Oct 062013
 

Niedawno Polska Zbrojna zamieściła informację o odkryciu przez Arctowskiego dwóch nieznanych wcześniej wraków leżących na dnie Bałtyku (podkreślenie moje):

Okręt hydrograficzny ORP „Arctowski” badał dno w miejscu, gdzie przebiegać będzie trasa żeglugowa wzdłuż południowego wybrzeża Bałtyku. W okolicach Kołobrzegu, około 30 mil morskich od brzegu, aparatura okrętu zarejestrowała obecność dwóch wraków. Spoczywają na głębokości przekraczającej 60 metrów.

Pozostała ona bez echa, chociaż może (choć nie musi) mieć znaczenie nie tylko nawigacyjne ale szersze wręcz strategiczne. Otóż jeśli spojrzeć na fakt oczyma Sir Juliana Corbetta to uważał on, że:

  • obrona przed inwazją
  • atakowanie i obrona żeglugi morskiej,
  • atakowanie, obrona i wspieranie militarnych operacji ekspedycyjnych

wymagają wcześniejszego posiadania panowania na morzu. Problem rodzi się w momencie, gdy zakładamy, że obrona kluczowych transportów drogą morską jest ważnym zadaniem marynarki wojennej, ale posiadane zasoby materialne nie gwarantują zdobycia przewagi na morzu. Warto podkreślić, że Polska dąży do posiadania pewnej samodzielności w działaniach obronnych w sytuacjach trudności w uzgodnieniu stanowiska sojuszników.

Rozwiązaniem klasycznym byłoby zbudowanie floty zdolnej do uzyskania koniecznej przewagi. Alternatywnie sposobem pozwalającym przynajmniej na ograniczenie zagrożenia jest przesunięcie linii żeglugowych bliżej własnego brzegu gdzie istnieją lepsze warunki na wyrównanie szans z silniejszym przeciwnikiem. Wówczas pojawia się możliwość lokalnego i przejściowego panowania nad wodami przybrzeżnymi, pozwalającego na przejście morzem.

Główne szlaki żeglugowe leża na granicy zasięgu NDR. Żródło: HELCOM.com

Główne szlaki żeglugowe leża na granicy zasięgu NDR. Żródło: HELCOM.com

Nie od dzisiaj znany jest fakt, że łatwiej dyskutować o strukturze floty i charakterystykach poszczególnych jednostek, jeśli znane są zagrożenia i przeciwnik. Jednak scenariusze opracowywane w Sztabie Generalnym pozostaną dla szerszej publiczności niedostępne. Powyższy przykład pozwala na odrobinę spekulacji i daje podstawy do interpretacji ostatnich nowinek na temat Ślązaka.

Żegluga, która miałaby się odbywać pod osłoną Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego daje uzasadnienie rozszerzenia kontraktu o drugi dywizjon i powoduje wzrost znaczenia baterii nadbrzeżnych. To w konsekwencji może zaowocować zmianą planów i zamówieniem czterech a nie dwóch baterii obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu (dla dwóch baz i NDR-ów). Takie postawienie problemu upraszcza również rozpoznanie ze względu na krótsze odległości. Ślązak może służyć jako bezpośrednia eskorta statków żeglugi przybrzeżnej. Co powinien posiadać okręt do wypełniania takiej funkcji w sytuacji umiarkowanego zagrożenia? Zasięg i autonomiczność przestaje być krytyczna, tak samo jak posiadanie rakiet przeciw-okrętowych. Konieczna pozostaje rozbudowana łączność i podstawowe uzbrojenie do samoobrony. Wskazane jest posiadanie bezzałogowego wiropłatu do pozytywnej identyfikacji wykrytych celów i przynajmniej części rozpoznawczej modułu przeciwminowego planowanego dla Czapli. Jak do tej pory opublikowana specyfikacja nie jest sprzeczna z powyższymi założeniami. Znakiem zapytania pozostaje obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa. Warto aby Ślązak w tym względzie był zbliżony do Czapli. W tym punkcie zbiegają się dwa inne wątki.

Po pierwsze głównym celem dokończenia Gawrona jako okrętu patrolowego jest wykorzystanie okazji i jak najszybsze pozyskanie w miarę nowoczesnej jednostki nawodnej. Ponadto przekazuje piłeczkę do rodzimego przemysłu stoczniowego i zbrojeniowego stanowiąc dla niego test możliwości i wiarygodności. Decyzja MON-u jest racjonalna. Jeśli przemysł stanie na wysokości zadania, modułowa konstrukcja okrętu MEKO pozwala na relatywnie prostą modernizację w późniejszym terminie.
Drugi wątek wiąże się z położeniem nacisku na aktywizacje polskiego przemysłu zbrojeniowego i projektem SHORAD Błyskawica. Projekt wydaje się być kontynuowany pomimo tego, że stoi w sprzeczności z harmonogramem dostaw dla systemu NAREW (Błyskawica może być gotowa w 2015 a kontrakt na NAREW ma być zawarty w 2014). W przypadku stworzenia morskiej wersji, specyfikacja podana w Dzienniku Zbrojnym w zasadzie sprostałaby hipotetycznym wymaganiom dla okrętu patrolowego:

Zestaw ma charakteryzować się mobilnością (podwozie terenowe, np. Rosomak), dużą wydajnością ogniową (8 rakiet w gotowości do odpalenia), wielokanałowością (możliwość naprowadzania 2-4 pocisków na 2-4 cele w sektorze około 90 stopni), zdolnością do pracy w środowisku sieciocentrycznym, modułowością, małą sygnaturą termiczną i niską emisyjnością elektromagnetyczną, w tym zdolnością do pracy pasywnej (bez promieniowania elektromagnetycznego) do momentu startu rakiet.

Demonstrator technologii. Czy będzie rozwijany? gazeta.kielce.pl

Demonstrator technologii. Czy będzie rozwijany? gazeta.kielce.pl

Tak czy siak brak systemu obrony przeciwlotniczej dla patrolowca może być po prostu oczekiwaniem ze strony rządu na efekty prac badawczych w kraju a nie brakiem chęci posiadania takowego na okręcie. Wszystko to jednak pod warunkiem, że obecna strategia rządu przetrwa nadchodzące powoli wybory co jest sporą niewiadomą.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)