Nov 212013
 

Propozycja mocno kontrowersyjna ale daje szansę na ponowne przetestowanie założeń zanim ogłoszony zostanie przetarg. Pomysł wziął się z refleksji nad trwającą dyskusją na temat … okrętów podwodnych i ich uzbrojenia w rakiety manewrujące. Uważam tę ideę za niezbyt szczęśliwą, ale rozumiem, że daje politykom zrozumiałe uzasadnienie tak dużej inwestycji. Jeżeli jednak nie Polskie Kły, to co? I w co zainwestować, aby nie wywracać Planu Modernizacji do góry nogami. Ten plan ma dużą wartość, bo biurokratyczna maszyna ruszyła i coś się jednak pozytywnego dzieje. Nie należy więc jej wykolejać. Po długim wstępnie przejdźmy do rzeczy. Proponuje skupić wysiłki przede wszystkim na okrętach nawodnych. Jakie są więc argumenty za szybkim i modułowym okrętem nawodnym dla marynarki wojennej?

Argument polityczny.

Rzeczpospolita niedawno opublikowała artykuł Janusz Onyszkiewicza pod wiele mówiącym tytułem Izolacjonizm po Polsku. Powstaje pytanie jak wyważyć racje pomiędzy obroną terytorium i interesów własnego kraju oraz Europy bądź NATO. Jesteśmy w tym szczęśliwym położeniu, że Marynarka Wojenna jest narzędziem pozwalającym na pogodzenie tych przeciwności nie rozstrzygając jednocześnie kwestii. Dzięki swojej inherentnej mobilności okręty są w stanie bronić granic i interesów „krajów brzegowych” Europy niezależnie od tego czy są to krańce wschodnie, północne czy południowe. Odwołam się nieelegancko do własnego tekstu na tym blogu, który próbuje uzasadnić sens istnienia marynarki wojennej w sposób zrozumiały dla każdego. Konkluzja brzmi następująco i kolejność jest ważna:

  • jeśli Polska chce być postrzegana jako gracz międzynarodowy, powinna być zainteresowana wspieraniem bezpieczeństwa globalnego handlu morskiego;
  • Marynarka Wojenna RP, choć ograniczona w swojej zdolności do prowadzenia regularnej wojny morskiej, może spełniać role wspierającą międzynarodowe wysiłki w utrzymaniu stabilności na świecie, a przynajmniej wokół Europy;
  • w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa i suwerenności Państwa, flota powinna mieć możliwość zapewnienia lokalnie i czasowo panowania na morzu w celu przerzutu wojska, czego nie należy mylić z operacjami desantowymi. Symetrycznie, flota powinna być zdolna do blokowania podobnych ruchów przeciwnika.

Tu pojawia się pierwszy argument za zastanowieniem się nad Freedom. LCS został zaprojektowany właśnie z myślą o szybkiej zmianie teatru działań. Ekstrawagancka prędkość służy temu celowi. Dopóki jednak okręt działa z umiarkowaną prędkością (co występuje w 95% czasu) jego koszt eksploatacji i zużycie paliwa jest niższe lub nie większe niż OHP.

Argument koncepcyjny.

Freedom dzięki swojej zaawansowanej modułowości funkcjonuje jak Drone Carrier. Dzięki temu mamy szansę na relatywnie łatwe kształtowanie struktury floty w rozsądnym czasie kilku tygodni. Możemy mieć 6 Czapli lub 6 Mieczników w powiedzmy miesiąc, dwa. Pozwala również na łatwą modernizację w przyszłości. Do czasu zbudowania okrętów dla nas, większość problemów z platformą amerykanie będą mieli za sobą. Nie należy tego mylić z modułami misji. Te jednak wcale nie muszą pochodzić ze Stanów Zjednoczonych. LCS w aktualnym stanie rozwoju spełniają rolę okrętu patrolowego. W przypadku korwety pewne modyfikację będą prawdopodobnie nieuniknione, ale możliwe. Zamiana armaty czy rakiet przeciwlotniczych na inny typ wzmocni potencjał bojowy. Rakiety przeciw-okrętowe mogą być zainstalowane w formie modułu. Sonar pod-kadłubowy jest przypuszczam możliwy do zainstalowania. Jak wspominałem w poprzednim wpisie, korweta to „zwierze stadne” i powinna operować w zespole 2-3 jednostek. Przy unifikacji platformy i wykorzystaniu modułów możemy uzyskać efekt okrętu wielozadaniowego, tylko rozproszony na kilka jednostek.

Argument przemysłowy

Stalowy kadłub z aluminiowymi nadbudówkami jest możliwy do zbudowania w Polsce, o ile udałoby się to wynegocjować. Natomiast moduły to pole do popisu dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Kilku kandydatów już jest. Moduł walki minowej może się okazać bardziej udany i wprowadzony szybciej niż oryginalny. Armaty 35mm z Tarnowa mogą zastąpić 30mm z pakietu ASuW aktualnie stosowanego a bezzałogowy Puszczyk ze Świdnika stać się odpowiednikiem FireScout. Lista jest nieograniczona. Polskie weto dla aktualnej wersji konsolidacji przemysłu zbrojeniowego Europy w ochronie interesów rodzimych zakładów, pokazuje determinację polskiego rządu. Tylko, że najlepszą drogą do uzyskania pożądanego efektu jest mieć własny produkt by móc „handlować” z wielkimi koncernami. Moduły na okrętach są szansą na coś niedużego, możliwego do ogarnięcia i dającego prostszą ścieżkę nabywania nowych kompetencji.

Bobrze widoczne stanowiska modułów

Bobrze widoczne stanowiska modułów

Argument technologiczny

Z wcześniejszym argumentem łączy się możliwość wciągnięcia ośrodków badawczo-rozwojowych w prace nad nowymi modułami bądź usprawnianiem już istniejących. Platforma nie ogranicza możliwości i nie zawęża wyboru koncepcji. W klasycznej konstrukcji okrętu, nowa koncepcja często musi poczekać na planową modernizację okrętu lub wręcz na budowę nowego. Przykładem niech będzie dyskusja nad technologią obróbki i spawania stali amagnetycznej dla niszczycieli min. Posiadając okręt klasy Freedom można się skupić na stworzeniu USV ze stali amagnetycznej do walki minowej na wzór CUSV nie czekając na zatwierdzenie projektu budowy niszczycieli min. Moduły mogą być bardzo zaawansowane technologicznie i co ważniejsze, nie związane do końca z platformą. Eksport jest więc w zasięgu ręki.

Argument taktyczny

Wspomniana niezwykła szybkość jest zwykle krytykowana nie tylko ze względu na koszt. Często podaje się argument, że nie ucieknie się przed rakietą przeciwnika. Prawda, ale już w przypadku torpedy i okrętu podwodnego niekoniecznie tak jest. Komplikuje się problem zajęcia dogodnej pozycji do strzału torpedą, co powoduje zabawę z zgadywanie, jaka jest trasa okrętów. Wracając do scenariusza Steadfast Jazz 2013, czy lepiej jest płynąć z posiłkami dla sojusznika wzdłuż wybrzeża przeciwnika, mając za plecami jego główną bazę morską dłużej, czy krócej? To skłania mnie do powrotu do starego pomysłu aby okręt wsparcia połączonych sił był okrętem transportowym opartym o szybki prom. Tak jak JVSH. Ze względu na prędkość, jedynym okrętem eskorty może być wówczas LCS. Taki zespół nadaje się do szybkich kontrataków w sytuacji nie posiadania przewagi na morzu.

Argumentem jest również olbrzymia powierzchnia pokładu lotniczego, który jest większy od tych na niszczycielach Arleigh Burke. Hangar jest w stanie pomieścić obok śmigłowca dodatkowo trzy drony. Taka redundancja w walce na wodach przybrzeżnych jest wielce wskazana.

Duży pokład z hangarem na kilka dronów

Duży pokład z hangarem na kilka dronów

Co tracimy? Zasięg i autonomiczność, ale na Bałtyku nie jest tak niezbędny a wodach wokół europejskich okręt będzie działał z baz sojuszniczych. Jest to w końcu Okręt Obrony Wybrzeża, nieprawdaż? Głównym minusem jest cena zakupu okrętów. Czy jednak jest możliwe jej wynegocjowanie bądź zmniejszenie? Jeśli US Navy zakończy serie na 24 jednostkach obu wariantów, to zamówienie eksportowe może być bardzo atrakcyjne dla oferenta. Tu uwaga, jesteśmy już chyba spóźnieni. Z pewnością nie mamy kieszeni Arabii Saudyjskiej ale czy byłaby możliwość wsparcia takiego projektu przez rząd USA? Pare argumentów bym znalazł. Polska marynarka wojenna zawsze będzie posiadała ograniczone zasoby w porównaniu z innymi rodzajami sił zbrojnych. To wynika z geostrategii. Nie będzie w stanie wygrać żadnego wyścigu zbrojeń. Pozostaje więc polegać na szybkości rozwoju technologii w połączeniu z twórczym myśleniem koncepcyjnym, ale to wymaga modernizacji okrętów o wiele szybciej niż ich cykl życia. I tu widzę realne pole dla polskiego przemysłu w odniesieniu konkretnie do marynarki wojennej.

  22 Responses to ““Freedom” dla Marynarki Wojennej RP”

  1. >>>
    Pewne doświadczenia w budowaniu kontenerowych modułów zadaniowych już mamy – kontener rozpoznania elektronicznego Srokosz http://2.bp.blogspot.com/-Hbzean1e8a4/T4LWNe_lvVI/AAAAAAAAAEc/vrktKQqYFU4/s1600/srokosz.png. Chyba opracowano też kontener ratowniczy, ale na szybko nie mogę znaleźć.
    >>>
    Warto by było też zastosować Alphatron http://www.defence24.pl/news_baltexpo-jednoosobowy-system-kierowania-okretem-alphatron.
    >>>
    Na koniec taka ciekawostka – LCS-y przegrywają w symulowanym starciu z okrętami chińskimi
    https://medium.com/war-is-boring/c47b367a1de2

    • Dobre przykłady. Dlaczego nie. Symulacje czytałem, ale jest trochę nierealistyczna. Autor stawia na przeciwko siebie stronę posiadającą pociski ASCM z amerykanami bez takich pocisków. Po czym robi szarżę kawaleryjską bo w prasie piszą, że Griffin to pakiet ASuW. Popatrzmy inaczej. Używając prędkości LCS ucieka pod skrzydła DDG. DDG być może ma tactical tomahawk. Jeśli nie to spróbujmy szarży śmigłowców wspomaganych dronami z LCS. Niech służą za wabiki. SM mają szczątkowe zdolności ASuW. W desperacji można użyć torped ASW. Różnica zasięgu OTOMelary i Boforsa to jakiś 1km. Nie sądzę by to miało kluczowe znaczenie dla pojedynku artyleryjskiego. Itd, itp. Ale amerykanie się już obudzili i wkrótce DDG będą miały LRASM. Ten sam pojedynek będzie wyglądał zupełnie inaczej.

      Pozdrawiam,

      Przemek

      • Oczywiście różnica zasięgu przy standardowej amunicji pomiędzy kalibrem 57 i 76 jest niewielka, jednak Volcano dla Super Rapidy ma mieć zasięg max 40 km, czyli uzyska 2x większy niż Mk 110. 76 ma więc większy potencjał i przy takim zasięgu w zasadzie można sobie darować pociski przeciwokrętowe, dzięki czemu będzie można do wyrzutni pionowych coś innego włożyć, np. ASROC-a.

        • Z tym komentarzem zgadzam się w dużej mierze z dwoma uzupełnieniami. ASROC “wchodzi” do VLS Mk 41, którego na razie nie ma, natomiast Volcano powinno być bardzo dobrym uzupełnieniem w przypadku korwety albo tak jak Pan proponuje głównym uzbrojeniem ASuW dla okrętu patrolowego.

          Pozdrawiam,

          Przemek

          Pozdrawiam,

          Przemek

  2. Muszę przyznać, że jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe, dlaczego szybkość okrętu jest dziś tak niedoceniana. Szczególnie w Marynarkach słabszych, które skazane są na asymetryczną taktykę w razie ewentualnego konfliktu. Szybkość reakcji na zagrożenie, skrócenie czasu ekspozycji na kontratak…

    Niemniej Nie jestem przekonany do Freedom w naszych warunkach. LCS był projektowany jako okręt wykonujący czarną robotę w pobliży wybrzeża, ale w warunkach USNavy zawsze będzie miał w pobliżu przynajmniej Arleight Burke, jak nie lotniskowiec. Działania przeciwokrętowe czy przeciwlotnicze to dla nich zadania drugo lub trzeciorzędne.
    Napęd strumieniowy jest potwornie głośny co uniemożliwia zamontowanie sonaru i zwiąksza zasięg wykrycia przez wrogie OP.
    Zmiana rakiet przeciwlotniczych byłaby raczej trudna. Wyrzutnia RAM stoi tu na hangarze, a więc nie zużywa miejsca pod pokładem.
    O ile wiem USN nie planuje nawet opcji instalacji pokpr.
    Pomimo ogromnej sympatii dla 45 wezłów szybkości maksymalnej, wartość bojowa tych okrętów w porównaniu z typowymi korwetami jak Bayunah, Saar 5, AlShareef czy nawet Visby jest śmieszna.

    I co chyba najważniejsze, Amerykanie nie transferują technologii..

    • Panie Marcinie,

      Prędkość jest droga, więc się jej unika w dobie efektywności kosztów. Zamiast Burka mamy własne wybrzeże z NDR-em i lotnictwem. Okręt jest planowany w wersji ASW z sonarem holowanym Thalesa. Sonar podkilowy nie został przewidziany, aby nie zwiększać zanurzenia, ale już broszura wersji eksportowej pokazuje taką możliwość. Rakiety pionowego startu można umieścić w miejscu przeznaczonym dla Griffin. Na zdjęciu jest to 3-cie miejsce na moduł, w lini symetrii okrętu, zaraz za miejscami dla działek 30mm. Możliwość zainstalowania Harpoon jest potencjalnie rozważana, ale nie teraz. US Navy skupia się na wdrożeniu pakietów zgodnie z priorytetami – MiW, ASuW i ASW. Pierwsze trzy wymienione przez Pana korwety mają przewagę wyrzutni rakiet ASCM. Visby ma RBS-y również w formie modułu w zamian za pakiet przeciwminowy. Transferują, bo LCS jest oferowany na eksport, choć z pewnością istnieją ograniczenia.

      Pozdrawiam,

      Przemek

      • Nie “kupuję” argumentu z wybrzeżem.
        Nasze lotnictwo startuje z Poznania, nie dysponujemy niczym zbliżonym do AWACS’a/Hawkeye’a czy GlobalHawka, więc należy założyć, że cokolwiek zagrozi naszym okrętom na Bałtyku, lotnictwo nie zdąży zareagować.
        Plus, lotnictwo, NDR, śmigłowce ani drony nie potrzebują okrętu na Bałtyku. Same mogą atakować wszystkie rodzaje celów.
        Amerykanie może potrzebują korwety za 500mln USD do działąń przeciwminowych, bo planują te działania prowadzić na średnio przyjaznych wodach Zatoki Perskiej lub Indochin.
        Nam, do tego celu wystarczy mały i tani niszczyciel min.
        Będzie wymagał takiej samej ochrony, a w razie porażki straty jednak mniejsze.

        Przyznam, ze nie wiem ile pustego miejsca wożą teraz LCS’y, więc jeśli mają miejsce na OPL to świetnie. Pytanie tylko kiedy..

        Sonar podkadłubowy został uznany za nieefektywny ze względu na hałas. Oczywiście na eksport mogą zainstalować. “Klient nasz pan” 😉
        Sonar Holowany ma natomiast ograniczenia na płytkich wodach.

        A sprzedaż broni do Arabii Saudyjskiej to jeszcze nie transfer technologii.
        F16 teź nam sprzedali. I pozwalają je nawet czasem pomalować…
        Okręty natomiast, podobno chcielibyśmy choć częściowo budować u siebie.
        A takie cuda to zdarzają się Amerykanom chyba tylko w kontaktach z Izraelem.

        • Działanie pod osłoną wybrzeża to klasyczny motyw współczesnego A2/AD. Powód dla tworzenia przez amerykanów koncepcji AirSeaBattle. AWACS jest dostępny w ramach Pooling&Sharing z NATO. GlobalHawka nie mamy, ale jest planowany przetarg na MALE, co na Bałtyk może wystarczy. Okręty są potrzebne choćby do osłony Marlina. Niszczyciel min jest może mały ale jego koszt na tonę jest większy niż korwety i porównywalny z atomowym okrętem podwodnym. Jest kompletnie bezbronny. Sonar podkadłubowy nie dział aprzy wysokich prędkościach jak i holowany też. Na małych prędkościach okręt pracuje na dieslach, tak jak każda inna korweta.Co do transferu – Aegis – Hiszpania, Norwegia, Korea, Japonia. Tylko do zaufanych sojuszników. Czyż nie możemy się do takich zaliczyć? Koszt – fakt. Lotnictwo to słaby punkt, ale proponuje własny post Air Sea Battle po polsku.

          Pozdrawiam,

          Przemek

          • Witam
            “Co do transferu – Aegis – Hiszpania, Norwegia, Korea, Japonia. Tylko do zaufanych sojuszników. Czyż nie możemy się do takich zaliczyć?”
            Mała uwaga: to jednak chyba sprzedaż gotowego produktu, a nie transfer technologii. W takim przypadku brak możliwości dokonywania własnych modyfikacji, dodatkowych aplikacji, czy brania udziału w pracach nad rozwojem. I rzeczywiście mogłoby skończyć się, tak jak pisał Pan Marcin: na malowaniu. A i do tego potrzebna byłaby licencja
            🙁
            Pozdrawiam, R.

          • MALE powinien faktycznie wystarczyć na Bałtyk, ale czas reakcji sił brzegowych zawsze będzie większy, niż okrętu ulokowanego w bezpośrednim otoczeniu osłanianego obiektu (niezależnie czy będzie to niszczyciel min, potencjalny okręt projekcji siły czy transportowiec ze skroplonym gazem). Dlatego potrzebuje środków, aby tą przewagę w czasie reakcji wykorzystać.
            Plus, fajnie by było, jakby taki okręt mógł eskortować zagrożone statki choć w okolice Sundu.

            Systemy Aegis produkuje chyba Lockheed Martin i dostarcza sojusznikom do zamontowania na ich okrętach. Niczym nie różni się to od sprzedaży F16 czy F35 bez kodów źródłowych.
            Eksport technologii to sytuacja z Rosomakami, które produkujemy u nas i nawet jeśli Finowie postanowiliby odciąć nas od części zamiennych i wsparcia technicznego, poradzimy sobie sami.
            Jeśli Amerykanie postanowią nas odciąć od wsparcia/dostaw, to nie bylibyśmy w stanie sami bez kodów źródłowych zintegrować innych pocisków kierowanych, wyprodukować wielu podzespołów zużywających się itp.

          • Panie Marcinie,

            To temat powracający. Wielu miłośników marynarki i marynarzy też, chciałoby okręt zdolny do obrony strefowej, choćby lokalnie. To jest dzisiaj fregata i takich nie planujemy. Z pewnością technologia wkrótce pozwoli korwecie mieć takie możliwości, patrz CAMM.Ale wówczas środki napadu również będą bardziej wyrafinowane i to będzie uważane za zbyt mało. Patrz SM-1 na OHP dzisiaj. LCS-y są niewątpliwie za drogie stąd sugestia czy bądź producent nie zszedłby z ceny aby zdobyć eksportowy kontrakt w NATO, albo rząd USA mógłby się “dołożyć” w takiej czy innej formie, np. wspierając swój przemysł stoczniowy po skasowaniu własnych zamówień. Niewątpliwy znak zapytania i tego nie ukrywam.

            Pozdrawiam,

            Przemek

        • Bardzo przepraszam za niedopatrzenie z mojej strony. Chodzi o waterjety a nie napęd główny. Tak, jest to problem o tyle ciekawy, że Visby ma też napęd strugowodny i ma sonar podkadłubowy (holowany też). Nawiasem mówiąc, przy wyższych prędkościach jedynym rozwiązaniem jest śmigłowiec.

          Pozdrawiam i dziękuję za link.

          Przemek

    • Co do głośności napędu strumieniowego, to nie jest z nią tak źle jak to widzisz. Inaczej okręty podwodne, którym zależy na cichości by go nie posiadały.

      • Nie uważam się za specjalistę, jedynie powołuję się na artykół ;).
        Napędy na OP są niewątpliwe ciche. Napęd Visby też jest uznawany za cichy. Być może w napędzie Freedom postawiono większy nacisk na wydajność. Być może powyżej pewnej granicy mocy trudniej to wyciszyć.. Nie wiem.

        Niemniej, LCS z racji ceny pozostaje dla nas raczej w swerze marzeń. Większe nadzieje pokłądałbym w Visby. Najlepiej w wersji dokończonej, z OPL (Planowane było Ubuntu, ale CAMM byłoby bardziej przyszłościowe a ma podobne gabaryty)

        Co by o nim nie pisać, okręt od podstaw projektowany na Bałtyk. Gdyby udało się go minimalnie powiększyć, żeby zwiększyć zasięg lub zapas pocisków, byłby bonus…

        • Moim zdaniem Marynarka Wojenna broni sie rękami i nogami przed okrętem tylko na Bałtyk. I ma rację, moim zdaniem.

          Pozdrawiam,

          Przemek

          • Z tym się zgodzę. Byłaby to najkrótsza droga do jej marginalizacji i sprowadzenia do roli jedynie strażnika Wybrzeża. Ale nawet na Bałtyku nasz główny rejon operacyjny wymusza stawianie innych wymogów, niż Szwedzi postawili przed Visby.

          • Amen

          • Zostanę jak widać adwokatem diabła, ale czy nie lepiej miec okręt optymalny na Bałtyku i możliwy do wykorzystania gdzie indziej, niż optymalny gdzie indziej a mozliwy do wykorzystania na Bałtyku?

            Mały trudnowykrywalny okręt może wykonywać różne zadania nawet w warunkach przewagi ilościowej przeciwnika.
            W warunkach ekspedycyjnych, działałby jako eskorta Czapli lub OPS, które mogłyby być bazą dla śmigłowców, oraz zapewniłyby większą autonomiczność. Jak dla mnie, jedyną wadą tego rozwiązania jest mała liczba pocisków plot, co nie jest problemem nie do rozwiązania.

  3. Marcin.
    Nawet w warunkach bałtyckich istnieje zróżnicowanie. Innych okrętów potrzebuje MW Szwecji, czy Finlandii, a innych Polski, czy Rosji. Północne wybrzeże Bałtyku sprzyja wykorzystaniu okrętów niewielkich, szybkich i zbudowanych zgodnie z zasadami stealth. Pełno tam, zatok, wysepek i wystających z wody skał, pomiędzy którymi łatwo się ukryć i ogień – zarówno do samolotów, jak i okrętów – można w sprzyjających warunkach otwierać niemal “z przyłożenia”. Bałtyk południowy zaś ma drastycznie inne warunki, łącznie z tym, że jest akwenem bardziej niespokojnym, gdzie nie występują naturalne “falochrony” i szacuje się, że aby okręt mógł w miarę swobodnie na nim operować powinien mieć wyporność tysiąca ton – do półtora (wg różnych opinii). Ponadto, jak na tle piaszczystych plaż i równej linii brzegowej wykorzystać w pełni zalety “niewykrywalności”? Jeśli spojrzysz na zdjęcia okrętów skandynawskich, to łatwo rzuci się w oczy ich “lądowe” malowanie. To dlatego, że również w pasmach widzialnych przystosowane są ukrywania się na tle skał morskich i wysokiego wybrzeża. Inne malowanie nosiły tylko “Visby” które pływały w Rogu Afryki. Ale podobno nie sprawdziły się za bardzo, przez swoją wielkość właśnie. Stąd następne pokolenie szwedzkich okrętów ma być dwukrotnie większe od “Visby”. Typ ten jest trapiony jeszcze jedną przypadłością. Okazało się, że na tak małym kadłubie bardzo trudno (i drogo!) odpowiednio zintegrować całe wyposażenie i zrezygnowano z budowy serii, która początkowo miała liczyć chyba 14 jednostek a i ta piątka dopiero niedawno jest operacyjna, po kilkunastu latach rozwoju i nie posiada systemu plot. Stąd następne pokolenie szwedzkich okrętów ma być dwukrotnie większe od “Visby”.

    • Szwecja to nie tylko północny Bałtyk. Ich linia brzegowa sięga cieśnin a mają też wyspy.
      Technologia Stealth nie potrzebuje wysepek i zatoczek. Wręcz przeciwnie. Przy zróżnicowanej linii brzegowej nawet Trantule mogą atakować z zaskoczenia. Technologia stealth pozwala na atak z zaskoczenia w każdych warunkach i jest najlepszym systemem pasywnej samoobrony. Prawie wszystkie współczesne okręty bojowe projektuje się z uwzględnieniem podstawowych zasad zmniejszania skutecznej powierzchni odbicia fal radaru. Jeśli jesteś 50% bardziej niewidzialny niż przeciwnik, możesz wykryć go szybciej, odpalić pocisk i uciec. Zwłaszcza, jesli do tego jesteś jeszcze szybki.
      Zgadzam się, że kadłub Visby jest za mały i że jest to ograniczenie. Niemniej, mimo to wydają się efektywniejsze od Sigm i zdecydowanie realniejsze od LCS. W prezenty i promocje od USA trochę nie wierzę. Zwłaszcza, że Freedom nawet z okrojonym zamówieniem będzie produkowany jeszcze 5-10 lat. + 3-4, jesli faktycznie Arabia Saudyjska się na niego zdecyduje.

      A z ciekawości/innej beczki. Są jakieś informacje/ źródła na temat nowego pokolenia szwedzkich okrętów?

  4. W sprawie nowych szwedzkich okrętów, ostatnie 7 linijek: http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/ntw/2694. Więcej o wspomnianym nieco powyżej “okręcie patrolowym”: http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&frm=1&source=web&cd=1&ved=0CCoQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.kockums.se%2FImageVault%2FImages%2Fid_719%2FcompressionQuality_0%2Fscope_512%2FImageVaultHandler.aspx&ei=rYqTUpDUAuiEyQPD34HIAg&usg=AFQjCNGcpfuDVOmmPiclPpC_NxuTGvTiQw.

    Nie twierdzę, że technologia stelth jest nieprzydatna, przeciwnie. Ale przy takich akwenach jak nordyckie, jej efektywność jest zdecydowanie większa niż na bliższych nam. ” Visby …wydają się efektywniejsze od Sigm i zdecydowanie realniejsze od LCS”. Z drugim twierdzeniem się zgodzę, ale na czym oparte jest pierwsze? Bo to jednak różnica w klasie. Sigma jednak (przy wyłożeniu odpowiedniej kasy na jej konfigurację) może być pełnowartościową korwetą/małą fregatą, z własną OPL, stale bazującym śmigłowcem, rozbudowanymi systemami ZOP itp. A przede wszystkim posiada większą autonomiczność i dzielność morską.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)