Dec 042015
 

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić mówi stare porzekadło i pasuje jak ulał do propozycji dozbrojenia Ślązaka. Ten wpis jest kontynuacją dyskusji toczącej się w części Komentarze. Zanim padną jakiekolwiek słowa o szczegółach technicznych, trzeba otwarcie powiedzieć, że warunkiem koniecznym realizacji takiego programu jest jasne ograniczenie projektu finansowo i przede wszystkim czasowo. Nikt nie chce przedłużać epopei Gawrona vel Ślązak i wszelkie dodatkowe opóźnienia będą źle odbierane. Biorąc pod uwagę ewentualne korzyści wojskowe i propagandowe, być może 1-2 miesiące dodatkowo byłyby akceptowalne, bo mieszczą się po prostu w ramach typowego „poślizgu” projektu. Z natury rzeczy mówimy więc o systemach już w naszym posiadaniu, o krótkim czasie dostawy oraz już zintegrowane lub nie wymagające integracji. Byłaby to także ocena możliwości oferowanych przez koncepcje MEKO. Część modułów uzbrojenia w standaryzowanych kontenerach można przygotowywać równolegle do budowy okrętu. Narzucenie górnych ograniczeń na zakres, czas i koszt wydaje się być niezbędne również ze względu na niebezpieczeństwo postrzegania takiego przedsięwzięcia jako odwracania uwagi i środków od celu podstawowego, jakim jest pozyskanie nowych okrętów. Niestety żyjemy w świecie gdzie program budowy okrętów jest zadeklarowany ale nie realizowany i musimy sobie zadać pytanie jak długo mamy czekać na rzeczywiste działania oraz czy czas oczekiwania nie będzie zbyt długą bezczynnością.

Najprostszą rzeczą wydaje się być wyposażenie okrętu w rakiety przeciw-okrętowe. W grę wchodzą oba typy na wyposażeniu Marynarki Wojennej, a więc SAAB RBS15 oraz Kongsberg NSM. To, co się liczy to dostępność od ręki, czas i koszt integracji, cena jednostkowa zakupu oraz jednostka ognia możliwa do zainstalowania na okręcie. Poniżej proste porównanie obu pocisków.

NSM-RBS.001

W zasadzie oba pociski są dostępne. RBS15 został zakupiony w liczbie 36 sztuk, więc jest dodatkowa jednostka ognia do dyspozycji. Jeżeli ORKAN-y będą uznane za nieperspektywiczne, Ślązak będzie miał okazje korzystać z zapasów po wycofywanych jednostkach aż do wyczerpania resursów rakiet. RBS15 jest już zintegrowany z Tacticos, co powinno ułatwić sprawę. Rozwiązanie ma sens w przypadku albo anulacji programu Miecznik, albo jego znacznego odłożenia w czasie i pozostawienia Ślązaka jako jedynego w miarę nowoczesnego okrętu nawodnego na najbliższą dekadę.

NSM jest również dostępny dzięki rozszerzeniu umowy na Morską Jednostkę Rakietową. Umowę być może da się rozszerzyć dla uzupełnienia stanu rakiet, ale i wówczas cena jednostkowa rakiet nie powinna wzrosnąć. Minusem jest brak integracji z systemem zarządzania walką, chociaż chyba istnieje klauzula w kontrakcie z Thalesem o możliwej integracji dodatkowych systemów w ramach umowy. Plusem NSM jest jego znacznie mniejsza waga, co przy potencjalnych ograniczeniach wagowych na okręcie pozwoli na zwiększenie jednostki ognia. Zaletą tej opcji jest integracja NSM z Tacticos jako inwestycji w projekt Miecznik opóźniony przez biurokracje, ale nie odłożony „na półkę”.

NSM jest wystarczająco dobry do obezwładnienia średniej wielkości okrętu. Foto www.janes.com

NSM jest wystarczająco dobry do obezwładnienia średniej wielkości okrętu. Foto www.janes.com

Drugim w kolejności uzbrojeniem do wdrożenia jest obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa. Nie mamy niestety komfortu posiadania na stanie systemu czy rakiet przeciwlotniczych (za wyjątkiem AMRAAM odpalanych z powietrza i ziemi). W selekcji kandydatów niech nas wesprze zakwalifikowanie systemów do jednej z trzech kategorii:

  • „Powszechny” – do takiej klasy zaliczyć można amerykańsko – niemiecki RAM i jego odmianę SeaRAM. W zasadzie system obrony przeciwrakietowej krótkiego zasięgu, ograniczonego do horyzontu radarowego. Plusem systemu jest łatwość instalacji, dość małe wymagania wobec okrętu i jego sensorów oraz spora jednostka ognia. Minusem jest teoretycznie zasięg, ale do zwalczania rakiet wystarczający. Jeśli korweta będzie pozbawiona informacji z zewnątrz ostrzegających o ataku, to okręt jest ograniczony do horyzontu radarowego – około 25-30km pod warunkiem wykrycia przez radar celu na tej odległości. Najprostsza reguła mówi, że pierwsze przechwycenie celu jest możliwe w połowie dystansu od momentu wykrycia, czyli w odległości 12-15 km od okrętu. RAM Block2 ma zasięg 1.5 raza większy od poprzedniej wersji, a więc właśnie w tym przedziale. System nie nadaje się natomiast do zwalczania samolotów poza zasięgiem używanego przez nie uzbrojenia.

 

  • „Maksymalny” – czyli oferujący największe możliwości dostępne dla danej klasy okrętów. Do tej kategorii zalicza się CAMM posiadający możliwość korekty kursu rakiety poprzez łącze niezależne od radaru i zasięg powyżej 25km. Dzięki temu można teoretycznie wykorzystać maksymalny zasięg rakiety wobec celów manewrujących. ESSM ma zasięg około 50km ale łącze jest realizowane w paśmie X i S za pomocą radaru z wiązką formowaną elektronicznie w obu płaszczyznach, czego Ślązak nie posiada. Alternatywą jest wykorzystanie STIR w trybie ciągłego podświetlania celu co zmusza obronę do sekwencyjnego wyboru celów. Większy zasięg kosztem siły ognia. Tak więc CAMM wydaje się być najlepszym aktualnie dostępnym rozwiązaniem dla korwet i lekkich fregat. Wyrzutnie potencjalnie interesujące to Sylver A35 oraz 3 Cell ExLS, obie przystosowane do odpalania CAMM, przy czym ExLS oferuje czteropak dla rakiet CAMM czego nie pokazuje broszura Sylver. Daje to ExLS trzykrotną przewagę w pojemności magazynu rakiet nad A35 przy jednocześnie mniejszej powierzchni wyrzutni. Próby mają się zakończyć w 2016 roku.
Dobre rozwiązanie dla korwety. Duża pojemność, średni zasięg - CAMM w ExLS. Foto - www.lockheedmartin.com

Dobre rozwiązanie dla korwety. Duża pojemność, średni zasięg – CAMM w ExLS. Foto – www.lockheedmartin.com

  • „Kompatybilny” – czyli zgodny z wyborem dostawcy dla projektu Narew lub z używanym AMRAAM przez Siły Powietrzne. Ta opcja oznacza oczekiwanie do pierwszego remontu okrętu, nie spełnia więc postulatu zdążenia na czas. Dla formalności należałoby zwrócić uwagę na AMRAAM, dostępny od zaraz. Nie ma on wersji odpalanej z okrętów, ale przy krótkim zasięgu być może nie potrzebowałby korekty kursu lub też NASAMS ma łącze niezależne od radaru. Wówczas, przynajmniej teoretycznie istniałaby szansa będąca technologicznym krokiem wstecz, czyli odpalanie AMRAAM z wyrzutni Mk 29.
Krok wstecz, ale... Foto www.seaforces.org

Krok wstecz, ale… Foto www.seaforces.org

Z powyższego rzutu okiem na dostępne możliwości rodzą się dwie ewentualne propozycje:

  • „Minimalistyczna” – kopiujemy konfiguracje uzbrojenia znaną z korwet K-130 w postaci dwóch wyrzutni RAM. Układ ograniczający się do samoobrony przed atakiem rakietowym z małymi możliwościami obrony okrętu/statku towarzyszącego i zalecany w przypadku zarzucenia realizacji projektu Miecznik. Trudno kupować jakikolwiek system tylko dla jednego okrętu. Wówczas można pójść drogą Royal Navy, która aż do pojawienia się niszczycieli T45 stała na stanowisku, że każdy okręt powinien być zdolny do samoobrony. Kombinacja RAM/SeaRAM mogłaby się pojawiać na wszystkich dostępnych jednostkach nawodnych marynarki wojennej. Jeden z czytelników blogu, Oskarm, ujął to w zgrabne sformułowanie uRAMowienia Marynarki Wojennej.

 

  • „Rekomendowana” – Instalacja na Ślązaku systemu SeaRAM, być może pochodzącego z modernizacji Phalanx na OHP w nadziei, że program budowy okrętów nawodnych będzie kontynuowany. Przy takim założeniu warto sprawdzić możliwość instalacji 3 Cell ExLS pozwalającego na odpalanie CAMM (w przyszłości) lub RAM Block 2 (tymczasowo). Pozostawia to otwartą ścieżkę rozwoju do konfiguracji docelowej dla Ślązaka i przyszłych Mieczników.

Trzecią grupą wyposażenia/uzbrojenia, w którą warto zainwestować jest Radar/Communication ESM wraz z pułapkami i wabikami. Parę lat temu na konferencji OPV zaprezentowano przykładową konfigurację dla okrętu patrolowego, która nie wymagała nawet osobnego specjalisty do walki elektronicznej a software mieścił się w laptopie. System daje szansę na ostrzeżenie przed atakiem i świadomość sytuacyjną sięgającą poza horyzont radarowy. Dużo się pisze i dyskutuje na temat tak zwanych „twardych środków” walki z atakiem rakietowym, ale mało o środkach „miękkich”. Jednak analiza historycznych przypadków użycia rakiet przeciw-okrętowych przynosi dość zaskakujące liczby. W swej książce Fleet Tactics and Coastal Combat, Wayne Hughes zamieszcza dość dobrą ocenę skuteczności rakiet, niestety nie uwzględniającą postępu elektroniki:

  • atak na bezbronne cele – 63 rakiety odpalone, skuteczność 91%
  • atak na cele zdolne do obrony, ale nie wykorzystujące tej możliwości w pełni – 38 rakiet odpalonych, skuteczność – 68%
  • atak na cele bronione – 121 rakiet odpalonych, skuteczność 26%.

Tylko niewielki procent skutecznej obrony przypisano zestrzeleniu rakiety przez obronę przeciwlotniczą. Z pewnością liczby te wyglądałyby dzisiaj inaczej, chociaż postęp dotyczy zarówno obrony jak i ataku. Mimo wszystko systemy obrony pasywnej wykazały się wysoką efektywnością, co pozwala na zwiększenie szans rakiet i systemów przeciwrakietowych w obronie okrętu przed salwą.

Nie ma w tym tekście niczego o zwalczaniu zagrożeń spod wody. Zbyt mało znalazłem danych, by się na ten temat wypowiadać. Najwyraźniej korweta jest przystosowana do instalacji sonaru podkadłubowego, jak na przykład Kingklip, ale trudno powiedzieć, na ile taka idea ma szanse na szybką realizację. Inna sprawa to rosnące potrzeba spojrzenia na zagrożenia podwodne szerzej, niż tylko walkę z okrętami podwodnymi. Rozwój autonomicznych pojazdów podwodnych będzie to wymuszał.

Marynarka Wojenna ma do pokonania dwie przeszkody, brak uzgodnionej i jasnej misji popieranej przez polityków i społeczeństwo oraz biurokrację nie będącą w stanie podjąć kluczowych decyzji w czasie pozwalającym na podpisanie kontraktów zanim zmienią się poglądy polityków. Presja czasu jest na tyle duża, aby usprawiedliwiała wszelkie działania zgodne z filozofią małych kroków. Jeśli opisana propozycja zamknęłaby się w koszcie 1-2 miesięcy opóźnienia i 200-300 mln PLN inwestycji to nie powinna być przeszkodą w realizacji podstawowego programu rozbudowy floty, a wręcz mogłaby stanowić jego uzupełnienie. Czy to jest możliwe pozostaje tematem do dyskusji.

 

  9 Responses to “Uzbroić Ślązaka – ale jak?”

  1. Jaka jest (szacunkowa) część kosztów na system radiolokacyjny Ślązaka? Ile kosztowałoby przezbrojenie w lepszy radar i czy jest wogóle na to miejsce i zapas mocy i podsystemów?

    Zważywszy na to jak dużo zainwestowano w rakiety NSM i RBS warto by wykorzystać środki racjonalnie i zapewnić przede wszystkim dobry pakiet sensorów który okręt taki jak Ślązak mógłby wykorzystać do wspomagania rakiet, lotnictwa i innych okretów. Tym samym nie byłoby ograniczeń w modernizacji i rozbudowie systemów OPL.

    Nie wiem czy dobrze pamiętam ale kłaniałoby się tu rozwiązanie z patrolowców Holland które uzbrojenie mają symboliczne ale są duże, pojemne i mają przyzwoite radary ( z tym że niekoniecznie o takie mi chodzi – specyfiki tu nie pamiętam)

    • Ślązak posiada wystarczająco dobry radar do prostych systemów jak RAM, czy CAMM. Natomiast uzbrojenie w radary z elektronicznym formowaniem wiązki nie wchodzi chyba na razie w grę. Trzeba czekać na dalszy postęp tedhnologii i integrację nowych radarów z istniejącymi systemami zarządzania walką. Są nowinki, jak TRS-4D, czy nowy radar Thalesa NS-100. Zintegrowany maszt na Holland też nie wchodzi w grę, bo Ślązak jest chyba za mały. jest to duża masa położona wysoko i wymaga uwzględnienia tego faktu chyba na etapie projektowania. Polecam artykuł http://www.bmtdsl.co.uk/media/5045591/BMTDSL-When-is-a-Mast-a-Mast-Confpaper-RINAWarship-Jun10.pdf

      Pozdrawiam,

      Przemek

  2. Z rozwazaniami jak uzbroic Slazaka, moim zdaniem nalezy zaczekac na to co dalej z Miecznikami i Czaplami. Jesli bedzie to mozliwe, to nalezalo by wyposarzyc Slazaka w to samo uzbrojenie.

    Wymiany Smarta-S na cos sensowniejszego bym sie nie spodziewal przez 15-20 lat, bo ktos musialby beknac za ten wybor i wydane pieniadze…

    • Teoretycznie tak, ale kiedy podejmie się decyzję o:

      1. Budowie w ogóle.
      2. Systemach uzbrojenia w szczególe, zwłaszcza OPL?

      jeśli za 2-3 miesiące, to OK. Jeśli nie, to deficyt budżetowy zabije wszelkie projekty.

      Przemek

  3. Podjęcie decyzji nie przeszkodzi w skasowaniu programu gdy rozdawnictwo zacznie dusić budżet a Ślązak pamięta to aż za dobrze.

  4. Panowie pozwolę sobie na trochę inne spojrzenie na ten temat. Wydaje mi się że doraźna budowa MW oparta o brak długo okresowej wizji jaki w konsekwencji powinna mieć kształt i jakie zadania przed nią postawić to trochę błądzenie we mgle. Remont OHP, dozbrajanie Ślązaka czy inne proponowane pomysły nie doprowadzą w dłuższym okresie do wzrostu potencjału naszych sił morskich a raczej pozwolą decydentom na zasypywanie gruszek w popiele. Zgadzam się z Panem oskarm że może warto trochę poczekać bo jeszcze nie wiemy co nowe władze z planami poprzedników zrobią. Tak czy siak posiadanie kilku rodzajów dość przypadkowo pozyskanych okrętów moim zdaniem nie jest sposobem na nowoczesną MW. Nawet gdy to by zrealizować to będziemy mieli jedną starą fregatę OHP, trzy kutry rakietowe z RBS ami i starego Orła pod wodą ,prawie nowoczesną korwetę Ślązak i do tego NJR. Pewnie pozwoli to na spokój wśród polityków ale na pewno nie u generałów a już nie u ludzi zatroskanych stanem polskiej MW. Obawiam się jednak że Pan xxx również ma rację że program modernizacji zduszą programy socjalne . Klincz w jakim od wielu lat jest polska MW powoduje że szukamy jakichkolwiek sposobów by choć trochę to zmienić ale prawdopodobnie efekty takich działań mogą obrócić się przeciwko siłom morskim w ogóle.
    Pozdrawiam Jcek

    • Witam,
      Jak Pan sam zauważył, jesteśmy w klinczu. Rzeczywiście istnieje takie niebezpieczeństwo, że robiąc cokolwiek uspokajamy sumienia polityków i odkładamy sprawę na półkę. W zasadzie to nas doprowadziło do sytuacji, w której jesteśmy. Z drugiej strony, gdyby nic nie było robione, Orkany byłyby kutrami patrolowymi bez rakiet, a fregat w ogóle by nie było, podobnie jak Kobbenów. Jedna uwaga, generałowie będą spokojni podobnie jak politycy. Potrzeby armii i lotnictwa są tak duże, że miną wieki zanim ktoś się zacznie martwić marynarką wojenną. Co do koncepcji, to mamy ich kilka ale brak decyzji. Mamy plan, ale bez realizacji. To co obserwuję, to dwie prawidłowości. Pierwsza mówi, że łatwiej nam coś kontynuować, niż zaczynać nowe. Druga mówi, że Marynarka Wojenna nie ma takiego lobby jak lotnictwo.

      Pozdrawiam,

      Przemek

  5. Dziennik Zbrojny napisał kilka dni temu:
    “Rozwiązania opracowane w MBDA mogą znaleźć szersze zastosowanie w Siłach Zbrojnych RP, bowiem jak mówił Didier Philippe, przeciwlotnicza MICA została wybrana dla Gawrona.”
    http://dziennikzbrojny.pl/artykuly/art,9,40,9687,inne,wydarzenia,nowa-generacja-aster-30-moze-chronic-polske

    Są jakieś inne źródła, które to potwierdzają?

    • Ja ich nie znam, jakkolwiek gdzieś czytałem o takiej opcji. Tyle, że to było chyba zanim Gawron zmienił się z w Ślązaka. Dwa zasadnicze pytania związane z systemem plot dla Ślązaka są następujące:
      1. Czy w ogóle planuje się rozwój sił nawodnych?
      2. Czy dopuszczone zostanie ewentualnie rozwiązanie, w którym MW będzie miała swój własny system plot, niekompatybilny z Wisłą?

      Odpowiedź negatywna na pierwsze pytanie kończy cały algorytm modernizacji floty. W okręty podwodne nie wierzę. Odpowiedź pozytywna otwiera dyskusję na temat rakiet i systemów typowo morskich i podwójnego użycia lądowo-morskiego. Lista takich rakiet jest niezbyt długa i nie sądzę, aby decydenci w sprawie Narwi brali potrzeby MW pod uwagę. Może za wyjątkiem sytuacji, gdy nasz rodzimy przemysł dostrzeże w MW dodatkowy rynek, pomimo że tak mały. Wspomniana lista to CAMM, Mica, Aster, Barak, Umkhonto. Pewnie coś jeszcze przeoczyłem.

      Pozdrawiam,

      Przemek

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)