Dec 292013
 

Prof. Stanisław Koziej mówiąc o dronach wzywa na Twitterze „Musimy trzymać się czołówki w tym peletonie”, co będzie jednak trudne przy naszym poziomie finansowania. Czołówka, czyli Stany Zjednoczone wydają na projektowanie, budowę i eksploatację pojazdów bezzałogowych ponad $4 mld rocznie. Nie znaczy to wcale, że nie mamy tu nic do powiedzenia lub, że powinniśmy się zniechęcać. To tylko wskazuje na konieczność wyznaczenie własnej drogi długofalowego rozwoju dronów na potrzeby sił zbrojnych i wspierającego je zaplecza przemysłowo – badawczego. Zwłaszcza, że w tej dziedzinie tak gwałtownie się rozwijającej liczy się koncept i umiejętność pożenienia ze sobą różnych technologii w jednym produkcie. Taka zabawa w klocki Lego. Ponieważ jest to blog wojenno-morski, pozostaniemy przy pojazdach bezzałogowych z potencjalnym zastosowaniem w działaniach na morzu. Skromność zasobów finansowych zmusza nas do skupienia wysiłków na „rodnikach krystalizacji”, czyli projektach o największych szansach na realizację, pozostawiających jednocześnie pole dla badań nad kluczowymi technologiami na przyszłość. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) co rok podejmuje za nas pewne decyzje i tegoroczne wybory są dla nas wskazówką:

Na plus:

  • Autonomiczne pojazdy podwodne z cichym napędem falowym do rozpoznania podwodnego
  • Autonomiczne Platformy Nawodne

Na minus:

  • Zintegrowany Modułowy System Monitoringu i Przeciwdziałania Morskim Zagrożeniom Dywersyjnym i Terrorystycznym
  • Autonomiczne Platformy Podwodne

To, co w ostatecznym rachunku zostanie takim „rodnikiem krystalizacji” zależy również od aktualnego stanu posiadania. Coś już zostało rozpoczęte, jak moduł przeciwminowy dla Kormorana i Czapli czy też zakup dwóch zestawów Gavia. Marynarka Wojenna posiada i użytkuje także szereg pojazdów klasy ROV. Dokument nie powstawałby więc w próżni i powinien nas w jakiś sposób ukierunkowywać w naszych wyborach. Technologia nie stanowi panaceum na wszelkie problemy i jeśli nie jest poparta koncepcją, staje się drogim gadżetem. Aby tego uniknąć, nie możemy się sami oszukiwać co do możliwości i celów użycia technologicznych nowinek. Niedawno opublikowana aktualizacja Unmanned Systems Integrated Roadmap FY2013-2038 Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych formułuje niezbędne ramy na ogólnym poziomie w sposób bardzo obrazowy. Systemy bezzałogowe są najbardziej pożyteczne w zadaniach dull, dirty, dangerous. Dull oznacza zadania żmudne, nudne i monotonne. Dirty, czyli brudne to zadania wystawiające człowieka na niepotrzebne ryzyko a dangerous są zadaniami niebezpiecznymi w wyniku przemyślanej akcji przeciwnika.

Tak widzi swój rozwój dronów US Navy. Źródło DoD.

Tak widzi swój rozwój dronów US Navy. Źródło DoD.

Wspomniany dokument natychmiast tłumaczy to na konkretne zadania ale moją preferencją byłoby unikanie uszczegółowień na tym etapie, bo może to blokować twórczą wyobraźnię i spychać wręcz w ustalone schematy. Przykładem pozytywnym unikania schematów niech będzie K-MAX z sukcesem używany w logistyce.

Problem kosztów jest mało omawiany, ale zwraca się uwagę na fakt, że systemy bezzałogowe stają się coraz bardziej złożone a więc i droższe. Ostatnie informacje na temat amerykańskiego UCLASS mówią o samolocie wielkości F-14 Tomcat, czyli maszynie ponad 30-tonowej. Należy więc ostrożnie podchodzić do pomysłu kompensowania braku odpowiedniej liczby załogowych platform tanimi dronami. Trzeba będzie ponieść niezbędne koszty w przypadku misji dirty oraz dangerous, szukając być może oszczędności dla misji dull.

Samo posiadanie pomysłu na bezzałogowiec to dopiero początek drogi. Realizacja pomysłu wymagać będzie odpowiedzi na szereg trudnych pytań i rozwijania nowatorskich technologii. Tak jak niegdyś zadana wielkość okrętu stawiała konstruktora wobec wyboru równowagi pomiędzy pancerzem, prędkością i uzbrojeniem, tak i dzisiejsze pojazdy bezzałogowe można zdefiniować poprzez wybór punktu w przestrzeni zdefiniowanej poprzez kilka parametrów:

  • Zdalne sterowanie czy autonomia. Krytycznym punktem i kluczową technologią jest łączność. Zasięg, niezawodność i bezpieczeństwo łącza stanowi problem sam w sobie i będzie pierwszym punktem ataku przeciwnika. Utrata kontroli nad dronem lub co gorsza przejęcie kontroli nad nim przez przeciwnika oznacza samozniszczenie. Przeciwnik nie musi więc tworzyć systemów uzbrojenia specjalizowanych do zwalczania dronów, a nikt chyba nie ma zamiaru zwalczać ich za pomocą rakiet za pół miliona lub milion dolarów? Tematem przyszłościowym jest sterowanie rojem dronów i ich wzajemna, autonomiczna komunikacja.
  • Automatyzacja czy Inteligencja. Krytycznym punktem będzie zdolność podejmowania decyzji. Te dwa pojęcia nie są przeciwstawne, raczej są to dwa etapy tego samego procesu. Podejmowanie decyzji przez sztuczną inteligencję to raczej pieśń przyszłości, mówimy więc raczej o zaawansowanej automatyzacji i zdolności do podejmowania prostych decyzji. Związane to jest bądź z bezpieczeństwem poruszania się w przestrzeni używanej przez pojazdy załogowe, bądź ze środowiskiem utrudniającym łączność. Typowym przykładem będą pojazdy podwodne. Tak więc NCBR być może całkiem świadomie używa słowa „autonomiczny” w opisie projektów.
  • Zbieranie informacji czy użycie siły. Krytycznym punktem jest odpowiedzialność za skutki użycia. Stosowanie systemów autonomicznych zwłaszcza uzbrojonych, rodzi nie tylko problemy prawne ale równie trudne pytania etyczne. Przykładem niech będzie dyskusja w Stanach Zjednoczonych na temat medalu za odwagę dla operatorów dronów sterujących nimi z np. Waszyngtonu. Zatarcie granicy pomiędzy grą a rzeczywistością prowadzi do bardzo różnych konsekwencji. Dobrą ilustracją jest film Ender’s Game, niekoniecznie tylko dla miłośników science fiction.

Droga jawi się więc mocno kręta ale dająca ogromne możliwości dla ośrodków badawczych, uczelni i przemysłu. Zawsze tak się dzieje w sytuacji narodzin czegoś nowego. Obok środków finansowych znacznie większą rolę niż zwykle, odgrywa potencjał intelektualny. To czego nam brakuje to pewnego rodzaju masa krytyczna i szybkość wymiany informacji. Masa krytyczna odnosi się do ilości osób wymieniających się ideami a szybkość związana jest z otwartością na poglądy i idee innych oraz gotowością do współpracy. Jak widać odeszliśmy daleko od technologii, która widziana w takim zwierciadle staje się pochodną pewnego modelu społecznego. Wróćmy na ziemię. Jeszcze jeden cytat z dokumentu DoD, aby nie pominąć doświadczeń lidera:

Patrząc w przyszłość, dominować będzie modernizacja już istniejących zdolności a ograniczony rozwój nowych możliwości najprawdopodobniej skupiać się będzie na mniejszej liczbie potężniejszych platform zdolnych do działania w otoczeniu o wyższym zagrożeniu.

Wzmianka o wyższym poziomie zagrożenia jest spójna z naszymi planami rozwoju marynarki wojennej i retoryką „państwa granicznego EU”. Cytat określa dwa podstawowe nurty w rozwoju dronów. Jeden to ewolucja tego co już istnieje, być może ograniczenie kosztów eksploatacji lub stopniowe polepszanie parametrów. Drugi ma charakter rewolucyjny i próbuje zaspokoić nienasycony apetyt na coraz większe zdolności i obszary zastosowań dronów.

Tekst miał być zachętą i apelem o nakreślenie naszej własnej drogi rozwoju, wydaje się, kluczowej technologii na użytek bezpieczeństwa narodowego. Czy daje odpowiedź na pytanie o punkt startowy lub inaczej mówiąc jakie projekty mają być „rodnikami krystalizacji”? I czy pozwala nam na próbę wytyczenia choćby najogólniejszego kierunku, jaki powinniśmy obrać startując z tego punktu? „Rodniki krystalizacji” w zasadzie są już zdefiniowane:

  • Moduł MCM dla Kormorana i Czapli
  • Autonomiczne Platformy Nawodne
  • Autonomiczne pojazdy podwodne z cichym napędem falowym do rozpoznania podwodnego

Na liście brakuje czegokolwiek, co lata. Cześć problemu może wynikać z faktu, że UAV będą miały w dużej mierze charakter wspólnych projektów dla połączonych sił zbrojnych. Niemniej jednak dodałbym do listy przynajmniej jeden z dwóch:

  • SW-4 RUAS lub
  • ILX-27

Wyznaczenie kierunków rozwoju wymaga z pewnością sporej pracy wielu specjalistów. Poniższa lista jest zatem podejściem intuicyjnym:

  • rozszerzanie modułu MCM o nowe platformy/sensory pojawiające się w wyniku realizacji planu rozwoju bezzałogowców
  • rozszerzenie zakresu modułu MCM o wykrywanie innych zagrożeń podwodnych niż miny, jak pojazdy bezzałogowe przeciwnika a nawet leżące na dnie okręty podwodne
  • zwiększenie efektywności operatora poprzez kontrolę roju pojazdów bezzałogowych
  • modułowa konstrukcja autonomicznej platformy nawodnej
  • stworzenie dwóch klas platform nawodnych – 11m do przenoszenia przez okręty i perspektywicznej o większej dzielności morskiej i/lub ładowności. Może to być jednostka wielkości nawet popularnych „plastusiów”.
  • stworzenie modułowych sensorów dla RUAS jak
  • detektor anomalii magnetycznych (MAD)
  • automatyczny wyrzutnik boi akustycznych
  • przekaźnik łączności
  • zintegrowanie podwodnych gliderów z siecią C2
  • rozwój technologii taniego zwalczania dronów przeciwnika

Opanowanie powyższych dziedzin nie uczyni z nas lidera ale mamy szansę na nie wypadnięcie z peletonu. Czas jednak działa na naszą niekorzyść. Tak jak powstał plan modernizacji Marynarki Wojennej, niech powstanie plan rozwoju pojazdów bezzałogowych. Inaczej zginiemy w chaosie kiepsko zdefiniowanych wymagań wojskowych i sprzecznych interesów przemysłu. Nie wspominając o wpływach wielkich koncernów.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)