Jan 212013
 

Przeglądając wiadomości wojenno-morskie z ostatnich 2-3 tygodni wyłowiłem kilka, na które chciałbym zwrócić uwagę czytelników. Mają one różny ciężar gatunkowy i przedstawiają bardzo odległe tematy ale mam wrażenie, że łączą się w logiczną całość istotną dla przyszłego rozwoju Marynarki Wojennej. Za najważniejszy dokument uznałbym opublikowanie przez BBN podsumowanie Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego.

SPBN

W przeszłości wielokrotnie powstawały tego typu dokumenty strategiczne, które powinny być konsekwentnie realizowaną wykładnią dla planów budowy struktury sił zbrojnych, ale nie były, skąd więc nagle taką wagę przypisywać właśnie temu dokumentowi? Sir Julian Corbett twierdził, że struktura floty powinna być odzwierciedleniem dominujących w danym czasie poglądów na teorię wojny morskiej. Powszechnie znane jest również twierdzenie Carla von Clausewitza o priorytecie polityki nad wojną. Wspomniany SPBN daje nam szansę wglądu w logikę kierującą liderami politycznymi odnośnie zagrożeń militarnych, co biorąc pod uwagę istotną zbieżność poglądów pomiędzy BBN i MON będzie wpływało na plany modernizacyjne floty. Najciekawsze jest dość proste i jasno sformułowane menu zagrożeń:

Polska musi być przygotowana na zagrożenia militarne (konwencjonalne i jądrowe), które mogą przyjąć formę:

  • szantażu militarnego w formie groźby użycia broni jądrowej rozmieszczonej w pobliżu terytorium RP (obwód kaliningradzki i Białoruś), z zamiarem podważenia równoprawnego statusu Polski jako członka NATO i stworzenia strefy obniżonego bezpieczeństwa w stosunku do terytoriów pozostałych państw członkowskich;

  • demonstracji siły pod postacią ćwiczeń wojskowych, a także czasowej lub stałej dyslokacji jednostek wojskowych w pobliżu polskich granic oraz wód terytorialnych, łącznie z naruszeniem suwerenności wód terytorialnych oraz przestrzeni powietrznej RP;

  • nacisku militarnego w formie gwałtownej rozbudowy potencjału militarnego w pobliżu polskich granic, wymuszającej podjęcie adekwatnej reakcji ze strony Polski;

  • prowokacji militarnej lub incydentu granicznego o różnych możliwych celach politycznych.

 

Iskander

Stąd wynika strategia oparta na dwóch filarach – budowy zdolności do samodzielnego przeciwdziałania, głównie na Bałtyku oraz aktywnego budowania sojuszy również poza nim. Jak na razie kładzie się większy nacisk na funkcję obronną aniżeli dyplomatyczną marynarki wojennej. Nie powinien więc dziwić ani NDR ani roboty kontrolowane z brzegu.Takie podejście być może będzie musiało przejść test związany z drugim wydarzeniem, na które chciałbym zwrócić uwagę.

Leon Panetta, ustępujący Sekretarz Obrony w swoim wystąpieniu w King’s College wzywa NATO do wspierania Stanów Zjednoczonych w ich polityce zorientowanej na basen Pacyfiku:

Idąc naprzód, musimy poszerzyć zakres dyskusji o bezpieczeństwie wewnątrz naszego sojuszu poza problemy problemy europejskie i regionalne.
(…)
W szczególności, w co mocno wierzę, Europa powinna przyłączyć się do Stanów Zjednoczonych w zwiększeniu i pogłębieniu zaangażowanie obronnego w rejonie Azji i Pacyfiku.

Rosja dążąc do odzyskania swej pozycji światowego gracza nie może zignorować tego trendu i podobnie będzie coraz bardziej zaangażowana w regionie Pacyfiku i Azji. Nasze współdziałanie z sojusznikami będzie się więc skupiało wokół centrów zainteresowania również Rosji. A te znajdują się oprócz Pacyfiku w Arktyce i na Morzu Śródziemnym. Znaczenie funkcji dyplomatycznej marynarki wojennej powinno więc wzrosnąć, tyle że nie jesteśmy w naszym kraju przyzwyczajeni do myślenia w skali globalnej.

Innym testem naszych planów modernizacyjnych marynarki wojennej jest interesująca dyskusja na blogu CIMSEC, która próbuje odpowiedzieć na kilka hipotetycznych ale istotnych pytań, a wśród nich:

  • Jeśli Marynarka Wojenna Waszego kraju znajdzie się w czasach silnych ograniczeń finansowych, które pozycje budżetowe powinny być zredukowane jako pierwsze? które jako ostatnie i dlaczego?
  • Jak zaprojektowałbyś następny okręt wojenny dla Waszej floty?
  • Jakiej rady udzieliłbyś mniejszym marynarkom wojennym odnośnie ich inwestycji, które powinny poczynić i dlaczego?

Co prawda większość odpowiedzi dotyczy wewnętrznych dyskusji w ramach US Navy, niemniej nasuwa się kilka komentarzy w odniesieniu do naszych spraw. Po pierwsze jak będzie wyglądała realizacja planu modernizacji, jeśli zaistnieje zagrożenie dla poziomu finansowania programu? Nawet jeśli pieniądze będą w budżecie, co nie jest takie pewne wobec priorytetu dla obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, to program budowy okrętów podwodnych i niszczycieli min mogą pochłonąć więcej niż przewidywano. Wówczas po zrealizowaniu programu budowy okrętów podwodnych i niszczycieli min na inne siły nawodne może pozostać niewiele. Jaki będzie wówczas nasz wybór jeśli na 3 okręty patrolowe, 3 okręty obrony wybrzeża i okręt wsparcia operacyjnego zostanie powiedzmy połowa przewidywanych pierwotnie środków? Sedno problemu tkwi w tym, że plan modernizacji jest na skalę mikro strukturą Hi-Lo Mix. Nie ma w niej jednak wiele do obcinania. Na okrętach patrolowych oszczędności będą potencjalnie niewielkie. Tania korweta jest niezwykle trudna do realizacji a fregata pewnie zbyt droga. Czy hybryda OPV i korwety może być odpowiedzią? Lub proponowany na tym blogu bliźniak Ślązaka (tutaj i tutaj)?

Hybryda OPV i Korwety

Odpowiedzi czytelników CIMSEC odnośnie przyszłych okrętów są bardzo zróżnicowane. Propozycje sięgają od taniej fregaty do 50-cio metrowych okrętów patrolowych. Odpowiedź na pytanie co zrobić przy znaczącej dziurze budżetowej nie jest trywialne. US Navy rozważa nawet rezygnację z aktualnej struktury sił morskich i aktywnie poszukuje sposobów na “osiągalny finansowo” okręt. Poniższe komentarze poczynił Adm. Thomas Copeman, dowódca sił nawodnych US Navy:

Nie możemy mieć 167 okrętów, które nie mają pełnych załóg, wystarczającego treningu, części zamiennych czy czasu na przygotowanie się do wypełnienia zadań… Jeśli by miał to vyć mój wybór, to poświęciłbym strukturę floty by móc spełnić wszystkie potrzeby.

Inny komentarz wskazuje na gotowość kompromisu pomiędzy kosztem pozyskania okrętu a jego zdolnościami bojowymi:

Nie jestem pewien, czy stać nas na zakup pocisków rakietowych za $15 mln aby zestrzelić każde zagrożenie nadchodzące ze strony przeciwnika… W sposobie myślenia zimnowojennym było możliwe wydać $10 mln na pocisk, który mógł zatopić okręt przeciwnika wart $2 mld. Lecz jeśli mamy odpalić 2 pociski kierowane po $15 mln w kierunku rakiety nadlatującej w moim kierunku, która może we mnie trafić lub nie i jeśli to jest jedyny sposób to prawdopodobnie coś robimy nie tak jak trzeba.

Ostatnią interesującą wiadomością jest powołanie konsorcjum Remontowej i Stoczni Marynarki Wojennej. Taka sytuacja stwarza narzędzie do realizacji planu modernizacji marynarki wojennej, przy intencji rządu aby zamówienia MON-u pobudzały rodzimą gospodarkę. Tylko jak będziemy to narzędzie wykorzystywać? Należy przyjąć za pewnik, że produkt krajowy będzie droższy od zagranicznego, bo poniesiemy koszty zdobywania kompetencji i wspierania produkcji jednostkowej. Ktoś musi więc zdecydować co jest więcej warte – koszt mający spore szanse na przekroczenie budżetu i wytworzenie dziury w finansowaniu sił nawodnych czy też relatywna niezależność od dostawców zagranicznych i wspieranie krajowego przemysłu. Powstaje również inny problem. Jeśli konsorcjum ma zaproponować projekt Kormorana wraz z systemami walki minowej, to kto będzie łącznikiem gwarantującym spójność oferty z wynikami prac EDA, w których Polska uczestniczy? Było, nie było pierwszy kompletny system EDA ma być dostarczony w mniej więcej tym samym czasie co prototyp Kormorana. Nie jest to więc już dyskusja o futurystycznej technologii.

Ten powyższy lekko chaotyczny tekst jest zachętą zarówno dla polityków jak i marynarzy do zwrócenia większej uwagi na okręty nawodne zdolne do wypełniania misji dyplomatycznej i wspierania sojuszy. Co prawda takie jednostki są przewidziane w planie modernizacji, ale wobec rozwoju wydarzeń niepokoi mnie brak planu awaryjnego. Pytania zadane przez CIMSEC są wciąż aktualne pomimo istnienia zatwierdzonego planu.

  One Response to “Wojennomorski Przegląd Prasy”

  1. Kilka rad dla Amerykanów, dzięki którym wystarczy im pieniędzy i jednocześnie zwiększą swój potencjał bojowy:
    1. Na Burkach i Ticonderogach zastąpić jednen blok wyrzutni VLS działem kal. 155 mm (AGS-Lite), jednocześnie wymieniając na takie już posiadane, w myśl zaprezentowanej tutaj (http://eshelon.wordpress.com/2012/11/25/renesans-artylerii-okretowej/) koncepcji. Dzięki temu zmniejszy się koszt uzbrojenia i zwiększą możliwości niszczenia celów.
    2. Postawić na większe okręty kosztem zmniejszenia ich ilości (Zumwalty zamiast Burków Flight III). Będzie to miało więcej korzyści niż więcej mniejszych okrętów.
    3. Przyśpieszyć i rozszerzyć prace nad broniami “uniemożliwiającymi masowy atak” (w kontekście potencjalnego starcia z Chinami), takimi jak:
    > hiperdźwiękowe pociski manewrujące (do niszczenia lotnisk) jako następcy Tomahawków,
    > pociski przeciwokrętowe przeznaczone do atakowania wybranych punktów okrętów, a nie jak obecnie niszczenia ich siłą,
    > pociski przeciwlotnicze do zwalczania grup celów,
    > pociski przeciwlotnicze do niszczenia platform lotniczych zanim znajdą się one w odległości umożliwiajacej wystrzelenie przenoszonej przez nie broni (i tym samym namnożenia celów),
    i inne
    Dzięki nim do odparcia wroga będzie im potrzebne mniej środków, a tym samym starczy na nie funduszy. Póki do Amerykanie nie postępują w ten najefektywniejszy sposób.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)