Nov 272016
 

Nużącą wręcz regułą w naszej rodzimej polityce jest rewolucyjny zapał do burzenia dorobku poprzedników i budowanie wszystkiego od nowa. I to pomimo lektury szkolnej w postaci Nie-Boskiej Komedii Zygmunta Krasickiego nie pozostawiającej złudzeń co do końca rewolucji:

(…) widziałem wszystkie stare zbrodnie świata ubrane w szaty świeże, nowym kołujące tańcem – ale ich koniec ten sam, co przed tysiącami lat – rozpusta, złoto i krew.

Po tym poetyckim wprowadzeniu w temat, proponuję spojrzeć na plan modernizacji z 2012 roku i spróbować wykonać to co obiecał nam minister Macierewicz czyli urealnić plan. Co prawda Pan Macierewicz chyba tego dokonał chociaż wiele miesięcy później niż obiecywał, ale wynik utajnił. Ćwiczenie powinno obok zapewnienia elementu rozrywki oczyścić masze myśli i sprowadzić nas na ziemię, tak abyśmy mogli skupić uwagę na tym co realne.
Nasz zmodyfikowany plan jest podzielony podobnie na obszary:

  • Rozpoznanie
  • Rażenie
  • Przetrwanie i Ochrona
  • Wsparcie Działań
  • Mobilność Wojska

Wprowadzone zmiany to obok nielicznych nowych pozycji przeniesienie Czapli z Rażenia do Rozpoznania i Lublinów ze Wsparcia do Mobilności Wojsk. Pewnej modyfikacji uległa również oś czasu. Obecnie są to dwa 6-letnie okresy planowania podzielone dodatkowo na cztery okresy 3-letnie. Zwłaszcza pierwszy okres 2016-2019 jest ważny bo pokrywa się z kadencją obecnego rządu. Co dalej jest niepewne bo rząd może działać zgodnie z hasłem hulaj dusza piekła nie ma.

Granice możliwości narzucają nam dostępne środki i trzeba je w jakiś sposób oszacować. Próba rozszyfrowania budżetów MON-u z minionych lat prowadzi do być może niewłaściwego wniosku, że dno inwestycyjne dla Marynarki Wojennej było na poziomie około 200-250 mln PLN. Natomiast górna granica w relacji do całości budżetu nie przekraczała zwykle 8-10%. Do obecnych planów na przyszłość mówiących o 13-15% się nie odnoszę, bo jak mawiał mój Szef – „budżet to budżet a rzeczywistość to rzeczywistość”. Przy założeniu około 8 mld PLN rocznie na modernizację sił zbrojnych (programy operacyjne) mamy dla marynarki wojennej 600-800 mln PLN rocznie. Musimy poczynić również założenie co do tego z jakiej puli będą zakupywane śmigłowce i baterie przeciwlotnicze dla marynarki wojennej. Jeśli flota ma sfinansować „swoją” część programów śmigłowcowego i Narew to należy odliczyć szacunkowo 300 mln PLN rocznie od sumy 600-800 mln PLN. Zostaje około 400 mln PLN rocznie na inwestycje w jednostki pływające i ich wyposażenie wraz z rozpoznaniem.

W takim układzie programy Kormoran, Ślązak i drugi NDR wyczerpują w zasadzie nasze zasoby do końca pierwszej ćwiartki okresu planowania. Dalej istnieją silne ograniczenia również na wielkość zakupu jednostkowego. Przykładowo okręt za 2.4 mld PLN byłby jedyną inwestycją trwającą sześć lat co prowadzi nas do absurdu. Co prawda rząd najwyraźniej jest zainteresowany przeciąganiem budowy okrętów mając w zamierzeniu wspieranie polskich stoczni zamówieniami publicznymi, ale to nabiera sensu dopiero przy większej liczbie zamówień, co w praktyce oznacza większą liczbę okrętów za mniejszą cenę jednostkową. Wówczas spośród czterech stoczni „dopuszczonych” do tortu należałoby wybrać dwie do jego podziału – Remontową najwyraźniej w najlepszej kondycji finansowej i dającej sobie radę w Kormoranem i jednej wybranej stoczni związanej z PGZ. Nie powinniśmy też lekceważyć polityczno-budżetowych oporów dla projektów o wartości przekraczających równowartość rocznego budżetu inwestycyjnego. Proporcjonalnie do budżetu nawet nieuzbrojona korweta Ślązak jest droższa od amerykańskich lotniskowców Ford czy brytyjskich Queen Elizabeth ze wszelkimi z tego faktu wynikającymi konsekwencjami. Mamy więc do wyboru trzy alternatywy jeśli chodzi o jednostki pływające:

  • kontynuację programu korwet w kategorii 2.000 ton/1.2 – 1.5 mld PLN w nadziei, że przetrwają walki budżetowe,
  • kontynuację programu Czapla w kategorii OPV 2.000 ton/400mln PLN
  • budowę korwet walki przeciw-podwodnej w kategorii 1000 ton/750 mln PLN czyli następców Kaszuba w prostej linii.

Przy czym opcje druga i trzecia mogą ze sobą współistnieć.

Poniżej tabele planu z komentarzami.

modernizacja-2016-22

Rozpoznanie to najłatwiejsze pole do inwestowania ze względu na relatywnie niski poziom inwestycji jednostkowych i spory zwrot z inwestycji w postaci zdolności. Czapla musiałaby wrócić do źródeł i stać się klasycznym patrolowcem bez wymogu standaryzacji z Miecznikiem, który i tak znika z planu. Jako okręt patrolowy z możliwością wymiany skonteneryzowanych modułów może wspierać działania przeciwminowe (tak jak to było w pierwotnym planie) ale również być namiastką utraconych okrętów rozpoznania radioelektronicznego dzięki modułom ELINT/SIGINT.

Istnienie okrętów patrolowych lub korwet daje powód i uzasadnienie do inwestycji w UAV pokładowe pionowego startu i lądowania. Na pewno ciekawym rozwiązaniem byłoby coś na wzór TALON-a testowanego na ACTUV a więc balonu, latawca na uwięzi z sensorami elektro-optycznymi czy ESM poszerzającymi zasięg horyzontu. Bezzałogowce startujące z lądu byłyby wsparciem dla NDR-u i ogólnie dla marynarki wojennej uzupełniając Bryzy w tworzeniu i utrzymaniu obrazu sytuacji w regionie.
Rażenie to najbardziej wyczekiwana i ceniona przez marynarzy i entuzjastów marynarki pozycja ale i najbardziej kontrowersyjna i trudna. Bezdyskusyjny jest drugi NDR bo kontrakt jest w fazie realizacji. Pozostałe inwestycje to śmigłowce do zwalczania okrętów podwodnych i kontrowersyjna propozycja korwet 1.000 tonowych tak krytykowanych z powodu małej dzielności morskiej i naturalnego ograniczenia systemów uzbrojenia. Śmigłowce będą potrzebowały uzupełnienia okrętami z sonarem holowanym ale na razie pozostanie z nami przez 15 lat wyremontowana fregata a nowe możliwości w postaci niewielkich korwet pojawią się dopiero po 2025 roku. Niemniej wyznacza to jakąś ścieżkę do podążania w przyszłość. Nakreślone realia finansowe pozostawiają marynarzy z alternatywą diabła – nieuzbrojone OPV z większą dzielnością morską czy odwrotnie niewielkie uzbrojone korwety z ograniczoną dzielnością morską.

Największą stratą jest całkowita utrata sił podwodnych i to jest pytanie nabrzmiewające wymagające interwencji chirurga. Jedna opcja to leasing i przeczekanie ale tylko mając nadzieję na wyższy budżet w przyszłości. Druga to otwarte stwierdzenie niemożliwości kontynuacji i ulokowanie środków w inne inwestycje z tabeli. W zasadzie nawet przy poprzednim planie i jego proponowanym poziomie finansowania wciąż żywa była alternatywa okręty nawodne ALBO podwodne, lecz nie razem. Przy aktualnym stanie rzeczy projekt Orka z rakietami manewrującymi dalekiego zasięgu jest tylko i wyłącznie propagandowym hasłem bez pokrycia na potrzeby polityki wewnętrznej rządu.

Przetrwanie i Ochrona to drugi co do wielkości obszar inwestycji. Wszyscy mają nadzieję na kontynuację programu Kormoran i zakup śmigłowców SAR pomimo nieustających zawirowań wokół programu. Baterie przeciwlotnicze z pierwotnego planu równie kosztowne jak NDR będą chyba miały priorytet wśród sztabowców i zostaną zrealizowane w ramach programu Narew. Program Kijanka daje szansę nie tylko Czaplom ale i Autonomicznej Platformie Nawodnej kontrolowanej z lądu. Jeśli nawet tylko część modułu byłaby możliwa do przenoszenia przez pojazdy autonomiczne to otwiera się szansa na kontynuację projektu takiego pojazdu (aktualnie chyba zamrożonego) i rozmieszczenie modułów wzdłuż wybrzeża w niewielkich portach. Byłaby to swego kompensata wycofywanych trałowców typu 207 przy czym APN obok łodzi 11 metrowej mogłaby przybrać postać większej jednostki rzędu 100 ton. Okręty ratownicze to kolejna strata wynikająca poniekąd z likwidacji sił podwodnych.

Wsparcie Działań to obszar dwuznaczny. Finansowo swego rodzaju bufor budżetowy i miejsce dla projektów realizowanych w „miarę możliwości” a z drugiej strony przemysłowo jest to źródło zamówień dla krajowych stoczni w pełni możliwych do realizacji. W tym obszarze być może najbardziej uwidacznia się rozbieżność interesów marynarki wojennej i rządu. Paradoks budowy okrętów wsparcia bez okrętów potrzebujących tego wsparcia byłby nonsensem dla marynarzy ale pożądaną kroplówką dla stoczni w zapaści.

Mobilność Wojska to kolejny obszar kontrowersji i braku koncepcji. W tym wypadku niezbędne jest zdanie armii na temat jak bardzo jest zainteresowana taką mobilnością. Są co najmniej cztery drogi do rozważenia:

  • Wojsko jest zainteresowane mobilnością na sąsiednie teatry działań. Wówczas projekt Marlin ma sens ale musi być odłożony ze względu na koszty poza 2028 rok.
  • Wojsko jest zainteresowane mobilnością na Bałtyku i szuka następców Lublinów. Wówczas można rozpatrywać różne alternatywy technologiczne po 2025 roku.
  • Wojsko jest zainteresowane mobilnością ogólnie i rząd decyduje się na dzierżawę statków cywilnych lub udział w podobnym przedsięwzięciu międzynarodowym.
  • Wojsko nie wykazuje zainteresowania mobilnością i wówczas możemy szukać alternatywy Lublinów w ich funkcji stawiacza min.

Sztuczne ograniczanie własnych planów w porównaniu do potrzeb jest złą praktyką, ale równie nieskuteczną jest ignorowanie ekonomii i polityki. Rozwiązaniem jest żmudny szacunek tego co możemy uznać za optymistyczne ale jednocześnie realistyczne. Zaczęliśmy dramatem, zakończmy poezją. Kochanowski wołał :

Nie porzucaj nadzieje Jakoć się kolwiek dzieje:
Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,
A po złej chwili piękny dzień przychodzi.

  11 Responses to “Kontrowersyjny plan modernizacji Marynarki Wojennej”

  1. Panie Przemku

    Nakreślona przez pana wizja budżetu ograniczonego do 400mln zł jest bardzo realistyczna. Pogarszające się wyniki finansowe i nawarstwienie programów priorytetowych spowoduje że walczyć będzie trzeba o każdy grosz. Potrzeby PGZ mogą spowodować utrzymanie floty pomocniczej, natomiast nie ma co liczyć na okręty wojenne. Martwi mnie tylko Orka – polityczny straszak dla ciemnego luda (Poland stronk) i rakiety manewrujące o zasięgu 1500+ km dla SGWP (żeby gry sztabowe fajniej wyglądały). Jeżeli MON się na to złapie to będzie to cios w serce dla marynarki na długie lata w przyszłości bo finansowanie spłacać będziemy jak F-16.

    Popatrzmy w przyszłość – MW po 2019 będzie składała się z powoli zużywających się trałówców i Orkanów oraz jednego Ślązaka i jednej (dwóch?) fregat w służbie na kilka lat, ale z niesprawnymi śmigłowcami. Jeżeli dorzucimy do tego Lubliny to mamy odpowiednik marynarki Finlandii: 2 stawiacze min, 8 okrętów rakietowych, 2 okręty minowo-transportowe, trałowce i 3 niszczyciele min. Celowo nie liczę NDR ponieważ jestem przekonany że będzie on do tego czasu przeformowany w odpowiednik brygady artylerii i tylko formalnie przyporzadkowany DMW. Nie jest to moim zdaniem tragedia, ponieważ jak podkreślałem wielokrotnie marynarka dla Polski nie ma znaczenia kluczowego. Jest jedynie atutem, a niewykorzystywanie atutów i marnowanie szans to nasza narodowa tradycja. Smutną konstatacją jest natomiast że w 2019 MW będzie miała faktyczny potencjał niewiele wyższy niż floty Litwy i Łotwy (1 stawiacz min, 4-5 patrolowców, 3-5 niszczycieli min) budowane po taniości od podstaw po 1991. Wychodzi że taniej i lepiej byłoby pozbyć się marynarki w 1991r, złomować lub sprzedać okręty w 1992 i reaktywować marynarkę w 1993r… kto wie, może z lepszym skutkiem?

    Pański plan jest pragmatyczny aczkolwiek nie idzie dość daleko. Przede wszystkim wiedząc jak wyglądają perspektywy na przyszłość należy dokonać redukcji zbędnych jednostek już teraz, tak by lepiej przez nadchodzące lata ukształtować struktury. Zostawiłbym obok dywizjonu niszczycieli min dwa dywizjony trałowców, z których jeden byłby jednostką rezerwy czynnej (morska OT) służący do szkolenia załóg i podtrzymywania zdolności na czas wojny. Również Lubliny zredukowałbym do liczby dwóch/trzech wymiennie używanych jako jednostka do szkoleń i testów. Pozostałe wstawiłbym do rezerwy, niech dokonają żywota razem z trałowcami. Powody dla których utrzymuje się floty dziś to kontrakty remontowe w stoczniach oraz “utrzymywanie zdolności” w nadziei że kiedyś, ktoś, gdzieś znajdzie nowe okręty. Jeżeli wiemy że ich ma nie być (A) to trzeba działać w konsekwencji (B).

    Korweta ZOP jest jakąś formą zaadresowania luki powstałej po wycofaniu fregat (y) ale nie wiem czy ograniczanie się do 1000t jest mądrą decyzją. Koszt gra rolę ale jednak możliwość dozbrojenia i zatankowania śmigłowca ZOP na morzu jest istotna a sam rozmiar nie będzie aż takim czynnikiem. Zdecydowanie planując korwetę można pominąć hangar aby zaoszczędzić na przestrzeni. Jednocześnie warto by sie zastanowić nad opcją przenoszenia przez taką jednostkę modułu VLS dla pocisków manewrujących – vide klasa Bujan-M. Odpalenie rakiety od strony morza ma swoje atuty, pod warunkiem że za tę możliwość nie trzeba płacić 500mln USD. Inną kwestią jest ich ilość -jeżel już decydujemy się na taką jednostkę warto by rozważyć ile jednostek operacyjnych byłoby potrzebnych. Twierdzę że minimum dwie, co daje cztery korwety łącznie w modelu 2=1, a docelowo trzy – czyli sześć. Bez fregat, okrętów podwodnych i flot zbędnych trałowców taki skromny plan byłby do osiągnięcia, aczkolwiek za cenę rezygnacji z aktywności poza Bałtykiem.

    • Marcinie,
      Dzialania ZOP sa dlugotrwale i na takim akwenie jak Baltyk moga trwac kilka dni (podobnie jak dzialania MCM). Ich nie da sie prowadzic bez albo przewagi w powietrzu i silnej okretowej OPL do zwalczani pokpr (pozostaje problem zwalczania przeciwokretowych pociskow balistycznych) albo silnej okretowej OPL zdolnej do zwalczania lotnictwa i przeciwokretowych pociskow manewrujacych i balistycznych. Oczywiscie mozemy ograniczyc zdolnosci okretow pod baltyk, takie jak zasieg, autonomicznosc, slabsze sonary aktywne, ale to nie da duzych oszczednosci.

      Zdecydowanie lepiej szukac racjonalizacji w ilosci programow modernizacyjnych i liczebnosci jednostek.

    • Panie Marcinie,

      To co Pan proponuje to operacja chirurgiczna na ciele Marynarki Wojennej. Właściwie ma Pan rację tyle, że w medycynie prawo wymaga zgody pacjenta na taką operację i w tym wypadku mam duże wątpliwości co do jej uzyskania.
      Ograniczenie się do 1000 ton wynika tylko i wyłącznie z kosztów. Jestem w opozycji do popularnego twierdzenia, że stal (czy powietrze) nie kosztuje dużo. Każdy marynarz jest świadom, że w jednej chwili “zimny” konflikt może przerodzić się w “gorący” i walczy się tym, co jest tu i teraz do dyspozycji. Stąd tendencja do upakowania maksymalnych możliwości w danym kadłubie. Tak więc nie da się zrobić okrętu 2.000 tonowego z uzbrojeniem typowym dla 1.000 tonowego. Będzie olbrzymie ciśnienie na dozbrojenie okrętu bo jest “miejsce”. Drugie źródło kosztów to specyfikacje okrętu i tu ostatni artykuł Maksymiliana Dury o Ślązaku na D24 może zawierać wiele prawdy. Porównajmy OPV ze Ślązakiem. OPV z jednokonsolowym systemem C2 można zbudować za 200-300mln PLN. Goły Ślązak to 600-700 plus elektronika, sensory i armata czyli 1.000-1.100 plus nieefektywność trudna do oszacowania. Z tego wynika, że standardy militarne są w stanie zdublować koszt gołego okrętu. Jeżeli uzbroję OPV po zęby, to będzie on krytykowany jako uzbrojony statek nieodporny na ciosy (patrz casus LCS). Jeżeli go zbuduję według standardów militarnych i uzbroję to mamy ponad 1.000. I tak się to kręci.

      Pozdrawiam,

      Przemek

    • Panowie

      @Oskarm
      Abstrahując od preferencji na chwilę:
      MCM to zdolność która ma zastosowanie chociażby w przypadku działań z flotą sojuszniczą ale także można sprzątać akwen po zakończeniu działań i reagować na zagrożenia hybrydowe. Tu wachlarz zastosowań nie ogranicza się wyłącznie do pełnego konfliktu.
      ZOP to przede wszystkim zdolność wykrycia okrętów nieprzyjaciela a to ma znaczenie w trakcie przygotowania do konfliktu. Dodatkowo pamiętaj że okręt ma problem z prowadzeniem ZOP w sytuacji gdy prowadzi działania przeciwlotnicze. Cierpliwość i cisza mają sie nijak do intensywnych manewrów, stąd posiadanie zdolności ZOP pozwoli innym okrętom w zespole skupić się na innych działaniach.
      Dochodzi jeszcze kwestia obszaru użycia floty. Słaba flota wycofuje się za Bornholm. Silna flota wysuwa się przed Bornholm. W Zatoce Gdańskiej to tylko Latający Holender. ;D

      @Przemek

      MW nie zgodzi się na żadną chirurgię tak jak nie godziła się w przeszłości – czym doprowadziła do obecnej sytuacji uniemożliwiając reformę. Tu jednak trzeba pamiętać że MW nie jest nadrzędną instytucją wobec MON , ale że jest na odwrót. Pretensje powinny być kierowane przede wszystkim do MON.

      Problem ze Ślązakiem wynika z tego że wciąż ma on mieć opcję dozbrojenia do pełnej korwety. Nie jest to “cywilny” OPV w żadnym wypadku. Natomiast ciśnienie na dozbrojenie to ponownie problem natury czysto politycznej. Jeżeli kogoś boli pusta przestrzeń, trzeba przewidzieć opcje modernizacji i uwzględnić to w specyfikacji. Jeżeli ma to być wykręt do wyciągnięcia pieniędzy z budżetu…to trzeba dać przyzwolenie na kręcenie psem przez ogon.

      “Cywilny” OPV za 200-300 mln złotych to jednostka co do przydatności której można mieć duże wątpliwości. Polska nie ma terytoriów zamorskich, wysp ani rozległej SSE. Rolą takiego okrętu byłoby bardzo dosłownie “pływanie” i przydać mógłby się co najwyżej do wyławiania z morza imigrantów. Budowa takiej jednostki musiałaby być świadomym nakierunkowaniem Polski na większą aktywność w polityce wspólnoty, co oczywiście niekoniecznie musi być złe same w sobie ale wyglądać będzie dziwnie w sytuacji gdy brakuje okrętów dla marynarki do realizacji zadań sojuszniczych czy obronnych. Natomiast zgodzę się że często mamy do czynienia z przerostem specyfikacji – wiele jednostek nie potrzebuje systemów w które są wyposażane z uwagi na przewidziane zadania…no ale przecież tu cały czas chodzi o wydojenie budżetu pod dowolnym pretekstem. Nie zapominajmy o tym.

  2. Przemku,
    1) Podzielam Twoja obawe o sprawy budzetowo polityczne, jednak uwazam, ze jednostki pozbawione realnych, wykonalnych zadan w czasie W zwyczajnie u nas nie przejda, tak samo jak nie przeszly MRAPy czy uzbrojone LIFTy i moim zdaniem slusznie.
    2) _Oba_ OHP beda sluzyly dluzej niz to bylo w pierwotnym i Twoim planie. Podejrzewam, ze pierwszy bedzie wycofany nie wczesniej niz z przekazaniem pierwszego Miecznika.
    3) Co do budzetu polecam artykul Tomka Dymitriuka w NTW nr 11/2016. Tam pada informacja o okolo 1,95 mld zl rocznie do 2022 na MW, przy czym zawiera ta kwota wyposazenie smiglowcowe (i mozna to rozumiec dwojako, jako pelny koszt smilowcow i infrastruktury lub tylko jako wyposazenie specjalistyczne tych smiglowcow i infrastrukture dla MW).

    • Oskar,

      Punkt pierwszy to czysta prawda i to jest istotą pułapki w jakiej jest MW RP. To, co mogłaby robić najlepiej i najefektywniej nie jest ani dostrzegane ani doceniane. Natomiast tam, gdzie MW nie ma z natury rzeczy pomocniczą rolę, próbuję się to zamienić na podstawowy sens istnienia.
      Punkt drugi zawiera pułapkę, bo jeśli nie będzie Miecznika to OHP będą jak Lenin – wiecznie żywe. Ale fakt, będą eksploatowane do końca jak tylko długo się da.
      Punkt trzeci – jeszcze nie czytałem, ale liczba jest interesująca. Jeśli jest to wydatek na całą MW to zgoda – 25-30% na modernizację daje 400-600mln na inwestycje. Jeśli ma to być koszt modernizacji, to dlaczego wszystkie programy są odsunięte poza 2020? Za te pieniądze można wszystko budować już dzisiaj.

      Pozdrawiam,

      Przemek

      • Przemku,
        Te 1,95 mld zł to tylko budżet na modernizacje(nowe + remonty + koszty offsetu). To nie programy są odsunięte poza 2020 a daty przekazanie do służby. W przypadku okrętu podwodnego wejście do służby to średnio 6 lat od rozpoczęcia inwestycji, w przypadku okrętu nawodnego 2-4 lata (w zależności od poziomu komplikacji). A kasa leci w międzyczasie. Z offsetem OP to ma być 10 mld zł brutto…
        Moim zdaniem należy brać w leasing 2 U-212A i odpuścić sobie Orkę. Jakoś trudno mi uwierzyć, że nawet budowa z Norwegami pozwoli na jakiś duży zwrot poniesionych kosztów i że w przyszłości staniemy się eksporterami tego typu jednostek. Oczywiście mogę się mylić, ale chętnie bym posłuchał argumentów za tym przemawiających będących czymś innym niż myśleniem życzeniowym (jakaś analiza rynku itp.).

        • Oskar,

          Miejmy nadzieję, że masz rację. Moje rachunki na palcach i wyniesiona z czasów socjalizmu alergia na propagandę wzmagają sceptycyzm. 10 mld PLN na program Orka, Miecznik i Czapla oraz śmigłowce to przy inwestycji pomniejszonej o 20% na remonty daje 6 lat w tempie 2mld rocznie. W tym czasie powinniśmy wprowadzić do służby śmigłowce i 9 okrętów. Wszystkie budowane w stoczniach PGZ bo takie są preferencje rządu. To znaczy, że jedna stocznie buduje 3 okręty podwodne jednocześnie albo 3 stocznie równolegle plus druga budują Czaple i Mieczniki w tempie 1 rocznie. Wykorzystuje dane z Dziennika Zbrojnego na temat aktualizacji PMT. Budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego przy tym to pryszcz :). Niemniej powtarzam, obyś miał rację.

          Pozdrawiam,

          Przemek

          • Oskarmie

            2mld zł to prawie 5% całego budżetu MON na ten okres a ty podajesz go jako budżet tylko na modernizację MW. Nie brzmi to wiarygodnie i nie wiem skąd Tomasz Dmitriuk wziął taką liczbę. To brzmi raczej jak budżet MW minus koszty personalne i socjalne, a więc uwzględnia utrzymanie całości infrastruktury np.

          • Tak wynika ze zmodyfikowanego Planu Modernizacji Technicznej na lata 2017-2022 (łącznie 11,6 mld zł => jakieś 15% całości wydatków modernizacyjnych w tym okresie). Nie wiem przy jakim wzroście PKB przyjęli obecnie dostępne środki, ale jak zwracałem uwagę Siemoniakowi na realny dostępny poziom środków, to wyszło mi podobnie jak obecnemu ministerstwu. Wtedy przyjęty był poziom wzrostu PKB 4%.

            Oczywiście realizacja będzie zależeć od poziomu dziury budżetowej.

            Przy okazji, proszę zaakceptuj w temacie niżej moją odpowiedź dla Marcina. Wcześniej blokowało mi wypowiedzi z linkami. Tym razem tam nie ma linków (chyba że engine bloga zinterpretował znaki jako kod).

          • Zaakceptowane! Poziom 4% PKB to jest ambitne, ale masz rację – wszystko zależy od dostępnych środków i ustalonych priorytetów. Dziura te środki mocno redukuje.

            Pozdrawiam,

            Przemek

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)