Mar 202017
 

Dyskusja na temat modernizacji Marynarki Wojennej RP staje się coraz bardziej bezprzedmiotowa i tak pozostanie dopóki nie nastąpią poważne zmiany w państwie. Jest to jednak blog o marynarce wojennej a nie polityce więc wątku nie będziemy rozwijać. Trudna sytuacja w kraju nie oznacza jednak, że mamy zasypywać gruszki w popiele. Wręcz przeciwnie, trzeba aktywnie się uczyć i być gotowym zaproponować dobre rozwiązania gdy przyjdzie na to czas. To taki optymizm pesymisty.

Marcowy numer USNI Proceedings jest już tradycyjnie poświęcony sprawom międzynarodowym i ma stałą rubrykę „The Commanders Respond”. W połączeniu z inną stałą rubryką „World Navies in Review” daje interesuacy wgląd w najbardziej palące problemy flot świata i to w jaki sposób sobie z tymi wyzwaniami radzą. Zostawmy na boku Pacyfik i Azję chociaż tam się najwięcej dzieje i skupmy się na naszym regionie, czyli Europie.

Na samym początku niespodzianka – Admirał Sir Philip JonesFirst Sea Lord i Chief of Naval Staff za najważniejszy priorytet uznaje wojnę cybernetyczną i informacyjną dominację. O sprzęcie jest niewiele i wzmianka na temat F-35 jest również opatrzona komentarzem, że jest to „godne uwagi narzędzie do zbierania danych”. Ani słowa o lotniskowcach czy nowych fregatach, tylko o współpracy z partnerami, sztucznej inteligencji we wspomaganiu podejmowania decyzji i ćwiczeniach Exercise Information Warrior.

Kontradmiral Jens Nykvist, ze Szwedzkiej Królewskiej Marynarki wspomina o wybrzeżu liczącym 1.700 mil i Bałtyku jako jednym z najbardziej uczęszczanych szlaków żeglugowych świata. Wszystko w kontekście bliskości Rosji. Za główne zadanie dla marynarki podaje odstraszanie, ale w przeciwieństwie do naszej dyskusji o rakietach manewrujących, odstraszanie oparte o „wysoki poziom gotowości, sprzęt dobrej jakości i wysoki poziom wyszkolenia”. Co ciekawe w tych kategoriach opisuje odstraszanie nasza własna i wciąż obowiązująca Biała Księga Bezpieczeństwa Narodowego. Monitorowanie tak długiego wybrzeża wymaga według admirała Nykvista dużej liczby platform o znaczącym zasięgu i autonomiczności. Dlatego kluczowa jest dla Szwecji współpraca międzynarodowa, w której za najważniejszych partnerów wymienia Finlandię i Stany Zjednoczone. Nas tam nie ma pomimo ewidentnie wspólnych interesów i oficjalnej w tym względzie retoryki.

Kontradmiral Lars Saunes, z Królewskiej Marynarki Norwegii zaczyna od stwierdzenia, że „Rosja odtworzyła swój bastion obronny i wprowadziła do służby nowe systemy uzbrojenia we wszystkich sferach działania”. Za główne zagrożenie otwarcie wskazuje zagrożenia dla morskich linii żeglugowych na Północnym Atlantyku, łączących Europę z Ameryką Północną. Wraca więc do klasycznego problemu kontroli morza na wodach Północnego Atlantyku. Wyzwanie rzucone przez rozbudowę potencjału militarnego Rosji na tym obszarze nazywa wprost czwartą bitwą o Atlantyk. Głównym zadaniem staje się obrona przed okrętami podwodnymi i nic dziwnego, że Norwegia zainwestowała we fregaty.

Wiceadmirał Andreas Krause z Marynarki Wojennej Niemiec zwraca uwagę na zmianę w środowisku międzynarodowym i iluzji „pokojowych dywidend” po okresie zimnej wojny. Pomimo to, rząd Niemiec uważa, że powinna istnieć równowaga pomiędzy obroną kraju i obroną sojuszniczą a reagowaniem na kryzysy międzynarodowe. Polityka, która powinna mieć naśladowców w naszym kraju ale jakimś trafem trudno się jej przedrzeć i dotrzeć do szerszej świadomości zarówno polityków jak i społeczeństwa. W konsekwencji za równie ważne niemiecka marynarka uważa rozbudowę potencjału obronnego na północnej flance sojuszu jak i zarządzanie kryzysem na Morzu Śródziemnym. W wypowiedzi admirała Krause padło trochę szczegółów na temat modernizacji i rozbudowy floty. Projekt MKS-180 nabrał wyrazu i został określony jako klasa sześciu fregat ASW o wyporności 7.000 ton. Biorąc pod uwagę to i aktualnie realizowane projekty flota Niemiec rzeczywiście wzrośnie. Flotylla okrętów podwodnych zwiększy się z sześciu do ośmiu jednostek a obecny zestaw dziesięciu fregat wzrośnie do prawdopodobnie 13 jednostek – trzy istniejące fregaty AAW typu 124, cztery nowe fregaty stabilizacyjne typu 125 i wreszcie sześć nowych fregat ASW. Ponadto stan korwet zostanie zdublowany do 10 sztuk.

Wiceadmiral Veijo Taipalus, głównodowodzący Marynarką Wojenną Finlandii podobnie do poprzedników z regionu Bałtyku odnotowuje zmianę klimatu politycznego w basenie Morza Bałtyckiego na niekorzyść. W wypowiedzi przewija się wątek konieczności współpracy międzynarodowej na wypadek wojny obronnej. To jest delikatne politycznie novum w Finlandii, gdzie do tej pory twierdzono, że Finlandia jest w stanie obronić się samodzielnie. Trudno powiedzieć co jest przyczyną a co skutkiem, ale informacja o planie budowy czterech korwet znajduje się w sąsiedztwie następującego zdania „ Regionem rosnącej współpracy z US Navy będzie Arktyka…” Ciekawostka, bo niewątpliwie Finlandia częściowo znajduje się na obszarach polarnych ale nie ma dostępu do mórz arktycznych.

Kontradmiral Frank Trojahn, z Królewskiej Marynarki Danii skupia się na prostym fakcie, że duńska flota handlowa jest jedną z największych na świecie więc naturalną funkcją duńskiej marynarki wojennej jest dbałość o bezpieczeństwo morskie na całym świecie co jest możliwe tylko we współpracy międzynarodowej. Mamy więc wytłumaczenie logiki stojącej za udanymi projektami fregat i okrętów logistycznych Absalon. Aktualne inwestycje skupiają się na modernizacji śmigłowców morskich, zakupie rakiet SM-2 dla fregat i przygotowaniach do przystosowania przynajmniej jednej fregaty do zadań BMD.

W powyższych wypowiedziach zwraca uwagę umiejętność do sformułowania w jednym lub kilku zdaniach kluczowej kwestii stanowiącej podstawę dla strategii i planowania struktury floty. Niezależnie od posiadanych środków finansowych czy bazy technologicznej lub szkoleniowej, każda z wymienionych marynarek racjonalizuje swój problem i zamienia w plan działania przy użyciu posiadanych środków. Jest w tych odpowiedziach na zadane pytanie kilka uwag z powodzeniem stosowalnych do naszej sytuacji, ale jak wspomniano na wstępie to już inna historia.

  7 Responses to “Co słychać w szerokim świecie?”

  1. Przemku,
    Czy ktos z naszej czynnej admiralicji sie wypowiadal o polskim punkcie widzenia?

    • Oskarm,

      Nie i to chyba od kilku lat. Pamiętam jednak, że był taki rok gdy nasi się wypowiadali. Z europejskich krajów pominąłem Półwysep Iberyjski.

      Pozdrawiam,

      Przemek

  2. Szanowny kolego Przemku. Co Twoim zdaniem wnoszą do pojmowania współczesnej sytuacji cytowane przez Ciebie wypowiedzi wysokich dowódców najróżniejszych flot. Szwedzi ostatnio skompromitowali się poszukując domniemanego podwodnego intruza pod Sztokholmem. Przy okazji zorientowano się, że unicestwiono szwedzkie siły przeciw podwodne. W RN wydaje się, że jej najgroźniejszym przeciwnikiem są miejscowi lordowie admiralicji. Polityka Foxa przyniosła większe straty i kompromitację niż wojna o Falklandy. Dania wyzbyła się swoich sił podwodnych, i to w momencie, gdy u jej brzegów powstają kolejne nitki Nord Stream :). Finlandia, beznadziejnie zmarginalizowane i zastraszone państwo starające się mocniejszym merdaniem przekonać FR o swojej nieagresji. Cytowane wypowiedzi to jakiś przerażający humbug, mieszanka talmudycznych przypowieści, poprawności politycznej i referatów seminaryjnych z uczelni pokroju naszego AON. Na ogół mało konkretne lecz przepełnione patosem wywody wywołują u niektórych słuchaczy wrażenie obcowania z wiekopomną myślą 🙂

    • Margaret,

      Pozwolę sobie odpowiedzieć po powrocie z wyjazdów, kiedy będę miał do dyspozycji coś więcej niż telefon:)

    • Margaret,

      Co wnoszą wypowiedzi dowódców innych flot do pojmowania współczesnej sytuacji? jeśli mówimy o sytuacji światowej czy europejskiej to jest to po prostu przegląd problemów, wyzwań i priorytetów, z którymi się mierzą inne floty. jeśli mówimy o naszej sytuacji to pokazują jak inni adaptują się do zmieniającej się sytuacji zewnętrznej przy istniejących ograniczeniach wewnętrznych, jak ekonomia, technologia czy po prostu brak marynarzy. każdy podejmuje decyzje na podstawie niepełnej informacji o rzeczywistości i wobec coraz bardziej niepewnej przyszłości. Pomimo tego inni są w stanie wyrazić na najbardziej ogólnym poziomie kluczowe kwestie czego my najwyraźniej w dalszym ciągu nie potrafimy. Tworzymy co rusz nowy dokument, który jest w najlepszym wypadku oderwany od poprzedniego a nie w jawnej sprzeczności a żaden nie jest realizowany. I to tyle.
      Co do Twoich opinii na temat wypowiedzi byłbym bardziej ostrożny. Czy Szwedzi się skompromitowali? Niekoniecznie biorąc pod uwagę warunki na płytkich wodach Bałtyku i trudności technologiczne w poszukiwaniu okrętów podwodnych a już szczególnie miniaturowych okrętów podwodnych. Czy unicestwiono siły przeciwpodwodne. Niekoniecznie, gdyż historie z tajemniczymi obiektami podwodnymi ciągną się od lat 80-tych. Od tego czasu zaprojektowano i zbudowano Visby z najlepszym systemem przeciwpodwodnym, jaki marynarka szwedzka posiada. Prawda, że oszczędności i zorientowanie na operacje stabilizacyjne sytuację pogorszyły, stąd obecnie Szwedzi mają nadzieję na uzupełnienie braków w wyposażeniu i szkoleniu. Ale priorytety mają jasne – nie będzie nowych okrętów za wyjątkiem A26 i nie będzie okrętów większych niż Visby chociaż są dodatkowe okręty są “pożądane”.
      Royal Navy od lat jest w okresie tranzycji z pozycji “królowej mórz” do … właśnie czego? Wciąż poszukuje swojego miejsca w siłach zbrojnych gdzie cały czas toczy się dyskusja pomiędzy zwolennikami wojny na kontynencie i ekspedycyjnej roli floty “East of Suez”. Wojna na kontynencie dla RN oznacza NATO i Północny Atlantyk. Obecnie trend uważa się za odwrócony chociaż wciąż nie wiadomo, która opcja zwycięży. Tak czy inaczej każdy kraj buduje swoje siły zbrojne na miarę możliwości.
      Dania wyzbyła się swoich sił podwodnych świadomie i zgodnie ze swoją przyjętą strategia, całkiem logiczną w jej sytuacji i położeniu. Flota podwodna zniknęła zanim Nordstream w ogóle powstał i te dwa fakty nie mają ze sobą związku. Ponadto Nordstream to są nasze strachy a nie Duńczyków. Proszę to rozdzielić.
      Mówić o Finach , że są “zmarginalizowani i zastraszenie” to jest co najmniej odważne i jednocześnie krzywdzące stwierdzenie. Ja bym tego żadnemu Finowi w twarz nie powiedział. Twoja wypowiedź zawiera również chyba sprzeczność, bo trudno sobie wyobrazić, że “mocniejsze merdanie” przekonuje Rosję o nieagrasji. Chyba przeciwnie?
      Na koniec kwestia wyrażania Twoich emocji:
      “humbug” to mowa myląca, fałszywa. Naprawdę ci wszyscy ludzie mówią coś fałszywego? masz jakieś podstawy by tak sądzić?
      “Przypowieści talmudyczne” to tradycja judaizmu przekazywana ustnie przez wieki stanowiąca esencję mądrości wiary dla wierzących Żydów. czyli coś niezwykle wartościowego. Czy taka była Twoja intencja? 🙂 Przypuszczam, że chodziło raczej o Twoje wrażenie oderwania od rzeczywistości?
      “Poprawność polityczna” – być może.
      “referaty seminaryjne” – wątpię ze względu na pozycję i prestiż USNI i USN. Żaden z dowódców nie chciałby się skompromitować w takim gronie.
      “Mało konkretne” – a jakich konkretów oczekujesz?
      “Wrażenie obcowanie w wiekopomną myślą” – ależ to niezwykle przyjemne poczucie nobilitacji! 🙂

      Pozdrawiam,

      Przemek

  3. A Rada Budowy Okrętów właśnie rozważa budowę okrętów typu Iver Huitfeldt.

    • Do tej informacji podchodziłbym bardzo ostrożnie z kilku powodów. Na Forum Okrętów Wojennych toczy się konwersacja na ten temat i tam właśnie jest informacja, że sama Rada jest podzielona co do tego skąd te fregaty mamy wytrzasnąć i “duńczyki” są kontrpropozycją do “australijczyków”. Sama Rada jest tworem pozostającym poza formalnym procesem zamówień dla MON-u chociaż aktualnie powiązana z BBN-em może mieć wpływ na decyzje. Ten wpływ zależy od pozycji Prezydenta Dudy wobec MON-u i Ministra Macierewicza. Na tym samym FOW jest parę innych ciekawych stwierdzeń i uwag. Przykładowo sama idea fregat jest niepotwierdzona przez rząd i samych wojskowych a nawet samych marynarzy.
      Jest to także droga na skróty i bardzo ryzykowna. Dlaczego? Bo sprawia wrażenie nie wyniku analizy potrzebnych fregat tylko sposób na tanie fregaty i korzystanie z okazji. Dotyczy to również australijskich FFG. Tak więc kupujemy lub budujemy nie to, co potrzeba tylko to co jest okazją. A to co potrzeba jest przedmiotem niezakończonych dyskusji.
      Co do samych “duńczyków” to jest to niewątpliwie idea warta analizy ale byłbym sceptyczny, czy cena/koszty wymieniane są dla nas dostępne. Po pierwsze wszystkie okręty wojenne podlegają “inflacji”, którą różne raporty oceniają na kilka procent rocznie. Po drugie sam Oskarm na FOW podaje argument bardzo wysokiej efektywności produkcyjnej duńskiej stoczni, co pozwoliło na niski koszt pomimo wysokiego kosztu robocizny. Popatrzmy na nas – efektywność mamy zmierzoną w SMW i nie należy liczyć na niskie koszty w Polsce. Po drugie nie wiadomo jak dostawcy uzbrojenia i elektroniki podejdą do nas. Sam C2 z podstawowymi sensorami dla Ślązaka Thales z pośrednikiem wycenił na ponad 400 mln PLN. Na ile wyceni dla nas APAR, SMART-L, pełny C2 dla fregaty i dodatkowo uzbrojenie? Istotna w “duńczykach” jest koncepcja, kontynuacja i świadome ograniczenie w specyfikacji platformy. Korzystali z poprzednich doświadczeń i koncepcji Flex. Mają swój własny system C2 i zaakceptowali rodowód kontenerowców ze wszelkimi modyfikacjami niezbędnymi. Kluczem jest słowo “niezbędnymi” co jak pokazuje Gawron/Ślązak jest dla nas sporą barierą do pokonania.

      Pozdrawiam,

      Przemek

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)