Dec 162012
 

Aktualna polityka informacyjna MON-u jest olbrzymim krokiem w przód, chociaż pozostawia jednak niedosyt. To powoduje, że każdy pozostający poza dość wąskim gronem osób, może mieć problem z własną i w miarę obiektywną oceną planów MON-u oraz wydarzeń związanych z modernizacją Marynarki Wojennej. Próba interpretacji wspomnianych planów jest jak błądzenie we mgle i nie pozostawia innego wyboru jak stosowanie sprawdzonej metody dociekliwych pytań.

Poniższy harmonogram budowy okrętów w latach 2013-2022, będący próbą odtworzenia kolejności zdarzeń na podstawie cząstkowych informacji zawartych w dokumencie Program Modernizacji Technicznej SZRP, nawet w tak prymitywnej formie daje pewne wskazówki, co do dalszego biegu wydarzeń.

Harmonogram Budowy Okrętów

Rysunek skupia się na najbliższych latach, bo im dalej w czasie tym bardziej dokument staje się wizją a nie planem. Przede wszystkim to, co się rzuca w oczy to trzy fakty:

  • W porównaniu z marcową prezentacją przyspieszono budowę niszczycieli min i okrętów patrolowych. To jest pozytywny sygnał wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom marynarki.
  • Rok 2013, a więc najbliższe kilka, może kilkanaście miesięcy zadecyduje o kształcie przyszłych okrętów Marynarki Wojennej. Jeśli więc ktoś chciałby zabrać głos w tej sprawie, należy to zrobić teraz.
  • Lata 2014-2016 to apogeum nowych konstrukcji. W budowie lub remoncie może być 6 okrętów JEDNOCZEŚNIE. Biorąc pod uwagę problemy z ukończeniem budowy Ślązaka i znalezieniem stoczni zdolnej i gotowej do wykonania tych prac, powstaje pytanie kto ma te okręty budować i gdzie. Sami tego nie zrobimy z pewnością.

Nasuwa się również kilka innych spostrzeżeń:

  • dokończenie budowy Ślązaka ma trwać nieomalże tyle co budowa nowego okrętu Czapla czy Miecznik. Co jest powodem takiego rozciągnięcia w czasie? Było nie było, dokończenie Ślązaka jest swego rodzaju testem wiarygodności i zdolności polskiego przemysłu stoczniowego do wspierania programu modernizacji.
  • Okręty patrolowe Czapla wydają się mieć niższy priorytet niż Miecznik, co jest zrozumiałe z punktu widzenia możliwości bojowych ale niekoniecznie z punktu widzenia budowania zaplecza przemysłowego. Sporo też mówi o tym, czym Miecznik ma być. Oby nie podzielił losu programu Gawron i nie skończył jako dziecko niechciane, jakim wydaje się dzisiaj być Ślązak.

Maksymilian Dura na Defence24 niepokoi się, że marynarka wojenna ma niski priorytet. Mnie bardziej martwi co innego. Informacja na stronie MON-u wylicza priorytetowe programy. Warto zwrócić uwagę na to, że większość wymienionych pozycji to systemy bądź już istniejące czy też w fazie prototypu, bądź posiadające mecenasów w przemyśle zbrojeniowym i stojącym za nim lobby. W przypadku marynarki wojennej mamy być może system walki minowej i wiele wskazuje na to, że stara wizja jest dość konsekwentnie realizowana.

Stara wizja MCM staje się rzeczywistością

Mecenasów zaś nie za wielu. W prezentacji celów dla Marynarki Wojennej, w przeciwieństwie do innych programów, nie wymieniono z nazwy żadnej firmy lub instytucji. Wyjątkiem potwierdzającym powyższe twierdzenie jest plan zakupu drugiego Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego. System walki minowej ma szanse to zmienić, bo zamówienia są możliwe niezależnie od platformy, gdyż i tak ma być zainstalowany na okrętach patrolowych Czapla. Wszystko opiera się więc głównie na deklaracjach woli politycznej.

Przypadkiem, na który chcę ponownie zwrócić uwagę są Siły Powietrzne. Samolot szkolno-treningowy nie ma ani prototypu ani sponsora wśród “zbrojeniówki”. Próba skonstruowania lokalnie następcy Iskry, skończyła się fatalnie. Iryda pod wieloma względami może być analogią do projektu budowy korwet. Lotnictwo w Polsce jest zaprzeczeniem poniższej wypowiedzi z Polski Zbrojnej:

Z kolei gen. bryg. Grzegorz Sodolski, dyrektor Departamentu Budżetowego MON, zaznaczył, że NIK nie podważała zasadności udzielonych zaliczek. Podkreślał on specyfikę zakupów realizowanych przez MON. „Dostawa Uzbrojenia i Sprzętu Wojskowego nie odbywa się z tzw. „półki”

Iryda - ślepa uliczka

Ani LockheedMartin nie tworzył prototypu F-16 dla nas, ani CASA nie tworzyła od początku C-295 dla naszego lotnictwa transportowego. Były to zakupy jak najbardziej “z półki” z zestawem opcji dopasowanym do naszych potrzeb. I to jest model dla Marynarki Wojennej, pozwalający na szybkie pozyskanie okrętów. Lotnictwo przetarło szlaki w ramach tego samego systemu decyzyjnego i warto przestudiować, jak to się stało możliwe. Tworzenie prototypów i całego zaplecza przemysłowego dla produkcji trzech sztuk czegokolwiek należy rozważać w kategoriach rękodzieła a nie produkcji przemysłowej. Udział polskiego przemysłu w przedsięwzięciu jakim jest modernizacja marynarki wojennej jest możliwy, ale polskie stocznie są na razie zbyt słabe lub za mało zainteresowane aby podjąć poważne ryzyko takiego rękodzieła. Ponownie modelem mogą być Wojskowe Zakłady Lotnicze i ich rola w programach Jastrząb i Hercules. Przynajmniej częściowo się tak już dzieje, bo okręty są remontowane w Polsce, jednak zakres świadczonych usług może ulec zwiększeniu o wsparcie eksploatacyjne bardziej złożonych systemów pokładowych.

Pomimo większej niż w przeszłości dostępności informacji, w dalszym ciągu pozostaje wiele pytań bez odpowiedzi. Trzeba się więc uzbroić w cierpliwość i nauczyć chodzić we mgle, a zadawanie sobie pytań zawsze było podstawą krytycznego spojrzenia na świat.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)