Nov 192017
 

Naval Institute Press wydał właśnie nowa edycję Théories Stratégiques francuskiego admirała i teoretyka wojny morskiej Raoula Castexa. Gratka dla wszystkich nie znających języka francuskiego i zaintrygowanych pytaniem, na ile teorie wojny morskiej mogą być pomocne w uzasadnieniu istnienia Marynarki Wojennej RP. Castex przelał na papier swoje przemyślenia w okresie pomiędzy dwoma wojnami światowymi, stąd jego poglądy w większym stopniu niż innych teoretyków odzwierciedlają dylematy morskie państwa posiadającego granicę lądową ze swoim przeciwnikiem. Jeszcze bardziej dobitnie niż Corbett podkreśla służebną rolę floty i wojny na morzu w stosunku do rozstrzygających o wojnie wydarzeń na lądzie:

Potęga morska ma wartość o tyle, o ile wnosi wkład w zwycięstwo na lądzie i na ile wspiera działania armii lub jeszcze lepiej, na ile uczestniczy w nich poprzez wysadzanie wojska na ląd skądkolwiek.

W innym paragrafie pisząc o swojej kluczowej koncepcji manewru podkreśla jeszcze raz:

Strategia wojny morskiej nigdy nie jest samodzielna lecz zawsze musi podlegać rozważaniom i ograniczeniom narzuconym przez nie-morskie siły i interesy.

Korzystna sytuacja, jaką jedna strona próbuje stworzyć poprzez manewr musi być w zgodzie z celem strategicznym, nie tylko morskim, ale również politycznym, wojskowym (operacje połączone, transport wojska), w powietrzu, ekonomicznym (zaopatrzenie, linie komunikacyjne) lub psychologicznym (wpływ na morale sił własnych i sprzymierzonych).

Brzmi znajomo i ponadto mamy nowoczesne rozszerzenie wojny na sferę życia społecznego, politycznego i moralnego co przypomina dzisiejsze wojny hybrydowe i przewlekłe konflikty na peryferiach wielkich mocarstw. Jeśli jednak autor wierzy w tak silne podporządkowanie działań floty interesom armii, to o czym pisze w następnych siedmiu tomach? Jakie widzi znaczenie kluczowych dla wojny na morzu pojęć jak walka o morskie linie komunikacyjne czy panowanie na morzu? W przypadku posiadania granicy lądowej z przeciwnikiem panowanie na morzu według Castexa nie przynosi rozstrzygnięcia. Jeśli ten przeciwnik jest na dokładkę potęgą lądową wszelkie próby działań przeciwko jego morskim liniom komunikacyjnym uważa za „bezpłodne” tak długo jak dotyczą wojny ekonomicznej. Z drugiej strony spostrzega:

Lecz panowanie na morzu najczęściej będzie miało poważny wpływ na działanie armii i będzie pożyteczne dla strony utrzymującej to panowanie.

Pożytek wynika po części z rozwoju technologii, która może doprowadzić do sytuacji patowej dla obu stron i wówczas impas można przełamać przez oskrzydlenie lub wręcz otwarcia nowego frontu poza głównym obszarem działania. To nas prowadzi prostą ścieżką do użycia morza jako dodatkowego pola manewru, o czym już była mowa na tym blogu. Manewr jest dla autora słowem kluczowym, wytrychem i lekarstwem na wszelkie bolączki. Wykonać manewr to „poruszać się w sposób inteligentny w celu stworzenia sprzyjającej sytuacji”. Naturalną cechą manewru jest podział sił. Castex nie stosuje nowoczesnej terminologii więc nie ma w tekście rozróżnienia pomiędzy lądowaniem na brzegu bronionym lub nie. Mamy natomiast rozróżnienie pomiędzy atakiem i inwazją na wybrzeże przeciwnika. Według obiegowej opinii panującej w Polsce, operacje desantowe w przypadku konfliktu z Rosją nie mają uzasadnienia z powodu posiadania dostępu do terytorium przeciwnika na lądzie i tamże następującym rozstrzygnięciem. Jednak ułożenie fragmentów teorii w całość daje nieco inny obraz sytuacji. Wykonując manewr dzielimy siły na główne i pomocnicze. Zadaniem tych drugich jest dywersja lub lepiej – odwrócenie uwagi przeciwnika od głównego teatru działań poprzez zaangażowanie części jego sił na kierunku pobocznym. W naszym kontekście możemy uznać armię i wojnę na lądzie za główne działania rozstrzygające o wojnie a działania na morzu jako drugorzędny i pomocniczy kierunek dywersji odciągający część sił z kierunku podstawowego. Rosjanie w czasie II wojny światowej przeprowadzili (w zależności od źródła) ponad 100 lądowań z czego w większości na skalę taktyczną z udziałem plutonu lub kompanii głównie w obronie baz floty.

Rosjanie używali zwykłych łodzi do taktycznych desantów. Foto www.figurementors.com

Tylko kilka ze wspomnianych operacji radzieckiej piechoty morskiej miało charakter operacyjny i we współczesnych realiach tylko sojusznicza operacja może mieć taki charakter. Warunkiem koniecznym działań na skalę operacyjną jest transport wojska, sprzętu i zaopatrzenia drogą morską czyli zataczamy koło i wracamy do problemu ataku i obrony morskich linii komunikacyjnych gdzie tymczasowa i lokalna przewaga na morzu jest istotna dla przeprowadzenia transportu wojska. Dopóki jednak nasz desant to raptem pluton czy kompania to rozmawiamy bardziej o prześlizgnięciu się na teren wroga niż o zdobyciu lokalnej przewagi.

Więcej rozważań taktycznych na ten temat znajdujemy w rozdziale o obronie i ataku. Admirał Castex miał już doświadczenia z I wojny światowej był więc świadom możliwości kryjących się w technologii a zwłaszcza rozwoju lotnictwa, broni podwodnej i łączności radiowej. Swoje analizy opierał na naturalnych cechach danej technologii nie wchodząc w szczegóły techniczne. Dla lotnictwa to szybkość i zdolność do rozpoznania a dla okrętów podwodnych skrytość i relatywna niewrażliwość na ataki nieprzyjaciela. W ten sam sposób rozumując znajdował jednak środki zapobiegawcze wykorzystując ograniczenia technologiczne i operacyjne tych nowych rodzajów broni. O okrętach podwodnych pisze tak:

Wrogie okręty podwodne w oczywisty sposób tworzą zagrożenie zwłaszcza na głównym teatrze działań, ale mniejsze niż ludziom się wydaje. Z pewnością wymagają one nieustannej uwagi lecz nic nie działa lepiej przeciwko okrętom podwodnym jak szybkość, aktywność i inicjatywa czyli cechy będące istotą manewru stąd nasz manewr oferuje automatycznie pewien poziom gwarancji.

Taktyka nie jest zwykle dyskutowana w popularnych publikacjach czy na forach dyskusyjnych, ale ma istotne znaczenie co najmniej tak duże jak technologia. Okręt podwodny by pozostał skryty musi poruszać się wolno co oznacza, że musi umieć przewidzieć trasę i punk przechwycenia przeciwnika. Najłatwiej jest to uczynić w pobliżu punktu wyjścia lub docelowego, ale właśnie tam obrona ma szansę na skupienie swoich wysiłków. Pomyłka w wybranej pozycji i pościg za konwojem oznacza ryzyko utraty skrytości. Taktyka była wykorzystywana w czasie II wojny światowej poprzez formowanie specjalnych szybkich konwojów. Ponadto jeśli desant dotyczy plutonu na łodziach szturmowych atak torpedowy nie wchodzi w grę. Podobnie autor traktuje zagrożenie z powietrza:

Ofensywnie lotnictwo może zaatakować siły nawodne strony A lecz A zareaguje wpierw używając własnych środków (artyleria, zasłony dymne, itd.) a później angażując własne lotnictwo do obrony powietrznej. Biorąc pod uwagę taką reakcję strona atakująca osiągnie znaczącą gorszy wynik niż przeciw bezwładnemu celowi ale najlepszą i radykalną odpowiedzią na atak jest rozproszenie, na które siły B nie mają rady.

W dalszym ciągu tekstu następuje korekta albo uściślenie zgodne z aktualnie obowiązującą mądrością – najlepszą obroną przed atakiem z powietrza jest oczywiście posiadanie własnej przewagi w powietrzu w istotnym dla nas miejscu i czasie. Pada też krótkie zdanie podsumowujące:

Jeśli musimy je stosować, konwoje wymagają silnej osłony z powietrza…

Bezpieczeństwo baz jest krytyczne i osłona konwojów nie wystarczy

Dla nas istotne są wnioski pośrednie a więc nie tylko stwierdzenie konieczności posiadania silnego lotnictwa ale też nieadekwatności obrony przeciwlotniczej floty do zapewnienia samodzielnie bezpiecznego przejścia morzem. Wspaniała ilustracją były będące dla francuskiego admirała przyszłością konwoje na Maltę w czasie II wojny światowej. Rozproszenie wspomniane przez autora jest wybiegiem mającym na celu skomplikowanie rozpoznania i wyboru celów stronie atakującej. W założeniu nie wszystkie cele zostaną wykryte i zaatakowane a z kolei dążenie do 100% skuteczności grozi zaangażowaniem nieproporcjonalnych sił. Mamy więc przykład manewru na teatrze pomocniczym odciągającego lotnictwo z głównego kierunku działań. Zarówno Mahan jak i Corbett a póżniej Castex, wszyscy byli świadkami rewolucji technologicznej swoich czasów. Mahan obserwował przejście z siły wiatru na parę i kształtowanie się dużych okrętów pancernych, Corbett usiłował przewidzieć wpływ jaki będzie miała „flotilla” na strukturę i działania floty a Castex już miał szansę doświadczyć zagrożenia ze strony lotnictwa i okrętów podwodnych a mimo to dla żaden z nich nie przejawia dzisiejszej fascynacji technologią. Parametry z broszur marketingowych a rzeczywistość na wojnie zbyt często się rozbiegają.

Bardziej ciekawym rozdziałem dla polskiego czytelnika powinien być wpływ geografii na wojnę morską a zwłaszcza kombinacja geografii i technologii. Pierwsza reperkusja to gwałtowne zmniejszenie się czasoprzestrzeni. Ze względu na wzrost szybkości samych okrętów, wprowadzenie lotnictwa czy ostatnio sieci informatycznych gwałtownie zmniejszył się czas realizacji samych zadań jak i czas reakcji i podejmowania decyzji. Ma to wpływ negatywny na wykonywanie manewru zwłaszcza na obszarach ograniczonych geograficznie:

Czas trwania sprzyjającej sytuacji w oczywisty sposób się zmniejszył, ale pozostaje wystarczający do wyeliminowania morskich sił przeciwnika mając na uwadze nowoczesną broń. Rozumując w ten sam sposób, krótki okres czasu jest wystarczający do przeprowadzenia bezpiecznie konwoju lub podjęcia działań przeciwko wybrzeżu wroga.

Ponownie jak poprzednio i całkiem zgodnie z filozofią Immanuela Kanta, wszystko ma swoją dobrą i złą stronę. Każda broń jest obosieczna i dzięki temu taktyka ma spore pole do popisu. Istotnym w naszym położeniu geograficznym spostrzeżeniem jest malejące bezpieczeństwo baz morskich. Mamy dwie bazy morskie na krańcach wybrzeża i aż prosi się o jakiś punkt bazowania na środkowym wybrzeżu. Wykorzystanie istniejącej infrastruktury jest pewnie możliwe, ale ogranicza wielkość okrętów średnio do sławetnych 1.000 ton okrętu obrony wybrzeża. Pouczająca jest historia baz Flot Bałtyckiej i Czarnomorskiej Związku Radzieckiego w czasach II wojny światowej.

Przed przejściem do następnego akapitu o koncepcji Perturbateur, zróbmy małe podsumowanie. Studiowanie teorii wydaje się być zbyt abstrakcyjne by było użyteczne i rzeczywiście nie mówi nam bezpośrednio co mamy robić. Prędzej ostrzega nas przed tym, czego lepiej nie czynić. Wnioski z lektury Théories Stratégiques zaadoptowane do naszych warunków geo-politycznych zachęcają do działań połączonych i wykorzystania morza jako drogi transportu wojska na ląd przeciwnika i atakowania wybrzeża z morza. Zniechęcają natomiast do prowadzenia wojny ekonomicznej na szlakach żeglugowych. Castex wierzy w wyższość ataku nad obroną (dokładnie odwrotnie niż Carl von Clausewitz) i proponuje aktywną obronę w formie „małej wojny”. Ten sposób działania strony słabszej opisywał już wcześniej Julian Corbett a mistrzem praktyki okazał się Mao Tse-Tung. Rozwój środków ataku i szybkość działania promują rozproszenie a więc jakąś niezdefiniowaną ale większą liczbę zarówno jednostek jak i baz morskich. O czym nie było mowy wcześniej, ale Castex wskazuje na konieczność obrony biernej co dzisiaj przełożylibyśmy na aktywne środki samoobrony i obronę pasywną zwłaszcza w odniesieniu do mniejszych jednostek mających naturalną barierę wbudowania odporności biernej na ciosy.

Po tym wstępie wyjaśnijmy co to jest Perturbateur w myśli Raoula Castexa. Są to państwa agresywne, kierowane ideologią podważające istniejący porządek świata dla własnych celów. Współcześnie można by podjąć próbę rozszerzenia koncepcji na organizacje i grupy pozarządowe oraz nowe technologie zmuszające do porzucenia starych nawyków i doktryn w krótkim czasie. Jesteśmy świadkami wojen toczonych na obszarze państw ale niekoniecznie przez państwa. Irak, Afganistan, Syria to tylko kilka przykładów niekończących się i przewlekłych wojen lub konfliktów coraz bardziej mających znamiona wszystkich ze wszystkimi. W artykule Prepared for the Battle But Not for the War z listopadowego numeru USNI Proceedings autor podaje kilka przykładów jak ataki cybernetyczne i wojna informacyjna są w stanie wytrącić z równowagi społeczeństwo tworząc bezpośrednie zagrożenie dla życia i mienia obywateli a nawet sił zbrojnych. Ataki na lotniska z użyciem dronów produkowanych domowym sposobem w technologi 3D, zakłócanie działania służb porządkowych i ratowniczych, obezwładnianie systemów sterowania i zarządzania infrastrukturą, produkcją finansami oraz transportem lub zautomatyzowana walka informacyjna z użyciem mediów społecznościowych w trakcie wyborów to tylko fragment repertuaru możliwości wspomnianych w artykule. Tekst należy czytać mając w pamięci tezę, że aby pokonać przeciwnika należy złamać jego wolę, niekoniecznie niszcząc go fizycznie czy zajmując terytorium. Potwierdzeniem tej tezy są nie tylko obecne konflikty ale sama Polska okupowana w czasie II wojny światowej ze swoją armią podziemną i regularnym wojskiem na wschodzie i zachodzie. To już nie jest science-fiction jak pokazują doniesienia z ostatnich manewrów Zapad-17:

Usługi telefoniczne w Łotwie, Norwegii i na szwedzkiej wyspie Öland zostały według doniesień przerwane na kilka godzin w trakcie sierpniowych ćwiczeń Zapad prowadzonych przez Rosję i Białoruś. O zakłócanie podejrzewa się rosyjski okręt walki radioelektronicznej pływający na Bałtyku.

Bardziej odpowiednia reakcja na atak cybernetyczny niż NDR

Trudno, aby odpowiedzią na takie ćwiczenia czy też zamierzony atak było zatopienie okrętu Federacji Rosyjskiej za pomocą rakiet Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego. To samo dotyczy najnowszych inwestycji rosyjskiej marynarki w łodzie szturmowe czy planowanego wznowienia budowy poduszkowców desantowych Żubr. Od lat polska marynarka wojenna tkwi w impasie, który łatwiej zrozumieć po lekturze Théories Stratégiques. Podporządkowanie doktryny wojny morskiej doktrynie lądowej i posiadanie realnych alternatyw do bałtyckich linii komunikacyjnych w zasadzie przez obie strony, podważa klasyczne filary teoretyczne wojny morskiej – panowania na morzu i walki na szlakach żeglugowych w celu wywarcia presji ekonomicznej na przeciwnika. Spycha marynarkę wojenną do roli pomocniczej dla armii i uzależnienia jej istnienie od tego czy wojska lądowe mają wizje wykorzystania sił morskich czy też nie. Poleganie w takiej sytuacji na hierarchicznym procesie planowania i dokumentach typu Strategiczny Przegląd Strategiczny jest niewystarczające, gdyż jak zauważa ze sporą dozą humoru Raoul Castex:

Jak o wielkim wężu morskim, wielu ludzi mówi o rządowym planie wojny, ale nikt go nigdy nie widział i wielu wątpi w jego istnienie.

Co więc może uczynić Marynarka Wojenna RP i środowisko ją wspierające? Potrzebna jest inicjatywa w tworzeniu i podsuwaniu pomysłów nie podważających istniejących priorytetów i możliwych do sfinansowania w ramach istniejącego budżetu marynarki wojennej. Poniższa lista przewija się przez strony blogu co rusz, więc nie jest niczym nowym. Po prostu znajduje teoretyczne wsparcie w kolejnej pozycji klasyki literatury na temat:

  • W czasie wojny przyjąć rolę pomocniczą i skupić się na:
    • operacji wysadzania na ląd wojska i oddziałów specjalnych i ewakuacji na skalę taktyczną (łodzie szturmowe, ship-to-shore connectors jak LCAC/LCAT)
    • symetrycznie obroną przed takimi samymi przedsięwzięciami ze strony przeciwnika (łodzie szturmowe, okręty patrolowe jak PC)
    • obroną baz morskich i ich podejść dla operacji sojuszniczych (baterie naziemne przeciwokrętowe/przeciwlotnicze, bariery sensoryczne, USV/UUV, okręty patrolowe, przeciwminowe, korwety)
  • W czasie pokoju i kryzysu zajmować się:
    • bezpieczeństwem morskim i przeciwdziałaniu dyplomacji siłowej (okręty patrolowe IPV/OPV, przeciwminowe, korwety)
    • współpracą z Morskim Oddziałem Straży Granicznej w monitorowaniu sytuacji na morzu, pod jego powierzchnią, na dnie i w cyberprzestrzeni (okręty patrolowe PC, lotnictwo patrolowe, USV/UUV, łodzie szturmowe)
    • współpracą w zakresie SAR (smigłowce, samoloty patrolowe, okręty patrolowe PC)
    • pomocą humanitarną (okręty logistyczne uzbrojone lub nie)
    • budowaniem sojuszy (okręty przeciwminowe, logistyczne, patrolowe, korwety, samoloty rozpoznawcze, jednostki MOSG)

Jeśli powyższy tok rozumowania ma sens to jak bumerang wraca hasło Bałtyk Plus i po prostu trzeba je polubić.

  4 Responses to “Théories Stratégiques po polsku, czyli Bałtyk Plus powraca”

  1. Glownym zadaniem MW na czas wojny powinno byc wsparcie OPL kraju. MW moze miec w tym zakresie mozliwosci unikalne w skali calych sil zbrojnych.

    Prosze zaczac od sprawdzenia lokalizacji aktywnych lotnisk rosyjskich. Nalozyc na to zasiegi S-300/400 i pamietac o wynikach symulacji o ktorych ostatnio wspominal gen. Drewniak.

    Teraz na to naniesmy zespol fregat operujacy na Zatoce Ryskiej z SM-6. Prosze pomyslec jak utrudnia to dialanie Rosyjskiemu lotnictwu i ulatwia przezut droga lotnicza wsparcia dla krajow baltyckich. W razie narastania napiecia zespol pojawi sie na wodach Zatoki Ryskiej po 12-38 godzinach. Prosze tez dobrzeobejrzec mape batymetryczna i z granicami wod terytorialnych i wewnetrznych.

    • Oskar,
      Wsparcie brony OPL kraju może być zadaniem pomocniczym dla floty już isniejącej i posiadającej takowe zdolności. Jednak budowa floty dla takiego zadania jako podstawowego nie wytrzyma porównania z alternatywami i w przypadku kraju o lądowej orientacji nie wybije się na szczyt listy priorytetów. Pozycja na podium priorytetów jest z kolei niezbędna ze względu na koszt jednostkowy okrętu z takimi zdolnościami. Jeśli chodzi o zespół okrętów w Zatoce ryskiej to mamy problem taktyczny. Z jednaj strony ten zespół musi się umieć obronić zwłaszcza, że Pribałtyka może w kilkanaście godzin upaść. Natomiast wszystkie systemy dalekiego zasięgu w dalszym ciągu są bezbronne wobec ataku na małej wysokości. To po prostu powtórka zimnej wojny – po to powstały samoloty Tornado. Nie znamy scenariusza, w którym nasze lotnictwo padło w kilka godzin, ale wystarczy kombinacja ataku prewencyjnego na ziemi plus gęstość obrony krótkiego zasięgu. Chyba, że rzeczywiście wystawiamy się na średnich wysokościach jak na tacy pod obstrzał S300/400.
      Pozdrawiam,

      Przemek

  2. Panie Przemku

    Mam lepsze propozycje, bardziej dostosowane do realiów:

    Wisła Plus
    Offset Plus.
    Propaganda Plus.

    A dla programu Orka:

    Origami Plus.

    • Panie Marcinie,

      Za propagandę naszemu rządowi rzeczywiście należy się Plus. Wisła wije się meandrami w nieznanym kierunku, offset szaleje i zwiększa cenę w sposób wykładniczy a Orka co prawda jeszcze nie zatonęła, ale może się skończyć na papierowych modelach. Co do propozycji to właśnie próbowałem so się do realiów i to w ramach aktualnego budżetu. Jeśli to wciąż za dużo to nawet propaganda Plus do kwadratu przestanie wkrótce działać.

      Pozdrawiam,

      Przemek

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)