Nov 222015
 

Nasz nowy rząd posługuje się często ideologicznymi hasłami w komunikacji ze społeczeństwem. Gdy ideologia zderza się z rzeczywistością, trudno przewidzieć wynik tego starcia. Wszelkie przewidywania przyszłości i plany są w takim układzie obarczone coraz większym błędem i niepewnością bo czynnik silnie emocjonalny odgrywa ważną rolę. Trudno więc dzisiaj stwierdzić, czy plany modernizacyjne marynarki wojennej będą kontynuowane, modyfikowane, czy po prostu pójdą do kosza. W oczekiwaniu na werdykt i mając na uwadze bardzo skromny projekt budżetu na przyszły rok dla Marynarki Wojennej, trzeba wykorzystać potencjał tkwiący w mniejszych projektach aby wzmocnić potencjał floty i nie pozwolić na bezczynność.

Mówiąc o mniejszych projektach mam na myśli systemy czy przedsięwzięcia niekoniecznie małe czy tanie ale takie, które mają szansę na słabszy opór administracji rządu i MON-u. Ze względu na brak wiedzy autora w omawianych kwestiach, lista powinna być traktowana jako seria pytań lub zachęta do kreatywnego myślenia co możemy zrobić czekając na kluczowe decyzje.

SeaRAM dla OHP i Ślązaka.

Przynajmniej z jedną fregatą OHP zostaniemy na następne 10 lat, o czym mało się mówi gdyż naszą uwagę skupiamy na Mieczniku. Pytanie brzmi jak możemy chociaż trochę zwiększyć potencjał fregaty bez nadmiernych inwestycji bez przyszłości. Za późno jest na większą modernizację, ale SeaRAM jest systemem relatywnie prostym w instalacji i co ważne, praktycznie przenośnym. Fregata nie posiada aktualnie ani sensorów ani efektorów wystarczająco skutecznych w obronie przeciwrakietowej, byłoby to więc uzupełnienie rakiet SM-1 służących do obrony przeciwlotniczej. Wydaje się, że są dwie drogi i jej wybór zależy od analizy kosztów i czasu pozyskania uzbrojenia. Pierwsza to modernizacja istniejących dwóch systemów Mk15 Phalanx pochodzących z fregat do standardu SeaRAM (po drodze pewnie jeszcze wersji 1B) i zainstalowaniu ich na fregacie pozostającej w służbie i okręcie patrolowym Ślązak. Druga to zakup nowych systemów i wówczas dla Ślązaka pozostaje otwarte pytanie czy ma być to RAM, SeaRAM lub też RAM Block2 w pionowych wyrzutniach jak ExLS wolnostojących. Po wycofaniu OHP ze służby SeaRAM może być przeniesiony na inny okręt.

Plug-and-Play. Wystarczająco dobry by nie czekać na wynik NARWII. Foto www.defenseindustrydaily.com

Plug-and-Play. Wystarczająco dobry by nie czekać na wynik NARWII. Foto www.defenseindustrydaily.com

 

Wykorzystanie RBS Mk2 pozostałych po modernizacji okrętów typu 660.

Ponownie oba wspomniane wyżej okręty są dobrą platformą do tego typu zabiegów. System planowania misji rakiet nie musi być w pełni zintegrowany z okrętowym systemem C2, chociaż w przypadku Ślązaka wydaje się to być łatwiejsze ze względu na wcześniejszy projekt dla Orkanów. Dla fregaty byłoby to wzmocnienie możliwości zwalczania celów nawodnych, gdyż co prawda wyrzutnia Mk13 ma możliwość odpalania rakiet Harpoon, ale ich zapas zdaje się być mniej niż skromny. Dlatego prowizoryczna instalacja RBS-ów na nieperspektywicznym okręcie nie powinna razić. Podobnie amerykanie uczynili w trakcie testów NSM na okręcie klasy LCS. Ślązak zasługuje na coś nowszego i docelowego.

Potrzeba matką wynalazków. NSM nie musi być zintegrowany z nowymi FF. Foto www.defensenews.com

Potrzeba matką wynalazków. NSM nie musi być zintegrowany z nowymi FF. Foto www.defensenews.com

Zakup 2-3 dronów SW-4 Solo do celów eksperymentalnych.

Dla Marynarki Wojennej w planie modernizacji przewidziano 2 zestawy okrętowe i dwa lądowe, jednak późniejsze doniesienia prasowe mówiły już tylko o zestawach lądowych dla wykorzystania przez marynarkę wojenną. Ponieważ armia może nie być zainteresowana wiropłatami do pionowego startu i lądowania, to flota jest na krawędzi utraty najbardziej naturalnego sposobu używania dronów z pokładów okrętów. Solo ma wystarczające parametry do przeprowadzenia testów mających odpowiedzieć na pytanie, czy drony nadają się w roli rozpoznawczej, ASW, zwalczania min lub translatora łączności. Mogą pełnić rolę rozpoznania i wskazywania celów dla Morskiej Jednostki Rakietowej, o braku którego wspomniał ponownie Maksymilian Dura na Defence24. Mam co do tego artykułu swoje zastrzeżenia, ale cześć wzmiankowanych problemów jest raczej realna. Ciekawe jest porównanie Solo z Bryzą – wiropłat ma znacznie mniejszy udźwig czy zasięg ale identyczną długotrwałość lotu. Ciekawe co z kosztami. Realizacji tego przedsięwzięcia sprzyja zarówno lokalna produkcja przez Świdnik jak i już przeprowadzone testy dla Royal Navy. Nawiasem mówiąc fabryka w Świdniku powinna szukać takich właśnie produktów dla swoich rynków zbytu, bo jeśli nie jest w stanie się utrzymać ze sprzedaży Sokoła czy Solo tylko jedynym wyjściem jest kontrakt na 70 śmigłowców dla Sił Zbrojnych to lepiej niech od razu bankrutuje.

Tak się zaczęło. Może warto powrócić? Ooo! Dwie torpedy! Foto www.gyrodynehelicopters.com

Tak się zaczęło. Może warto powrócić? Ooo! Dwie torpedy! Foto www.gyrodynehelicopters.com

Uzupełnienie Morskiej Jednostki Rakietowej o system obrony przeciwlotniczej NASAMS.

Obecnie obronę przeciwlotniczą dla baterii NSM stanowią armaty 57mm kierowane przez C2 Blenda. Jak jednak na tym blogu pisałem wcześniej o wyważaniu otwartych drzwi, Morska Jednostka Rakietowa opiera się na tym samym co NASAM systemie kierowania ogniem. Rakiety AMRAAM są dostępne, brakuje więc radaru i wyrzutni. Otwarta architektura pozwala na zintegrowanie radaru innego niż używany przez Norwegię Sentinel, chociaż w wywiadzie dla Rzeczpospolitej wspomina się o braku w naszej ofercie odpowiedniego radaru. Być może Bystra spełni wymagania? Mielibyśmy niezły poligon integrując Bystrą z NASAM w ramach baterii nadbrzeżnej. Nawet w przypadku wyboru przez Polskę dla programu NAREW rozwiązania innego niż NASAMS, inwestycja w ewentualne dwa radary Sentinel i kilka wyrzutni na ciężarówkę nie powinno być wielkim problemem. System może równie dobrze pozostać obok NARWII ze względu na prosty fakt kompatybilności i modułowości w ramach Morskiej jednostki Rakietowej. Ponieważ mówimy o rozbudowie MJR i rozszerzeniu jej możliwości, aneks do umowy byłby właściwym narzędziem pozwalającym na uniknięcie kolejnego procesu biurokratycznego w MON-ie.

To i rakiety już mamy. Może dokupić resztę? Foto www.kongsberg.com

To i rakiety już mamy. Może dokupić resztę? Foto www.kongsberg.com

Zbudowanie Autonomicznej Platformy Nawodnej dla celów wojny podwodnej.

Polski CUSV jest ważny z kilku powodów. Jest idealnym uzupełnieniem dla Kormoranów i platformą do kierowania zarówno z okrętów czy przystosowanych statków jak i z lądu. APN może bazować w niewielkich portach położonych wzdłuż wybrzeża nieprzystosowanych do przyjmowania większych okrętów. Jest także szansą dla polskiego przemysłu. Niektóre elementy łamigłówki już mamy wykonane i warto się pochylić nad resztą. Jest to system, który można produkować w średniej skali i który ma szansę na eksport. Ma duży składnik oprogramowania w sobie i dzięki temu świetnie się nadaje jako impuls dla rozwoju lokalnej myśli technicznej. Czy jest użyteczny? W poprzednim wpisie podałem jeden z pomysłów, aby rozszerzyć zakres działania o zwalczanie nie tylko min ale podwodnych dronów przeciwnika w strefie, w której oponent może mieć przewagę na morzu. Mówiąc o własnym przemyśle obronnym powinniśmy sobie zdać sprawę z faktu, że dążenie do samowystarczalności za wszelką cenę jest ideologią niszczącą tenże właśnie przemysł. Samowystarczalne są Stany Zjednoczone, Rosja, Francja a aspirują Wielka Brytania czy Chiny. My możemy się zastanowić w jakich fragmentach możemy być konkurencyjni na rynku lokalnym i europejskim. Ponadto nasze firmy z sektora obronnego muszą się umieć utrzymać z produkcji cywilnej. Systemy bezzałogowe i autonomiczne są dobrym przykładem, na co wskazuje choćby WB Electronics.

Brytyjska wersja APN. Coś dla nas zanim zaczniemy budować okręty podwodne. Foto www. asvglobal.com

Brytyjska wersja APN. Coś dla nas zanim zaczniemy budować okręty podwodne. Foto www. asvglobal.com

Jak dotychczas, nasza uwaga zwrócona jest na największe i pewnie najważniejsze pozycje programów modernizacyjnych. Jest oczywiste, że zarówno ludzie w granatowych mundurach jak i ich cywilni sympatycy oczekują przede wszystkim okrętów. Co jednak, jeśli znów trzeba będzie czekać? Jeśli lepsze będzie wrogiem dobrego? Jeżeli koszt planu modernizacji jest niedoszacowany ( a raczej tak właśnie jest) to trzeba mieć wizję alternatywną by nie popaść w marazm.

  One Response to “By nie popaść w marazm”

  1. Strasznie sie czyta takie artykuly! Czy autor zdaje sobie sprawe z tego co proponuje? Przeciez to same sensowne, praktyczne, rzeczowe propozycje ktore mozna od razu rozwazac na poziomie wstepnych wycen i analiz technicznych w dodatku przedstawione w sposob taki ze latwo szacowac koszty i kontrolowac ich postep od strony organizacyjnej!

    To skandal! Nie wolno dopuscic aby tego typu myslenie zakorzenilo sie w Wojsku Polskim!

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)