May 082013
 

Już po opublikowaniu wpisu poprzedniego, natknąłem się na dwa artykuły po części potwierdzające wyciągnięte wnioski. Teksty są warte przeczytania niezależnie od dyskusji, bo dotykają problemów projektowania i budowy okrętów przez rodzimy przemysł stoczniowy w tym przypadku Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Wnioski każdy może wyciągnąć sam. Tytuł pierwszego z artykułów mówi sam za siebie – The Type 45 Daring-Class Destroyer. How Project Management Problems Led to Fewer Ships. Autorzy podkreślają jak ważną rolę w budowie złożonych technologicznie okrętów odrywają dobre relacje z przemysłem i posiadanie fachowców od zarządzania projektami po stronie rządowej i użytkownika sprzętu, tak aby obie strony były zdolne do prowadzenia merytorycznej dyskusji na każdym szczeblu projektu. Ostatnie zdanie tekstu podsumowuje wszelkie bolączki związane z narodzinami najnowszych niszczycieli Royal Navy:

Program budowy niszczycieli Type 45, który zaczął się od wymogów na 12 jednostek, aby skończyć 14 lat później na tylko 6-ciu okrętach, został wyeksponowany na cięcia poprzez kombinację kilku czynników: zmieniającą się ocenę środowiska strategicznego, nadmierną wiarę w technologie mające działać jako “force multipliers”, oraz przede wszystkim, złe zarządzanie projektem. Wynik mniej niż satysfakcjonujący powinien zadziałać otrzeźwiająco na decydentów gdziekolwiek planujących modernizacje własnych flot. Jeśli wspomniane wyżej problemy przydarzyły się krajowi o długiej tradycji budowy skomplikowanych okrętów, to kraje o mniejszym doświadczeniu i skromniejszych zasobach finansowych do skorygowania błędów programowych, mogą się zasmucić patrząc na konstrukcję swoich okrętów i realizację celów zabezpieczenia przed zagrożeniami na morzu.

Nierealistyczne podejście "skróciło" serię T45 o połowę

Nierealistyczne podejście “skróciło” serię T45 o połowę

Przez tekst przewija się wątek niedoszacowania ryzyka. Mechanizm z grubsza jest taki: im bardziej projekt jest złożony i nasycony nowymi dla oferenta i kupującego technologiami, tym ryzyko jest większe i trudne do oszacowania. Niemniej jednak można je określić w przybliżeniu pewną kwotą. Ta z kolei jest tak duża, że jest zagrożeniem dla projektu już na poziomie zatwierdzenia. Zakłada się więc, iż ryzyko się nie zmaterializuje i przyjmuje kwotę mniejszą. Niestety, najczęściej przynajmniej część z przewidywanych problemów się jednak pojawia, projekt staje się niedoszacowany i jest wdzięcznym obiektem walki politycznej.

Drugi z atykułów – Realistic Timeframes for Designing and Building Ships, zawiera interesujący wykres czasu budowy Canadian Patrol Frigates, czyli okrętów typu Halifax. Czas mierzy się od rozpoczęcia cięcia blach do momentu wcielenia do służby. Dla pierwszej jednostki w serii było to 7 1/2 lat, a począwszy od 6-7 jednostki mierzony okres został zredukowany do 4 lat. Krzywa uczenia się ma więc znaczący wpływ na koszty budowy złożonych okrętów. Stopień komplikacji jest bardzo istotny – autorzy podają przykład współczesnej do CPF fregaty patrolowej Floreal, której budowa zajęła tylko 2 lata.

Krzywa uczenia - z 7 do 4 lat

Krzywa uczenia – z 7 do 4 lat

W przypadku Marynarki Wojennej RP liczy się nie tylko ryzyko czy koszt ale premiowany jest czas ze względu na zaistniałe opóźnienia w modernizacji floty. Prostsze okręty dają szansę na wprowadzenia do służby okrętów szybciej wywierając pozytywny efekt psychologiczny i dają szansę przemysłowi na opanowanie przynajmniej części nowych technologii. Oferują również komfort cierpliwości w oczekiwaniu na owoce bardziej złożonych projektów.

 

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)