okręt Obrony Wybrzeża.
Zespół Mobilności Morskiej Sił Zbrojnych

Okręt typu JHSV lub MRV (z pokładu mogą operować 2-3 śmigłowce szturmowe lub ZOP)
Okręty eskorty (2 okręty Ślązak Plus w roli OOW)
Eskadra śmigłowców ZOP
Zespół służy w czasie wojny do przerzutu wojsk. W czasie pokoju do operacji humanitarnych i ekspedycyjnych. Okręty mogą być wydzielone do NATO Response Force.

Zespól Okrętów Podwodnych

w zależności od klasy okrętów mogą być używane głównie defensywnie w ramach floty fortecznej lub też w ramach aktywnej obrony.
Zespół może brać udział w operacjach międzynarodowych.

Zespół Wojny Minowej

Niszczyciele min plus moduły na okrętach Zespołu Patrolowo-Rozpoznawczego
Trałowce 207M zamienione na bezzałogowe jednostki przeciwminowe (sterowane z brzegu lub przez okręty, w tym również Ślązak)
Okręt dowodzenia zespołem (może kierować zrobotyzowanymi 207M)
Wojna minowa jest skuteczną formą walki ofensywnej i defensywnej na Bałtyku. Okręty mogą być wydzielone do NATO Response Force.

Zespół Patrolowo-Rozpoznawczy

Okręty patrolowe (3 okręty Ślązak z alternatywnym modułem walki minowej lub rozpoznania radioelektronicznego)
Samoloty patrolowe
Pojazdy bezzałogowe UAV średniego zasięgu
Środki rozpoznania radioelektronicznego na platformach Zespołu
Pozwala na wykorzystanie pełnego zasięgu Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego. Możliwe uczestnictwo w operacjach NATO, EU czy ONZ wspierających porządek prawny na morzu.

Zespół Obrony Wybrzeża i Portów

Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy
Małe Okręty Rakietowe
Sieć radarów nadbrzeżnych
Obrona przeciwlotnicza, przeciw-podwodna portów

  4 Responses to “Struktura Marynarki Wojennej – post scriptum”

  1. Nie wydaje mi się, by w ramach “pełnoskalowego” konfliktu PMW miała szansę pełnić funkcję zwiększania mobilności wojsk. Natomiast na pewno powinna kontestować taką szansę ze strony przeciwnika. Myślę, że warto wziąć pod uwagę rolę floty jako elementu odstraszającego, z możliwością trwałego zawieszenia transportu morskiego przeciwnika np. poprzez minowanie z OP, czy dyskusyjne zagrożenie gazociągu.

    • Witam Panie Krzysztofie,

      Nie jest tak źle, jak się wydaje. Przede wszystkim nie powinniśmy się skupiać na pełnoskalowym konflikcie bo w naszym położeniu geostrategicznym zaprzepaszczamy największe zalety sił morskich. Nawet jeśli będzie to prawdziwa wojna to w dalszym ciągu możemy być w przewadze. Dla ćwiczenia wyobraźni i unikania pułapki konfliktu z Rosją jako jedynej opcji, proponuje rozważyć fantastyczną alternatywę wojny USA – Chiny, w której Stany przywołują na pomoc sojuszników na podstawie paragrafu 5-go. Nawet jeśli nie mamy przewagi, to jak zauważa Corbett, brak posiadania panowania na morzu nie oznacza automatycznie posiadania go przez przeciwnika. Nawet jeśli przeciwnik takowe posiada, to wciąż możliwa jest obrona w formie kontrataku czy dywersji z udziałem wojsk lądowych. Przykładem może być inwazja niemiecka na Norwegię w 1940, kiedy to raczej Royal Navy pretendowała do posiadania przewagi na morzu. Rajdy na Saint Nazaire czy Dieppe w 1942 są przykładem operowania na wodach kontrolowanych przez przeciwnika. Wspomniane w ostatnim wpisie przejście ciężkich okrętów Kriegsmarine przez kanał La Manche pod nosem anglików jest następnym przykładem operowania z sukcesem wobec teoretycznej przewagi przeciwnika. Dla mnie różnica tkwi w rodzaju okrętu do tego przeznaczonego. Szybki prom jak JHSV nadawałby się do rajdów w sytuacji braku panowania na morzy, natomiast Mistral do operacji sojuszniczych, w których “ktoś” zapewnia taką przewagę.

      Pozdrawiam,

      Przemek

      • Panie Przemysławie

        Czyli się zgadzamy, bo jednak zawsze taka akcja ma charakter dywersji i/ lub kontestacji (przejście przez la Manche też – w kontekście strategicznym), czyli – ogólnie biorąc – przeszkadzania przeciwnikowi a nie budowania akcji “pozytywnej” (w sensie Clausewitzowskim). 🙂

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)