Mar 282015
 

Nigdy za wiele o sensie istnienia marynarki wojennej, zwłaszcza w naszym położeniu geostrategicznym. Każda wątpliwość co do potrzeby jej istnienia, sygnalizowana przez nieobecność tematu w mediach, nieokreśloności budżetu czy planów inwestycyjnych bądź opóźnienia w ich realizacji, powinny nam przypominać o potrzebie powrotu do źródła. Do nieustannego formułowania klarownej funkcji i miejsca marynarki wojennej w strategii bezpieczeństwa państwa.
Zapraszam więc do wspólnej lektury Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP i wskazania, w których jej punktach flota może i powinna odgrywać istotną rolę, a gdzie będzie tylko narzędziem pomocniczym. Jeżeli potraktujemy rodzaje sił zbrojnych jako narzędzie realizacji polityki państwa, dobrze by było rozumieć do czego dane narzędzie się nadaje, a do czego nie bardzo. W tym punkcie z pomocą przychodzi nam świeżo wydana strategia US Navy pod znamiennym tytułem A Cooperative Strategy for 21st Century Seapower. Nie jesteśmy potęgą morską ani nie pretendujemy do bycia nią, skąd więc zainteresowanie akurat tym dokumentem, zwłaszcza w kontekście Polski? Z dwóch powodów – Stany Zjednoczone są państwem morskim a US Navy czołową potęgą morską świata. Możemy więc brać naukę z wiedzy, było nie było eksperta w dziedzinie wojny morskiej. Drugim powodem jest fakt, że nasza strategia opiera się na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i to podwójnie – w układzie dwustronnym (patrz Aegis ashore) oraz wielostronnym w ramach NATO. Jest więc istotne do jakiego stopnia nasze interesy leżą w polu zainteresowania USA, albo jak bardzo są zbieżne z niektórymi interesami naszego sojusznika.

Strategia opracowana przez BBN ma charakter hierarchiczny, zacznijmy więc od początku, skupiając się na aspektach związanych z siłami zbrojnymi, pomijając aspekty społeczno-gospodarcze:

Interesy narodowe określa art. 5 konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Z nich wynikają interesy narodowe w dziedzinie bezpieczeństwa, do których należą:

dysponowanie skutecznym narodowym potencjałem bezpieczeństwa zapewniającym gotowość i zdolność do zapobiegania zagrożeniom, w tym odstraszania, obrony i ochrony przed nimi oraz likwidowania ich następstw;

silna pozycja międzynarodowa Polski i członkostwo w wiarygodnych systemach bezpieczeństwa międzynarodowego;

ochrona indywidualna i zbiorowa obywateli przed zagrożeniami dla ich życia i zdrowia oraz przed naruszeniem, utratą lub degradacją istotnych dla nich dóbr (materialnych i niematerialnych);

Lektura pełnej listy interesów narodowych jest wskazana dla umiejscowienia roli całych sił zbrojnych w odpowiedniej perspektywie. Coś, co kiedyś nazywało się obroną cywilną lub niezależność energetyczna czy skuteczność w kierowaniu Państwem w razie kryzysu ma takie samo znaczenie jak zdolności bojowe komponentu militarnego. Jeśli ważyć każde słowo powyższego teksu to widać hierarchię zadań – od zapobiegania i odstraszania poprzez obronę i ochronę do likwidacji skutków. W tej piramidzie flota ma szansę odegrać ważną rolę w zapobieganiu i odstraszaniu, zwłaszcza w kontekście międzynarodowym, natomiast w obronie będzie w naszej sytuacji spełniała rolę pomocniczą. Podkreśla to punkt drugi. Jedynym wiarygodnym sojuszem jest dzisiaj NATO a najsilniejszym sojusznikiem USA. Jeśli chcemy odgrywać w tym towarzystwie jakąkolwiek rolę, musimy wziąć pod uwagę interesy naszych sojuszników i ich percepcję źródeł zagrożenia. Będąc krajem środkowo-europejskim leżącym pod bokiem jednej z największych potęg militarnych świata o coraz bardziej agresywnej polityce zewnętrznej, łatwo zapominamy o starym powiedzeniu, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

W NATO decydującą rolę militarną i finansową ogrywają Stany Zjednoczone a spośród krajów Europy są to Wielka Brytania, Niemcy i Francja. Dwa z tych czterech państw są potęgami morskimi a Francja zawsze była i jest zainteresowana posiadaniem silnej floty zdolnej do projekcji siły. Dwie tradycyjne potęgi lądowe – Francja i Niemcy mają całkiem odmienne poczucie zagrożenia od naszego. De facto mamy często rozbieżne zdanie z naszymi sojusznikami europejskimi na temat polityki wobec Rosji, która wydaje się dominować popularne i publiczne dyskusje w naszym kraju na temat bezpieczeństwa. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że absolutne bezpieczeństwo oznacza logicznie zdolność do obrony przed kimkolwiek, a więc bycie hegemonem, co najmniej regionalnym. Nie jesteśmy nim, więc nasze bezpieczeństwo w obliczu otwartej wojny zależy całkowicie od skutecznego wsparcia społeczności międzynarodowej, w tym NATO.

Jeśli polegamy na sojuszu transatlantyckim, co warto spojrzeć na priorytety US Navy, zawarte w najnowszej edycji:

Stany Zjednoczone są narodem morskim. Od ponad 200 lat Marynarka Wojenna, Straż Przybrzeżna i Korpus Piechoty Morskiej działają na całym świecie chroniąc obywateli amerykańskich i interesy Stanów Zjednoczonych poprzez reagowanie na kryzysy, a w razie konieczności tocząc i wygrywając wojny. (… ) siły morskie wykorzystują globalne wody międzynarodowe jako przestrzeń do manewru zapewniając dostęp do regionów zamorskich, broniąc kluczowych interesów w tych obszarach, chroniąc amerykańskich obywateli zagranicą i zapobiegając wykorzystaniu morza przez naszych przeciwników przeciwko nam.

Jakie więc są punkty zbieżne pomiędzy tymi dwoma strategiami, dla których Stany Zjednoczone będą gotowe się zaangażować i ponieść istotne koszty (nie tylko materialne)? Czy US Navy potrzebuje naszych czołgów? Z pewnością my potrzebujemy ich związków pancernych, ale odwrotnie? Wracając do strategii BBN-u i schodząc szczebel niżej w hierarchii celów, czytamy:

Z powyższego układu interesów wynikają odpowiadające im cele strategiczne w dziedzinie bezpieczeństwa:

utrzymywanie i demonstrowanie gotowości zintegrowanego systemu bezpieczeństwa narodowego do wykorzystywania szans, podejmowania wyzwań, redukowania ryzyk i przeciwdziałania zagrożeniom;

doskonalenie zintegrowanego systemu bezpieczeństwa narodowego, a zwłaszcza jego elementów kierowania, w tym zapewnienie niezbędnych zasobów i zdolności;

rozwój potencjału obronnego i ochronnego adekwatnego do potrzeb i możliwości państwa oraz zwiększenie jego interoperacyjności w ramach NATO i UE;

wzmocnienie gotowości i zdolności NATO do kolektywnej obrony oraz spójności działań UE w dziedzinie bezpieczeństwa; budowanie silnej pozycji Polski w obu tych organizacjach;

rozwijanie bliskiej współpracy ze wszystkimi sąsiadami oraz budowanie partnerskich relacji z innymi państwami, w tym służących zapobieganiu i rozwiązywaniu konfliktów i kryzysów międzynarodowych;

promowanie na arenie międzynarodowej zasad prawa międzynarodowego oraz uniwersalnych wartości, takich jak: demokracja, prawa człowieka
i wolności obywatelskie, a także podnoszenie w polskim społeczeństwie świadomości praw człowieka i obywatela;

Pierwszy punkt mówi, że mamy być gotowi i nasi przeciwnicy mają być tego świadomi. To jest prawdziwy element odstraszania, polegający na psychologicznym mechanizmie nieuchronności konsekwencji. Co ciekawe, ten punkt działa bez odniesienia się do jakichkolwiek konkretnych zdolności bojowych. Oczywiście, jeśli nie będziemy mieli żadnych zdolności, to nikogo to nie odstraszy, nic jednak nie wspominamy o górnej granicy możliwości bojowych. Ten punkt dla argumentu za istnieniem marynarki wojennej jest neutralny. Podobnie drugi. Ciekawostką jest fakt, że potencjał obronny jest wymieniony dopiero na trzecim miejscu i jako środkowy punkt. I taka jest jego waga. Punkt trzeci zwraca uwagę na konflikt pomiędzy potrzebami a możliwościami i konieczność współpracy sojuszniczej. Innymi słowy mamy nadzieję, że sojusznicy pokryją wspomniany deficyt pomiędzy potrzebą a możliwościami. Tylko co na to sojusznicy? To jest punkt za marynarką wojenną jako tym narzędziem, które leży w sferze zainteresowań naszych sojuszników. Żadna z europejskich potęg nie ma tak silnego poczucia zagrożenia ze strony Rosji jak my i nasi sąsiedzi z republik bałtyckich. Ich zainteresowania są związane o wiele bardziej z morzem – ochroną interesów w odległych regionach, projekcją siły lub ochroną żeglugi a raczej całego systemu handlu morskiego. O tym mówią wszystkie pozostałe cele strategiczne, jeśli spojrzymy na nie oczyma sojuszników. Zwłaszcza ostatni punkt powinien być silnym argumentem za istnieniem marynarki wojennej, gdyż utrzymywanie porządku i ładu międzynarodowego wymaga wysokiej mobilności a flota daje najlepszy kompromis pomiędzy tonażem i czasem przemieszczania ładunków i wojska. Potwierdzenia ponownie szukamy w strategii US Navy:

Ta strategia morska potwierdza dwie podstawowe zasady. Po pierwsze, wysunięta obecność marynarki wojennej jest kluczowa dla osiągnięcia następujących celów, wynikających z wytycznych władz państwowych: bronić kraju, zapobiegać konfliktom, reagować na kryzysy, odpierać agresję, chronić handel morski, wzmacniać partnerstwo i oferować pomoc humanitarną wraz z pomocą w katastrofach. Po drugie, siły morskie są silniejsze, gdy działają wspólnie lub razem z sojusznikami i partnerami. Łącząc nasze indywidualne zdolności i siły tworzymy efekt, który jest większy od sumy poszczególnych składników.

W kontekście sąsiedztwa z potęgami lądowymi i dzielenia z nimi granicy na lądzie, marynarka wojenna będzie najbardziej użyteczna przy zapobieganiu konfliktom i kryzysom oraz ochronie systemu międzynarodowego handlu morskiego przy drugorzędnym znaczeniu przy obronie kraju przed agresją. Jest to doprecyzowanie stosowalności narzędzia jakim jest flota, a nie negowanie wagi obrony narodowej. Problem obrony terytorialnej i integralności Państwa Polskiego jest złożony i nie ma prostej odpowiedzi bądź jednego rozwiązania. Prezydencki dokument próbuje to uchwycić w trzech priorytetach, kładąc nacisk na poziom zagrożenia, który będziemy w stanie zneutralizować samodzielnie i konieczność współpracy międzynarodowej dla zwalczania otwartej agresji militarnej. Różnica w poglądach na charakter i poziom zagrożenia pomiędzy członkami układów sojuszniczych jest wyraźnie widoczna w próbach wzmocnienia kolektywnej obrony i otwartym zdefiniowaniu całej strefy zdarzeń „podprogowych”, czy „trudno-konsensusowych”:

Główny kierunek działań strategicznych w tym zakresie określają trzy priorytety polityki bezpieczeństwa, do których należą:

zapewnienie gotowości i demonstracja determinacji do działania w sferze bezpieczeństwa i obrony oraz wzmocnienie narodowych zdolności obronnych, ze szczególnym traktowaniem tych obszarów bezpieczeństwa narodowego, w których sojusznicze (wspólne) działania mogą być utrudnione (sytuacje trudno-konsensusowe);

wspieranie procesów służących wzmocnieniu zdolności NATO do kolektywnej obrony, rozwój Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony UE, umacnianie strategicznych partnerstw (w tym z USA) oraz strategicznych relacji z partnerami w regionie;

wspieranie i selektywny udział w działaniach społeczności międzynarodowej, realizowanych na podstawie norm prawa międzynarodowego, mających na celu zapobieganie powstawaniu nowych źródeł zagrożeń, reagowanie na zaistniałe kryzysy oraz przeciwdziałanie ich rozprzestrzenianiu się.

Nie jest to łatwe zadania, patrząc na to jaką wagę w całej strategii US Navy przypisuje Europie w całości, nie wspominając o Polsce:

NATO i nasi Europejscy sojusznicy oraz partnerzy pozostają żywotną częścią interesów bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych w regionie i na świecie. Nasza zdolność do współdziałania z sojusznikami pozostaje priorytetem, na co wskazuje dziewięcio-miesięczny wspólny rejs Carrier Strike Group ze sztabowcami Royal Navy na pokładzie i wspólne operacje z marynarką wojenną Francji. Nasza infrastruktura wojskowa w Europie ma fundamentalne znaczenie dla wspierania działań morskich na wodach europejskich i przyległych. Siły morskie operujące w Europie są usytuowane idealnie do przeprowadzenia szybkich, elastycznych akcji w Europie, Afryce, na Bliskim Wschodzie i w Południowo-Wschodniej Azji.

Podkreślając nasze zobowiązania wobec NATO, US Navy będzie dalej wspierać Stałe Zespoły Okrętowe NATO i wydzielać siły do działań w Europie, które oferują unikalne zdolności dla sojuszu jak obrona przeciw rakietom balistycznym na lądzie i na morzu, chroniąc naszych sojuszników i partnerów przed zagrożeniem rakietami balistycznymi.

 

Współpraca międzynarodowa i budowanie sojuszy. To zadanie dla MW RP

Współpraca międzynarodowa i budowanie sojuszy. To zadanie dla MW RP

Wszelkie wyżej wspomniane cytaty dość jasno określają oczekiwania naszego głównego i podwójnego sojusznika wobec nas i Europy. Na zasadzie wzajemności na tacy mamy podany wkład i co byłoby wysoko ocenione jako wzajemność. Jest więc rola dla naszej floty i chociaż bliższa ciału koszula, to powinniśmy spojrzeć odrobinę szerzej, by zobaczyć co my możemy zrobić dla partnerów, jeśli chcemy być netto konsumentem bezpieczeństwa narodowego. Ten wątek współpracy międzynarodowej przewija się w doktrynie BBN-u wielokrotnie. Najkrótsze podsumowanie naszej doktryny zawiera się w jednym zdaniu:

Istotą działań obronnych jest stałe utrzymywanie gotowości do skutecznego reagowania na zagrożenia dla niepodległości i nienaruszalności terytorialnej Rzeczypospolitej Polskiej. Do działań uzupełniających należy aktywne wykorzystywanie szans i uprzedzające redukowanie ryzyk w dziedzinie bezpieczeństwa, między innymi poprzez udział w międzynarodowych wysiłkach na rzecz ograniczania źródeł zagrożeń, w tym w międzynarodowych operacjach bezpieczeństwa.

O ile palmę pierwszeństwa w obronie nienaruszalności terytorialnej kraju należy oddać wojskom lądowym i lotnictwu, to domeną marynarki wojennej powinno być uprzedzające redukowanie ryzyk oraz udział w międzynarodowych działaniach na rzecz stabilizacji sytuacji międzynarodowej. Z tradycyjnego menu funkcji floty – odstraszanie/zapobieganie, kontrola morza, projekcja siły i ochrona żeglugi, samodzielnie powinniśmy się skupić na pierwszej i ostatniej funkcji, do pozostałych dwóch wnosząc pomocniczy wkład dla sojuszników. Flota dzięki swoim unikalnym cechom mobilności i autonomiczności jest idealnym narzędziem ochrony interesów państwa i polityki międzynarodowej. W naszej sytuacji oznacza to zapobieganie eskalacji konfliktów i budowanie sojuszy niezbędnych do pokrycia deficytu pomiędzy potrzebami a możliwościami podsystemu militarnego. Ile środków chcemy poświęcić na takie cele zależy od tego jak politycy postrzegają wagę takich priorytetów. Poprzez analogię do zawodu lekarza, który przede wszystkim ma nie szkodzić pacjentowi, flota powinna i może być istotnym elementem zapobieganiu konfliktom i ograniczaniu ich ryzyka. Jeśli już jednak dojdzie do walki zbrojnej na wielką skalę, flota wciąż może zaoferować manewr na flance i ochronę przed takim samym manewrem przeciwnika.

  4 Responses to “Rola Marynarki Wojennej RP w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego”

  1. Autor nie lubi krytyki ktora wytyka jego slabosci wiec nie publikuje. Jakze to Putinowskie 🙂

    • Witam,

      Krytyka jest dozwolona i wskazana, dopóki skupia się na argumentach. Tak więc Pana zdanie “Wpis kompletnie oderwany od rzeczywistości i realiow tego co MW moze i powinna robic na baltyku i w ramach NATO” jest jak najbardziej dopuszczalny. Jednak, gdy używa się zwrotów deprecjonujących lub pejoratywnych, czy wręcz obraźliwych wobec osób, w tym wobec Prezydenta RP, granice polemiki zostają przekroczone. Blog jest przestrzenią publiczną i nie powinien być miejscem dla ataków personalnych. Dlatego dwa Pana komentarze zostały zablokowane.

      Pozdrawiam,

      Przemek

      • Kompletnie sie nie zgodze. Tu niestety mamy do czynienia z elementarnym niezrozumieniem geopolityki, polityki, strategii (takze ekonomicznej) oraz realiow politycznego PR. Dokument BBN to wlasnie wypadkowa takich uwarunkowan ktora tylko delikatnie zahacza o militaria i marynistyke. Moja ostra krytyka jest podyktowana tym ze traktuje pan ten dokument jako rzetelna podstawe do dyskusji o przyszlosci Polskiej MW a nie popis razacej niekompetencji i glupoty ktory regularnie wyplywa z tamtych kregow. To nie jest takze uwlaczanie nikomu w sposob celowy – to jest stwierdzenie FAKTOW. Przy dostepnych w kraju srodkach analitycznych i wiedzy posrod specjalistow z branzy to co pokazuje BBN to skrajnie szokujaca niekompetencja.

        Natomiast nie uwazam zeby komentarze o figurach publicznych ktorych kompetencje i zachowanie sa obraza dla urzedow ktore maja byc rzekomo “chronione” (co jest wymiernym wskaznikiem jak bardzo niekompetentni ludzie w nich zasiadaja zgodnie z odwieczna zsada “prawdziwa cnota…”) byly nie na miejscu. Nie na miejscu jest obrazliwa krytyka osob publicznych z ktorymi nie zgadzamy sie co do rozwiazan i preferencji. Obrazliwa krytyka nie jest stwierdzenie FAKTU o zenujacym poziomie intelektualnym czy charakterze osob na najwyzszych stanowiskach w panstwie w tym takze prezydenta RP.

        Ja zdecydowanie przekladam wolnosc wypowiedzi – nawet takiej ciagnacej ostracyzm – ponad post-Stalinowskie metody ochrony “autorytetu”.

        • Postaram się ustosunkować do Pana wypowiedzi i proszę to potraktować jako ostateczne ostrzeżenie. Z doktryną BBN można się zgadzać lub nie, ale jest to jedyny oficjalnie zaakceptowany dokument strategiczny, mający większe lub mniejsze poparcie kluczowych ugrupowań w rządzie i parlamencie. Dopóki nie zostanie zmieniony, jest bazą na której można coś budować. Alternatywą są niekończące się spory zwolenników takich czy innych poglądów.
          Nie mówię o ochronie dostojników państwowych tylko o prostych zasadach dialogu, komunikacji i zasad dobrego wychowania. W drugiej części swojej wypowiedzi używa Pan wielu słów oceniających (negatywnie) bez podania najmniejszego śladu argumentu rzeczowego. I z tym się nie zgadzam.

          Pozdrawiam,

          Przemek

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)