Sep 112013
 

BMT Defence Services, twórca koncepcji VENATOR kontynuuje swoje prace nad niedużym, wszechstronnym i ekonomicznym okrętem patrolowym. Rezultat swoich najnowszych prac firma zaprezentowała na tegorocznej konferencji RINA w dokumencie zatytułowanym HOW TO SQUARE THE CIRCLE FOR THE NEXT GENERATION OF PATROL SHIP DESIGNS. Jest to prezentacja interesującego narzędzia pozwalającego wyważyć zdolności bojowe okrętu z jego kosztem w sposób pozwalający decydentom na bardziej świadomy wybór. Biorąc pod uwagę, że Czapla jest praktyczną realizacją idei zawartych w tekście, lekturę polecam każdemu kto chce sobie wyrobić opinię co jest możliwe i rozsądne w ramach 100 metrowego okrętu o wyporności około 1.600 ton.

Autorzy twierdzą, że Admiralicja tworzy założenia taktyczno-techniczne prowadzące niezmiennie do wzrostu wielkości okrętu, jego zdolności bojowych i oczywiście kosztu. Jest to tendencja ponadczasowa i aby projekt nie rozbił się o rafę ekonomicznego nonsensu, niezbędny jest proces interakcyjny tworzenia specyfikacji, w którym projektanci okrętu wraz ze sztabowcami generują kolejne iteracje projektu, spełniającego w optymalny sposób oczekiwania przy zadanych ograniczeniach. Najczęstszym takim ograniczeniem jest koszt budowy lub wielkość okrętu. Próba przekroczenia wspomnianych barier owocuje w pierwszym przypadku debatą budżetową pomiędzy politykami a w drugim frustracją projektantów próbujących dokonać niemożliwej operacji zmieszczenia w kadłubie o określonej wielkości wszystkich systemów zawartych w specyfikacji.

Aby uniknąć pułapki artykuł prowadzi nas za rękę niejako, zadając pytania, na które warto sobie odpowiedzieć uczciwie (przynajmniej w duchu). Pierwsze z nich jest cytatem z pracy Warship Design for Economic Procurement, M. B. Hawke, Journal of Naval Engineering, June 1988:

Czy wpierw definiujemy wymagania i potem asygnujemy pieniądze wystarczające na powstały projekt? Czy też określamy dostępne środki finansowe i kupujemy projekt będący najlepszym możliwym kompromisem w ramach pułapu finansowego.

Różnica pomiędzy tymi drogami jest istotna, bo zgoda na specyfikację w przypadku projektu wieloletniego jakim jest okręt wojenny nie daje gwarancji, że finansowanie będzie stałe. Nikt bowiem nie może przewidzieć kryzysu czy korekty budżetu. Pozostawia się również otwartą furtkę dla “ulepszania” specyfikacji po zatwierdzeniu projektu.
W drugim przypadku może się zdarzyć, że w ramach określonego pułapu finansowego nie jesteśmy w stanie uzyskać projektu wystarczająco wartościowego operacyjnie. Jednak wówczas mamy szansę na to, że kluczowe decyzje zapadną PRZED zaangażowaniem znaczących środków materialnych i finansowych. Kłania się tutaj przypadek Gawrona. Narzucenie ograniczenia na koszt ma również zaletę wspólnego języka ze sztabowcami rządowymi piszącymi budżet.

Innym pytaniem jest (u nas rzadko spotykanym) czy krytycznym i wiodącym parametrem projektu jest długość okrętu czy też objętość wewnętrzna. OPV jest przykładem, gdzie wymóg zasięgu, autonomiczności i wynikającego z powyższych komfortu załogi premiuje objętość. Potrzebujemy jej dla paliwa, zapasów i odpowiednich pomieszczeń dla załogi. Im więcej systemów uzbrojenia chcemy zainstalować i okręt staje się bardziej “wojenny” bym większą rolę odgrywa problem właściwego rozmieszczenia systemów i urządzeń na długości kadłuba. Hangar dla śmigłowca będzie kolidował z przestrzenią wielofunkcyjną dla bezzałogowców, pokład lotniczy “przesuwa” nadbudówkę w kierunku dziobu a optymalna pozycja dla armaty “przsuwa” ja w kierunku rufy zostawiając niewiele miejsca dla masztów czy rakiet przeciwokrętowych. Nad wszystkim dominuje układ siłowni z kominami i czerpniami powietrza oraz mało widoczna ale istotna kompatybilność elektromagnetyczna. Dobrze to widać na L’Adroit, gdzie trudno by było dodać coś jeszcze, choćby RAM, czy VL Mica. Bardzo dobrym wprowadzeniem do tematu jest książka D.K Brown Future British Surface Fleet ilustrująca problem krytycznych wymiarów na typowej fregacie. W przypadku Czapli konflikt może się ujawnić jeśli zadamy sobie pytanie co jest bardziej istotne – zasięg i autonomiczność, czy systemy uzbrojenia. Pierwszy powód dla którego kadłub Czapli może być inny od Miecznika.

Artykuł rozważa również problem równowagi pomiędzy zdolnościami bojowymi a żywotnością okrętu. Jedno i drugie kosztuje. O ile OPV skupia się na zapewnieniu bezpieczeństwa załogi to w przypadku okrętu wojennego dochodzi zapewnienie ciągłości wykonania zadania. Kompromis zaproponowany przez BMT idzie w kierunku rozwiązań amerykańskich znanych z LCS. Proponowany okręt patrolowy ma zapewnić bezpieczeństwo załogi i ciągłość wykonania zadania w środowisku niskiego zagrożenia a przy wyższym zagrożeniu skupić się na ochronie ludzi. To kolejny powód dla którego Czapla może się różnić od Miecznika.

Czy Ślązak będzie platformą testową dla Czapli?

Czy Ślązak będzie platformą testową dla Czapli?

Na końcu (co dla amatorów może się wydawać dziwne) pozostaje rozważanie możliwości bojowych jednostki. Wachlarz rozwiązań jest olbrzymi dzięki zastosowanej 3-stopniowej klasyfikacji wymienności systemów uzbrojenia. Mogą one być standardowe, w formie modułu lub tworzyć osobną podklasę okrętów (tzw. Batch) w przypadku instalacji systemów, których wymiana wymaga większej modernizacji. W tym miejscu widać gołym okiem konieczność ekonomicznej weryfikacji każdej możliwości, bowiem wraz z możliwościami zmienia się koszt okrętu ale także jego użyteczność widziana oczyma polityków. Stosunek ceny do tak sformułowanej użyteczności będzie miał duże znaczenie dla decyzji o kontynuacji bądź zakończeniu projektu. Ponieważ w ostatnim numerze NTW pojawił się interesujący artykuł Maksymiliana Dury na temat doświadczeń eksploatacyjnych L’Adroit, warto zerknąć na ile wpisują się one w prezentowany model. Poniżej własna próba interpretacji jednej z tabel zawartych w artykule i porównująca L’Adroit, Czaplę z Patrol Frigate BMT w dwóch konfiguracjach.

 

Porównywane okręty są różnej wielkości od 1.000 do 3.200 ton

Porównywane okręty są różnej wielkości od 1.000 do 3.200 ton

 

Z lektury tego ciekawego artykułu płynie kilka wniosków. Po pierwsze doświadczenia operacyjne są bezcennym źródłem informacji ale tylko wówczas, gdy weryfikują konkretną koncepcję. Czapla jest techniczną implementacją ekonomicznego okrętu patrolowego ale ma odmienne przeznaczenie i przewidywane środowisko działania niż L’Adroit. Po drugie, zarówno Venator jak i Czapla są hybrydami w tym sensie, że są umiejscowione technicznie i koncepcyjnie gdzieś pomiędzy typowym OPV a korwetą (czy niewielką fregatą). Niestabilność koncepcyjna hybryd powoduje szeroką gamę możliwości i związanych z nimi kosztów ale również zróżnicowaną postrzeganą użyteczność. Potrzebne jest, zwłaszcza dla decydentów, narzędzie porządkujące możliwe opcje i prezentujące ich konsekwencje w relatywnie prosty sposób. Inaczej wpadniemy w pułapkę spirali możliwości bojowych i kosztów. Po trzecie, artykuł opisuje okręt o wyporności około 3.200 ton a więc bardziej zbliżony do OHP niż Miecznika czy Czapli nie wspominając o L’Adroit. Co może oznaczać, że Czapla będzie większa niż 1.600 ton na co zresztą pozwala wstępna specyfikacja używająca formuły “nie mniej niż”. I na koniec niezwykle ciekawie przedstawiać się może porównanie operacyjnej wartości okrętów z ich kosztem. Sądząc po załączonym krótkim porównaniu specyfikacji, klasyczny OPV jak L’Adroit nie będzie miał powodzenia w Polsce, która szuka zdolności “przeciwzaskoczeniowych”. To zaś implikuje poziom zagrożenia wyższy niż zakładany dla OPV. Najciekawsze pytanie to jak wypadnie jednostkowa cena Czapli w porównaniu z Miecznikiem. Czapla nie będzie pewnie polskimi kłami ale zapowiada się na prawdziwego konia roboczego.

  3 Responses to “Między Czaplą a L’Adroit czyli jaki może być okręt patrolowy”

  1. Bardzo ciekawa analiza. Jak zawsze zresztą. 🙂 Interesuje mnie tylko parę szczegółów: w tabeli posiadanie sonaru holowanego wskazane jest jako opcja. Natomiast nie ma jako opcji posiadania pocisków przeciw okrętowych, choć pokusa ich zainstalowania w przyszłości, jest tym silniejsza, że dostępne za lat kilka będą RBSy zdjęte z “Orkanów”. Nie upierałbym się również przy skreślaniu hangaru dla śmigłowca, bo troszkę inną treść ma zapis w tym względzie w RFI “Czapli” (przyjęcie i obsługa), wobec zapisu dla “Miecznika” (przyjęcie). Choć rzeczywiście przy dopuszczalnej długości jednostki i zagospodarowaniu rufy na systemy wodowane, może zabraknąć (ale nie musi) zabraknąć metrażu. Generalnie “Czapla” jawi mi się jako zakamuflowana korweta, być może dla przepchnięcia programu przez cenzurę Ministerstwa Finansów. Pozdrawiam.

    • Panie Robercie,
      Dziękuję za komentarz. Co do RBS-ów na Czapli starałem się trzymać specyfikacji i unikać własnych interpretacji. Wygląda na to, że intencją jest operowanie Czapli albo poza Bałtykiem w akcjach sojuszniczych albo na Bałtyku pod osłoną NDR-u. Warto zerknąć na stronę Marynarki i jest tam opis zadań dla NDR. Oczywiście technicznie i teoretycznie taka możliwość prawdopodobnie istnieje. W przypadku hangaru starałem się również wniknąć w intencje autorów specyfikacji. Otóż na stronie 5-tej dla Czapli jest zdanie “przyjęcie i obsługa bezpilotowców (hangar dla BSR)”. Tego nawiasu zabrakło dla śmigłowca. Przyjmuje więc, że jest to opcja ewentualnie otwarta ale nie zadecydowana. W przypadku Miecznika jest mowa na stronie 3-ciej o “przenoszeniu i wykorzystaniu BSR”, czyli podobnie jak dla Czapli ale tylko zdolność do przyjęcia śmigłowca. Wnioskuję, że będzie to hangar tylko dla BSR, chociaż brak pewności. Nie chciałem po prostu napisać za dużo. Nie postrzegam Czapli jako zakamuflowanej korwety, raczej jako praktyczny okręt do współpracy międzynarodowej i uzupełniający Kormorany. Jest to test na bezzałogowe zwalczanie min, wciąż pozostające koncepcją popularną ale do sprawdzenia. Byłbym bardzo ostrożny w dodawaniu do Czapli czegokolwiek, aby nie zwiększać kosztów. Nie musi przenosić rakiet, niech wskazuje dla nich cele. Bałtyk jest mały.

      Pozdrawiam,

      Przemek

  2. Panie Przemku
    Bardzo dziękuję za odpowiedź. Ja również uważam, że w odróżnieniu od “bardziej bałtyckich” “Mieczników”, “Czaple” będą okrętami w dużej mierze wykorzystywanymi jako wkład w zespoły sojusznicze, jako tańsza, a nie mniej skuteczna alternatywa .Wtedy, a także w zasięgu NDR, rzeczywiście pociski przeciw okrętowe są im zbędne. Potrzeba ich posiadania mogłaby pojawić się w momencie realizacji przez PMW działań samodzielnych poza Bałtykiem. Przykładowo w zespole z okrętem “Marlin”. To oczywiście pieśń przyszłości. Podobne zespoły tworzą okręty francuskie (2 t. “Floreal” + desantowiec), gdzie też osłonę stanowią jednostki, którym bliżej do patrolowców. W przypadku operowania wspólnie z okrętem lotniczym (a także wzdłuż Wybrzeża) faktycznie posiadanie hangaru nie wydaje się konieczne. Wydaje mi się, że tym niejednoznacznym zapisem zostawiono pole do inwencji dla potencjalnych oferentów, zdając sobie sprawę, że ciężko będzie zmieścić hangar dla – było, nie było – sporego śmigłowca.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)